21 lipca
2012
Dni płyną
szybciej.
Praktyki?
Troszeczkę dziwne, ale czegóż się spodziewać po firmie aktualnie trzyosobowej?
Wczoraj
odwiedziliśmy M&Msów. Mimo, że śmiechu było wiele, to zdarzyły się i smutne
chwile. Szczególnie te w kuchni, z których przebijała się potrzeba wygadania i
wyżalenia.
Wiecie,
kiedy mężczyzna naprawdę mocno kocha już kobietę? Gdy mówi: „Pierdol auto,
dojedź bezpiecznie”, a wiesz że to auto, to jedna z najważniejszych rzeczy dla
niego.
Moje
ulubione hasło wieczoru: „Proszę się zaręczyć!”
13 lipca
2012
Piątek
trzynastego. Nie jestem przesądna. Jednak nie wszystko szło po mojej myśli.
Przyszła
lampa. W innym kolorze.
Czasem mam
wrażenie, że rzucają mi same kłody pod nogi.
Zastanawiam
się czy słusznie wzięłam ten drugi kierunek, skoro mam takiego pecha?
9 lipca 2012
Uwielbiam
oglądać moje zdjęcia. Oczywiście te, na których wyszłam przyzwoicie. Jest to
dość egoistyczne.
Czasem tylko
tak potrafię poprawić sobie humor. Każde zdjęcie jest jak szczebelek drabinki,
którą buduje będąc w głębokim dole.
Widząc
uśmiech na twarzy mojej czy Jego od razu mi się poprawia. Przypominają się miłe
chwile spędzone na wakacjach, wypadach weekendowych i w zwykłych dniach, które dzięki naszej
miłości wyróżniają się jeden od drugiego.
O rany. Ale
ckliwie to zabrzmiało. Coś w stylu: „Nasza miłość jest och i ach i daje nam
wszystko i jesteśmy super i wspaniali i cool”. Prawa jest taka, że nie zawsze
jest kolorowo i dobrze. Czasem rzeczywiście dni zlewają się w jedno, bo nic nie
chce się nam robić i po prostu leżymy na łóżku. Gadamy sobie o pierdołach albo
zasypiamy. Wspólnie marnujemy czas.
Ale na tym
też polegają związki. Przynajmniej takie
jest moje zdanie.
Dzisiaj
przeglądam te zdjęcia, widzę Jego uśmiechniętą twarz i zastanawiam się dlaczego
czasem los jest przeciwko. Bo dzisiaj rzeczywiście nie była to nasza wina,
tylko złej głupiej sieci telefonicznej. Zero zasięgu = zero kontaktu = spotkania. A potem z radością informuje o
milionach smsów i nieodebranych połączeniach.. Super tylko szkoda, że wtedy to
już było po ptokach..
Zastanawiało
kiedykolwiek kogokolwiek, dlaczego na zdjęciach zachowuje się zawsze te dobre
chwile? Nigdy nie chce się uwiecznić tych złych? Zwykle usuwamy te zdjęcia,
które sprawiają, że jest nam smutno. A czasem przydałaby się taka chwila
refleksji.
A tak na
marginesie, gdyby coś się z nami miało stać – w sensie rozstania czy jeszcze
gorszego zdarzenia – nie wiem, co bym zrobiła z moimi albumami. Nie
potrafiłabym ich wyrzucić, chyba pękłoby mi serce, bo tyle włożyłam w nie
pracy, nie wspominając i pieniądzach..
Ale nie
warto o tym myśleć teraz, gdy głowa wypełniona jest szczęśliwymi obrazami.
8 lipca 2012
Pełen
miesiąc bez Komercyjnego Kina. Całe trzydzieści jeden dni bez narzekających
klientów, bez niekompetentnych pracowników i zepsutej klimy, która zepsuła mi
zatoki.
Smark.
Smark. Smark.
Jestem
ciekawa jak będą wyglądały te praktyki. W ogóle czy babka o mnie pamięta.. Mam
nadzieję, że tak, bo inaczej będę głęboko w czarnej dziurze.. Będę jeszcze
dzwonić i się dopytywać, kiedy mogę przyjść. Bo „około połowy lipca, ale dam
jeszcze znać” to dość ogólny termin.
Dzisiaj
odpoczywaliśmy sobie na kocyku. Złapani przez wielką ulewę podskoczyliśmy do
najbliższego centrum handlowego. Chodzimy po sklepach, oglądamy pierdołki i
nagle rozmowa zeszła na przyszłościowe tematy.
Tak jakoś w
sumie zgrabnie, nie wywołałam tego specjalnie. Po prostu od Mimi to wyszło. Bo
Mimi i Daro moim zdaniem już bardzo zdesperowani zakupili mieszkanie w TBSach.
Mieszkanie – w opinii nie tylko mojej, ale także i Tygryska – jest dość
nietrafione. Bo co to za pomysł, żeby w dwupokojowym mieszkaniu między jednym
pokojem a resztą domu robić schody? Gdyby mieli mieszkać tam sami i nie
planowali dzieci, to ok – na dole sypialnia, na górze reszta mieszkania. Ale
tak z dziećmi? Trochę niezręcznie to raz. A dwa bardzo małe to mieszkanie..
Ale zbaczam
z tematu.
Dyskutowaliśmy
sobie o ich wyborze i zeszło właśnie na nasz przyszłościowy temat. I Tygrys
powiedział, jak to widzi, gdzie się widzi i jak można byłoby do tego dotrzeć.
Dodałam też swoich kilka słów i spraw. Wszystko zgrabnie, ładnie i w ogóle
cacy. Tylko jednym go zaskoczyłam – tym, że chciałabym żeby już po moim
licencjacie zaczęło się coś dziać. W ramach przypomnienia bronię się za rok.
Pokiwał
główką swą mądrze, chyba w ramach potwierdzenia. Jednak coś mu jeszcze dodałam:
mianowicie na samym początku znajomości, gdzie przedstawialiśmy swoje wizje
przyszłości, wytłumaczyłam mu moją:
Jesteśmy
razem – Mieszkamy razem* – Bierzemy ślub
* żeby ze
sobą zamieszkać musimy być zaręczeni
I wtedy się
zgodził z tą koncepcją i tym warunkiem. Bo mieszkać ze sobą na kocią łapę do
końca życia nie uśmiecha mi się. Natomiast pierścionek jest czymś co do tego
ślubu prowadzi, jednak pozostawia otwartą furtkę w razie gdyby coś się nie
udało..
„Więc za rok
mam się oświadczyć?”
4 lipca 2012
Już mam dość
szarpaniny z tym drugim kierunkiem.. Po prostu raz słyszę, że jest darmowy,
czytam dokumenty to wychodzi, że jest płatny, idę do biura i się pytam, znowu
darmowy, chcę wydrukować podanie – ostatecznie płatny. Zaryzykować? No raczej
nie, skoro ten „ryzyk-fizyk” kosztuje to ponad dwa tysiące..
Mam żal do
siebie, że nie wzięłam ostatecznie tego kierunku w zeszłym roku. Z ręką na
sercu przyznaję, że przestraszyłam się nadmiaru wszystkiego i ostatecznie
zrezygnowałam.
Nie wiem, co
to będzie z tą uczelnią..
Chcę już
wakacji. Takich z leniuchowaniem, a nie wolnym od uczelni, ale pełnym pracy..
2 lipca 2012
Arghhh..
Czegóż to ja się dowiaduję? Że przy większych zgrzytach On myśli czasem jakby
to było gdyby był sam. A co trzeba zrobić żeby latać solo? Zerwać.
Wypłynęło to
przy głupotce. Postanowiłam napisać do dawno zagubionej koleżanki, która
mogłaby być moją przyjaciółką, ale potoczyło się jak potoczyło. Odległość, nie
powiem, że nie, bo tak, zrobiła w końcu swoje i kontakt, jak to przy
znajomościach obozowych niestety się urwał.
Ale ostatecznie napisałam i sobie troszeczkę pogadałyśmy o głupotkach.
Ona znowu
chce zerwać z swoim. Ja pamiętam jej problemy, które po dwóch latach okazały
się dokładnie te same.
I tak jakoś
zaczęliśmy sobie z Tygryskiem o tym gadać i… wyszło szydło z worka.
Ja przy
problemach myślałam jak je rozwiązać i naprawić sytuację, która z nich
wypłynęła. Natomiast jak widać On brał nogi za pas.
Co za typowy
mężczyzna.
22 czerwca
2012
Oboje
uważamy, że druga osoba jest alfą w związku. Ja, że On. On, że ja.
Jak to w
ogóle jest możliwe? Zawsze wydawało mi się oczywiste, że to On jest głównym
trzonem naszej relacji.
Zaczęłam o
tym rozmyślać i doszłam do wniosku: ja jestem alfą w sferze sercowej i planach
krótkofalowych, On jest alfą w sferze rozumowej i planach długofalowych. I to
ma sens.
Ja decyduję
co robimy danego dnia. No dobra, zabrzmiało to jakbym miała cały grafik, ale
nie jest tak. Rzucam propozycje, co moglibyśmy zrobić – On nie wie co wybrać i
mówi, co chciałby też załatwić, więc ja próbuję połączyć wszystko w całość i
zwykle tak robimy.
W sferze
rozumowej nie mogę Mu się równać, no może poza paroma dziedzinami ;) Jednak
wiedza czysto teoretyczna to mój konik, Tygrys jest praktykiem, co widać i
słychać, bo cały czas coś dłubie w tym swoim garażu. Polegam na Jego wiedzy,
gdy muszę kupić drogi sprzęt czy nawet zwykłe buty.
Alfa alfie
nierówny, ale w naszym związku fantastycznie to funkcjonuje. Potrafimy dojść do
kompromisu, prawie zawsze na spokojnie i bez emocji, krzyków i trzaskania
drzwiami. Taka kłótnia nam się jeszcze nie zdarzyła i z takim nastawieniem
jakie mamy do takich spraw, raczej nie zdarzy.
To jest to.
A wczoraj na
grillu mieliśmy niespodziewanego gościa. Zapraszaliśmy Mimi i Dara, którzy
niestety nie dali rady przyjechać. Chyba zrobiło mu się nas żal, więc
postanowił wpaść – wielki ogromny dzik. Jak go zobaczyliśmy, to pierwsza myśl:
„Jaki ogromny pies!Hmm tylko dlaczego on ma kły? DZIK!” od razu było „piiiiiiip” i na drzewo. I chyba
jesteśmy zmuszeni do zmiany naszego ulubionego miejsca, gdyż tak nas polubił,
że parę razy wracał..
W domu już
się z tego śmialiśmy i zaliczyliśmy ten wypad do bardzo udanych. :)
„Jesteś
pierwszą dziewczyną, która robi dla mnie coś bezinteresownie”
<3
…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz