sobota, 13 lipca 2013

Ten z grudniem 2009



13 grudnia 2009                Bachubachowanie


Zaintrygowana filmem, przeczytałam całą sagę Mayer w lato. Ku zgrozie Lubego, który po obejrzeniu „Zmierzchu” na nazwisko aktora grającego Edwarda i na rzeczy powiązane z tym filmem reaguje alergicznie. Gdy druga część weszła do kin, wołami i końmi zaciągnęłam go do Cinema City. Przyjął propozycję skuszony tylko i wyłącznie perspektywą popcornu i coca-coli. A ja? Myślałam, że bardziej zniszczyć książkę niż zrobili to reżyserzy i scenarzyści Harry’ego Pottera się nie da. A jednak się myliłam. „Księżyc w nowiu” to totalne dno. Muszę przyznać, że po raz pierwszy w życiu żałowałam, że poszłam do kina. Gry aktorskiej zero, efektów specjalnych zero, jakiegoś humoru zero, charakteryzacji zero, w dodatku kończy się jak tandetny serial..Porażka totalna ot, co. Jedyny plus? Była to środa z Orange, więc zamiast za bilety zapłacić ponad trzydzieści złoty zapłaciłam tylko szesnaście. ;)

Im bliżej matury, tym coraz bardziej jestem przekonana, że jej nie zdam. Nie mówiąc już o tym, że moje poszukiwania sukienki studniówkowej spełzły na niczym. Ale przynajmniej nowy termin studniówki nie koliduje z studiami Lubego, a dokładnie jego egzaminami. A wizja balu maturalnego bez Niego nie napawała mnie szczęściem.. O nie.

Jeżeli uważasz, że „Ferdydurke” Gombrowicza było dziwne i pokręcone, spróbuj przeczytać „Trans-Atlantyk”. O.o

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz