29 sierpnia
2009 Z bólem serca..
Myślę, że
wyrazów szkoła i wrzesień nie trzeba tak dogłębnie analizować jak wakacje. Te
pierwsze jakoś nie napawa taką satysfakcją i radością jak to drugie.
Wracam do
piekła kochani. Do klasy skłóconej i całej w konfliktach. Do konfidentów i
egoistów, którzy obgadują i patrzą z nieufnością na ręce. Będą dwie szczere
iskierki, dzięki którym mam zamiar przetrwać te ostatnie miesiące męczarni.
Najgorsza
rzecz? Jak ja wstanę o szóstej?
Wiedzieliście,
że w Wieliczce na jeden bilet przysługuje do zlizania jeden kilogram soli? Dwa
dzieciaki z naszej grupy nie dość, że ściany, to nawet podłogi próbowały.
Jestem prawie pewna, że przysługujące nam trzydzieści pięć kilogramów
całkowicie zostało zjedzone ;)
Moja siostra
coraz bardziej uwielbia Lubego, zaczynam się wręcz obawiać tej obsesji. Jednak
nie można powiedzieć, że wraz z wzrostem podziwu i zachwytu u niej, u Niego są
podobne odczucia. Wręcz przeciwnie.
Przykład
tego co nuda robi z człowiekiem:
„Kochanie.. pobawimy się w dom?”. Reakcje i odpowiedź chyba możecie
sobie już sami wyobrazić..
„Have I found You,Flightless bird?”
[Iron Wine"Flightless bird & American
mouth"]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz