28 lutego
2008 Pif! Paf!
Zostałam
zestrzelona przez Nikifora
Reguły
zabawy:
1.Podać link
osoby, która nas”ustrzeliła”.
2.Zacytować
na swoim blogu reguły zabawy.
3.Wpisać 6
nieważnych, śmiesznych rzeczy na swój temat.
4.”Strzelić”
do następnych 6 osób.
5.Uprzedzić
wybrane osoby wpisując post na ich blogu.
Hmm.. A teraz yyyyy.. coś w takim razie o mnie:
1) Tańczę i śpiewam wszędzie, gdzie to jest
możliwe ( ze szczególnym wskazaniem na Dworzec PKP w Katowicach, wszelakiego
rodzaju przystanki i sklepy, ze specjalnym wyróżnieniem hipermarketów, no i
przede wszystkim szkoła, szkolne korytarze i sala gimnastyczna.)
2) Wystarczy,że sobie przypomnę scenę z
‘Titanica’, w której Jack umiera, a Rose woła tym ochrypłym strasznym szeptem:
„Jack! Jack!”, a już wyję jak bóbr..
3) Jak byłam młodsza nie potrafiłam sobie
wybaczyć, że nie urodziłam się chłopcem, a jestem dziewczynką.
4) Inni czasami bardziej się o mnie boją,
aniżeli ja sama. Istnieje nawet zakład,według którego, jeżeli dożyję
dwudziestego roku życia, to otrzymam sto złotych.
5) Nienawidzę,gdy zwraca się do mnie per
Magdziu, Magdzuchna, Magdol, czy Magdzik (osoba ta ma wtedy krótko mówiąc
przerypane..)
6) Przez ponad pół roku podkochiwałam się w
Ryjku z ‘Muminków’, dopiero potem zmieniłam swój obiekt westchnień na
Włóczykija.
Taaaaaaa
daaaaaaaaa! ;)
A teraz
kolej:
Niemożliwej
Tali
rapowejManiury
Niczyjej
Domini
Kitka
Osoby
przypadkowe, celowałam cyrklem w monitor i na kogo plask! na tego bęc! ;)
25 lutego
2008 Krucha dojrzałość.
Emocje
opadły. Podchodzę do sprawy racjonalnie. Tak jakbym nie była sobą. Na spokojnie wszystko przemyślałam. Mimo
wszystkiego, nie żałuję.
Domyślam
się, czemu to nie wypaliło. A wytłumaczenie jest nadzwyczaj proste. Nie poszłam
z Nim do łóżka. Ot i to był dla chłopaka problem, bo On sobie związku bez seksu
nie wyobrażał. Sam opowiadał mi, że zwykle na drugiej randce kochał się z
dziewczyną, jak im szło i czuł, że jest w tym to coś, to kontynuował związek, a
jeśli nie.. to przykro mi, ale baj baj maj lof. A przy mnie? To ani sprawdzić
czy dobrze czy źle, a tu już czwarta, piąta czy nawet szósta randka i nic. Nie
no, dla chłopaka to było niezrozumiałe, że ja punkt dwudziesta druga w domu mam
być i na noc to nie ma mowy. Owszem szanował moje poglądy, ale uważał, że z
seksem przesadzam i tylko na tym tracę. Niestety to tylko Jego zdanie.
Moje
argumenty kontra Jego. Najsilniejszy: wpadka równa się dziecko, a co dalej?
Aborcja nie wchodzi absolutnie w rolę, mam lat prawie siedemnaście, może to i
mało, ale nie pozwoliłabym. Co Krzysiek na to? On by mnie nie zostawił. On jest
honorowym człowiekiem. Potrafi wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. I przede
wszystkim nie zostawiłby mnie. Ale przecież On uprawia seks od ponad dwóch lat
i nigdy nic.. Ale gdyby? „To zostanę W końcu to także byłoby moje dziecko.”
A jedyne to
co boli, że mimo tego, iż opowiadał o dojrzałości i odpowiedzialności, to
zachował się jak dzieciak, przestając się nagle odzywać, odbierać telefony czy
nawet nie odpisując na głupiego sms-a.
Wyciszam
się. Jutro zawody. Ale jak Go spotkam to i tak od liścia się nie wywinie.
21 lutego
2008 ” …zanim mu powiesz ‚Do widzenia’” *
Popierdoliło
mnie. Aaaaaaa! Mam ochotę iść i utopić się w klozecie..
Uczucie
zupełnie takie samo jak w tego cholernego czternastego lutego. Gdy On się nie
odzywał, a ja wzięłam Mu i chamsko posłałam po dwudziestej drugiej esemesa
walentynkowego. A po chwili otrzymałam odpowiedź: ‘Przepraszam Cię. Jestem w szpitalu. Tak mi przykro, że się nie
spotkaliśmy w walentynki.. Madzia sory..;*” A ja czystko i bez skrupułów
wzięłam i zgnoiłam go przed dziewczynami,opowiadałam jaki to dupek i kretyn. I
że w ogóle faceci to idioci. I ostatni sms: „Wybacz jak nie odpiszę, ale nie
wolno mi tu używać komórki.”
A teraz po
ponad tygodniu ciszy w eterze brakuje mi człowieka. Teraz już nie ma: „Dzień
dobry” i „Dobranoc”. Nie ma w ogóle niczego. Jedyne co, to w piątkowy sygnał
tak krótki, że nie zdążyłam policzyć do jednego, a on się skończył. A moja
szybka reakcja, była zbyt wolna i na smsa: „Jak się czujesz?” odpowiedziała mi
cisza.
Rozsądek
cicho podszeptuje: „Dziewczyno pomyśl logicznie.Chłopak przez półtora tygodnia
miałby być w szpitalu z powodu złamanego barku?Przecież sama często też tam
bywasz i niejeden raz widziałaś jak koło ciebie siedzieli ze złamanymi barkami.
Ba! Nawet z jednym takim gadałaś. Opowiadał, że zatrzymali go na noc, bo miał
poważnie złamany, ale potem to już zagipsowanego wypuszczają i no problem! On
tylko powiedział, ze jest w szpitalu.. może i owszem był, ale teraz? Mija już
ponad tydzień.. Znasz jego naturę, bez telefonu nie przeżyje, wszędzie go
przeszmugluje, więc? A może on wyszedł, ale już nie chce? Zrozumiał, że jest
duże prawdopodobieństwo, że wam nie wyjdzie?”
Wcześniejsze
wątpliwości zostały spotęgowane przez podejrzliwość. Przecież sam opowiadał, że
jak ostatnio był w szpitalu, to pod oczami pielęgniarek i lekarzy bawił się
telefonem i nikt nigdy go nie przyłapał. To dlaczego teraz nie?
Półfinał
siatkówki w wtorek w Jego szkole.
A ja boję
się tej pustki. Dzisiaj na treningu czułam spojrzenie i gesty w moją stronę od
przystojnego obserwatora. Nie opierałam się im szczególnie. Nawet oczko
puściłam.
Jestem godna
pożałowania.
*DTH „Listen to your heart”
___________________________________________________________________
godzina
20.00
Właśnie się
dowiedziałam, że dupek jeden mnie okłamuje. Do szkoły normalnie chodzi. Czyli
wychodzi na to, ze nie tylko oszukuje, ale także i unika.
Kurwa mać.
Co za dupek.
A ja miałam
wyrzuty? Nieeee no, nie rozśmieszajcie mnie.
Pierdolić
kolesia.
Co z tego,
ze za zabójstwo z premedytacją jest dożywocie?
18 lutego
2008 Ale ja potrafię! Chyba..
„Dziewczynka,
gdy stanie się kobietą, będzie wiedziała, jak poruszać się w świecie. A w
szczególności zrozumie, że gdy ją boli, to tak naprawdę nie boli. Gdy jej się
chce, to tak naprawdę jej się nie chce, a gdy nie chce, to właśnie chce. Gdy
płacze, to histeryzuje i jest niewdzięczna. Gdy się na coś nie zgadza, to jest
wredna i cyniczna. Gdy się cieszy, to się wygłupia, albo jest pijana. Gdy chce
ładnie wyglądać, to się mizdrzy, a gdy się kimś zainteresuje, to się puszcza. Gdy
się wstydzi, to jest głupia, a gdy się nie wstydzi to jest bezwstydna. Gdy się
przy czymś upiera, to przesadza, a gdy się nie upiera, to nie wie czego chce.
Jak kocha, to jest naiwna, a jak nie kocha, to jest zimna. Gdy ma ochotę na
seks, to jest suką, a gdy nie ma ochoty na seks, to też jest suką. Jeśli chce
być kimś – to znaczy, że przewróciło się jej w głowie, a jak nie chce być kimś,
to jest głupią kurą. Jeśli jest sama, to znaczy, że nikt jej nie chciał, a
jeśli jest z kimś, to znaczy, że cwana. W tedy też będzie wiedzieć, że gdy
dostaje furii – to jej się tylko tak zdaje. W każdym razie, może być pewna, że
nie ma żadnych prawdziwych powodów do gniewu i powinna udać się po poradę do
psychoterapeuty.”
[Wojciech
Eichelberger]
Chyba w
takim razie umówię się na wizytę, bo mimo mojego narzekania brakuje mi. I to
teraz nie smsów. Tylko tego prawdziwego człowieka.
13 lutego
2008 Wale(w)tynki.
To jest
zabawne, gdy pewność siebie spłonie w jednej chwili. Dociera do świadomości
pytanie: „ A tak właściwie to… o co kaman?”
Może po
prostu przeraziłam się. To ten nieznany świat, który prezentowany jest w
filmach jako fuj i be. I że tam tylko są ofermy, narkomani, złodzieje,
gwałciciele i wiele innych ciemnych typów. Tyle, że tym razem to nie jest
fikcja czy plan filmowy, to rzeczywistość. Ciężko samej było mi uwierzyć, ale
na własne oczy widziałam jak się pali skręta z gałki musztardowej, co więcej
dodam, że poznałam nawet tajniki jak takowego zrobić.
Przymykać
oko od czasu do czasu to nie jest problem. Przymykałam oko na ‘tych’
znajomych Z charakteru zarąbiści ludzie,
jednak męczące było słyszeć jaki to Krzysiu jest szczęściarz, że znalazł
takiego aniołka, która ani nie pali ani nie ćpa, a pije rzadko i to w
wyjątkowych okazjach. W dodatku z hartem ducha, że aż odmówił tych wspaniałych
i jakże odjazdowych skrętów, po których, no po prostu jest jazda na całego, a
namawiali przecież do tego przez godzinę. No, nie do wiary przecież, że
istnieją tacy ludzie, a On takiego aniołeczka słodkiego sobie znalazł.
W dwójkę tak
łatwo jest nam się dogadać. Jednak wystarczy, że dojdzie ktoś trzeci i wszystko
się paprze. I nie ważne to jest, czy to są Jego czy moi znajomi. Wszystko w
jednej chwili się kurczy, zapada, wali, pieprzy, ucieka czy kto jak chce, może
być nawet pierdoli, bo chyba to byłoby najodpowiedniejszym słowem.
Boję się
spojrzeć w oczy, wiem, że wszystko łatwo z nich wyczytać, komuś na kim mi
zależy. Ale może po prostu ja się zakochałam w tych głupich sms-ach, a nie w
osobie, która je pisała. Bo gdy patrzę na to logicznie, wydaje mi się śmieszne
zakochać się w człowieku, który na hasło, że chodzę do kościoła w niedzielę,
otworzył oczy ze zdumienia z pytaniem: „To Ty jeszcze w ‘to’ wierzysz?”. I przede
wszystkim w człowieku, który pali. A papierosy to była taka rzecz, która
zawsze, ale to zawsze mnie odrzucała. Nie wiem dlaczego tu mnie nie odrzuciła..
Należymy do
dwóch równoległych światów. Tak bliskich, a tak odległych. Tak to cholernie
boli. Za dużo na razie Nas dzieli, by mogło Nas coś złączyć.
A jutro będę
waliła głową w tynki, bo nic nie jest przesądzone.
4 lutego
2008 Maskarada.
Po jednej
stronie siatki On, po drugiej Rolf. A ja na widowni. Najzabawniejsze było to,
że nie wiedziałam, że On gra przeciw Niemu. Można sobie wyobrazić moje
zdziwienie, gdy weszłam na salę, a co dopiero zaskoczenie Rolfa.
Czekając
potem na Krzyśka, minął mnie Rolf. Nawet nie zaszczycił spojrzeniem. On miałby
się wysilić na głupią odpowiedz: „Cześć!” ? On?Phi.. chyba się przeliczyłam.
dzisiaj przepraszał, że nie widział i że On?! Nie nigdy! Jakby mógł?! A jakże!
Ale jakoś się tym specjalnie nie przejęłam. Nie przyjechałam tam przecież dla
Niego.
„Aktualnie na koncie masz 273 smsów, możesz je
wykorzystać do….” Wczoraj było ich
pięćset. Walentynki widzę w jasnych kolorach. Mam wreszcie plan A.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz