sobota, 13 lipca 2013

Ten z wrześniem 2009



18 września 2009             Zabójczy gaz.

Tata w trybie ekspresowym z resztą dyrektorów wracał z wycieczki, na którą wyjechał wczoraj. Po zebraniu dyrektorów przyjechał do domu. Dzwoni po rodzinach i po każdym telefonie odkłada z milczeniem słuchawkę.

To nie jest to samo, co słuchać tego z telewizora. Tam to jest sztuczne  i zdystansowane. Dopiero uderza, gdy słyszy się to z ust własnego brata.

Bo mój brat był jednym z niewielu, którzy wyjechali o własnych siłach..
„Tato.. Bo myśmy w szoli żartowali o jego emeryturze, a on trzy godziny później…”

17 września 2009             Z serii zabójcze


Luby: „Kochanie! A ten lok jest niedorozwinięty!”

Mola: „Yyy?!”

Luby: „Bo do połowy kręci się w jedną stronę, a od połowy w drugą!”


*


Mola: „Kootkuu?..”

Luby: „Mhm?..”

Mola: „A kochasz mnie?”

Luby: „Nooo..”

Mola: „A mocno?”

Luby: „Bardzo.”

Mola: „Bo ja Ciebie też.”


*


Mola: „[……..] Mam się już być cicho?”

Luby: „Nieeeeeeeeeeeee……”

6 września 2009               W drobny mak..

Słowo zakazane – „matura”. Dlaczego? Bo matura to, matura siam to. Wybór maturalny bla bla bla matura bla bla matura bla bla bla bla i w dodatku matura bla bla bla. Wrrr mnie to zaczyna powoli wpieniać.. Normalnie już po słowie „matura” wyłączam się i mam w głowie totalny bełkot. Jakby nauczyciele (a szczególnie moja szanowna pani dyrektor) uważali, że o tym da się zapomnieć i ich obowiązkiem jest przypominanie nam na każdym kroku, że w tym roku szkolnym czeka nas.. Wiecie co? Nie? To ja Wam powiem – matura! Pomijając niezdecydowanie MEN-u w sprawie wszystkich – uwaga użyję słowa zakazanego w liczbie mnogiej – matur, to już mi to wszystko uszami i nosem wychodzi, a chcę zauważyć, iż dopiero minął pierwszy tydzień września.



Znalazłam jeden pozytywny plus szkoły – można pośmiać się z pierwszaków. A dokładnie z przedstawicieli płci pięknej. Chodzi sobie to to takie pewne siebie i myśli, że jest popularne i od pierwszego dnia stworzyło elitę elity szkoły. Idzie środkiem korytarza i rozgląda się wokół, niby przypadkiem czy aby na pewno wszyscy się patrzą. Boki zrywać.



Wiecie, że uczyłam komórkę pływać? W sytuacjach ekstremalnych, bo ja wiem, że ona też ma ambicję. Jednak mimo mojej rozpaczy, poddała się wirowi w sedesie podczas odpływu bez walki! I gdyby nie moja ręka wyciągnięta w geście desperacji, to aktualnie byłaby na wakacjach. W ściekach kanalizacyjnych.



Mój tato mógłby napisać książkę pod tytułem: „Jak skutecznie i nieodwracalnie zrujnować dziecku psychikę” przy drobnej współpracy mojej mamy. Gwarantuję, że stałaby się bestsellerem.





„Shuffling the cards of Your game.
And just in time in the right place,
suddenly I will play my ace.”


[Blue Foundation – “Eyes on fire”]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz