29 marca
2009 Ghe, ghe…
Poprawiłam
tą kapę z fizyki przy wielkich bólach i wstawieniu drugiej pały do dziennika.
Pan Profesor definitywnie mnie nie lubi, jestem chyba dla niego ideałem głupiej
blond nastolatki, która z przedmiotami ścisłymi sobie nie radzi. Szkoda, ze z
tamtych mam piątki i czwórki… Ale co tam, wytrzymać do końca maja i bye bye
fizyko.
Za to pan
instruktor mnie chwali, że ładnie jeżdżę autkiem i co chwila powtarza, że w
mieście jeździ się pięćdziesiątką a nie jak ja sześćdziesiątką i to w dodatku
na pierwszych godzinach. ;)
Do końca
roku szkolnego pozostało nie wliczając wolnych dni,weekendów oraz wycieczek:
54 dni.
Przepraszać
Was za długą nieobecność? Wybaczcie, nie czuję takiej potrzeby. Brakuje mi
blogowania, ale mimo wszystko to nie jest cały mój świat.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz