4 maja 2007 -
Nadchodzę, by sie zgubić :)
Nie dosc ze nie mam netu, to jeszcze teraz , gdy juz
dokulałam sie do wujka, nie mam weny… mój mózg wyparował… ale miał prawo – w
koncu jest juz stary , skończył 2 maja 16 lat i myślę ze mogłabym wymienić go
na nowy =P A tak do rzeczy to umieram =) Jak by powiedzieli moi znajomi: Znowu?
Nie nudzi ci sie to? Ale jeżeli wasz wuefista każe wam biegać gdy na dworze
prawie 30 stopni to macie pełne prawo umierać. Ale musze jakoś powstać z
martwych do środy, bo jedziemy do Warszawy na trzy dni. Powinni postawić pomnik
tej osobie, która wymysliła szkolne wycieczki! Odwiedzimy sejm, pójdziemy do
teatru i bóg wie co jeszcze. Mam listy rodziny komu co kupić, szczególnie
naprzykrzał sie moj chrzestny, który kolekcjonuje dzwonki =D Ze mam mu kupić i
już. Tylko gdzie w Warszawie sprzedają dzwonki? Albo akwarele czy serwetki?
Mhm…. znając życie to zgubię się szukajac rzeczy wskazanych przez moją
rodzinkę…
No to by było tyle. krótko zwięźle i na temat. Ach bym
zapomniała o egzaminach. Napisać napisałam. Do ogrodów nie zblizam sie przez
najbliższy miesiac na kilometr i nie bede gotowała wody w czajniku
bezprzewodowym =) A tak to wszystko mi pasuje =P
ps. tata odmawia
zaniesienia komputera do naprawy, bo teraz sam sie uczy, bo pisze jakiś egzamin
i nie ma czasu ….
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz