sobota, 13 lipca 2013

Ten z listopadem 2009



21 listopada 2009             Młody kierowca


Prawo jazdy mam od października. Od tamtej pory byłam trzy razy za kółkiem. Dwukrotnie z rodzicami, a raz z Lubym. Wniosek? Tylko jeden. Już więcej nie będę jeździła z moim rodzicami autem. Pierwszy raz był znośny, ale chyba tylko dlatego, że jechał z nami Luby i poza hasłem taty pt.”Bieg” powtarzanym raz na 5 sekund było w miarę ok. Za drugim razem myślałam ze rozpłaczę się za kierownicą.. Tak po mnie się darli, że nie potrafiłam wykonać najprostszego manewru. Raz się uspokoili jak krzyknęłam, że jak nie przestaną to wjadę w inne auto.

Jak mam się nauczyć jeździć, skoro nad jednym uchem ktoś mi krzyczy „Bieg!!!” a nad drugim „Hamuj!!!”, gdy nie ma takiej potrzeby? Bo jak, przepraszam bardzo, przy prędkości 40 km/h mam jechać na piątym biegu? Przecież jest to bieg przeznaczony dla wyższych prędkości. Widzę znaki, światła i ludzi na pasach. Gdy jest prosta szeroka droga i nie ma aut, nie boję się jechać te 60-70 km/h. Potrafię zdecydować, gdzie mogę zaparkować. Bo szczytem była kłótnia moich rodziców, gdzie mam postawić samochód. Tata chciał tam, a mama tam i zaczęli się kłócić.Skończyło się tym, że zaparkowałam tam, gdzie ja chciałam i się po mnie wydarli, że nie słucham doświadczonych kierowców.

Co z tego, że moja mama jeździ autem już dwadzieścia lat, skoro wymusza pierwszeństwo w większości przypadków, wjeżdża na wszystkie możliwe przeszkody i ostatnio prawie rozjechała pieszego na przejściu, bo „go nie zauważyła”? Co z tego, że tata jeździ autem dwadzieścia pięć lat, skoro jeździ raz na ruski czas? Ale mi doświadczeni kierowcy..

Nienawidzę jak  tata ma urlop.
Ale ten trzytygodniowy to już szczyt wszystkiego.
o.O

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz