31 stycznia 2012
Prawie koniec sesji. Prawie, bo został jeszcze jeden egzamin. To, co
było nie-do-przeżycia, zostało przeżyte. Dodatkowo jakiś taki mały niesmaczek
po zdanym egzaminie z statystyki..
To nie prawda, że jeżeli coś powie się facetowi wprost to on to
spełnia. Prosty przykład? Proszę bardzo:
- Kochanie… chciałabym dostać kwiatki..
- No myślałem, żeby może Ci kupić, ale skoro o tym wspominasz, to nie,
bo nie będzie efektu zaskoczenia.
Wniosek? Nie mówić wprost – źle, nie mówić wcale – jeszcze gorzej.
Ostatnio chyba na nowo miłość przeżywam do Tygryska. Chociaż zdarza mu
się i ten nowy układ zburzyć. Przecież każdy może się zniechęcić, słysząc na
każdym kroku „NIE!”…
Może jednak na te walentynki się ugnie?
Cały czas gdzieś po głowie lata mi myśl, że może w życiu obrałam zły
kierunek. Chciałabym wiedzieć, kim mogłabym być w przyszłości.. Te nauki i
studia, które mnie interesują (chociaż raczej powinnam dodać, że wydaje mi się,
że mnie interesują) są tak naprawdę bezcelowe. Ucząc się ich byłabym może i
szczęśliwsza, uczyłabym się dla własnej samosatysfakcji, ale z drugiej strony
momentalnie dołączyłabym do kolejnego miliona osób bezrobotnych.
Właśnie tak tłumaczę sobie fakt, że jestem na ekonomii, a nie na
kulturoznastwie czy bibliotekoznastwie, o wychowaniu fizycznym i prawie nie
wspominając. Ale czasem taki cichutki głosik mi podszeptuje, że może ta
ekonomia to też jest zły wybór?Może nawet i po tych studiach nie będę mogła nic
znaleźć? Może trzeba było poszukać jakiegoś super-hiper-ciężkiego kierunku,
który rocznie kończy pięć czy sześć osób i dzięki temu stać się specjalistą w
jednej jedynej dziedzinie?
Wydaje mi się, że Ci co mają szczęście to i tak znajdą dobrą pracę.
Wystarczy popatrzeć na Męczennicę Jaworzna. Ona mając kasę, znajduje dobrą
pracę. Nie można tego powiedzieć o Pogórzance czy też o mnie. My niestety tego
szczęścia nie mamy.
A tak z innej beczki. Wiecie z czego się najbardziej ucieszyłam
ostatnio? Z zmiany adresu. Nie muszę już się przejmować tym, że Tygrys to
wszystko przeczyta. Zresztą pewnie jak będzie chciał wejść i poczytać masowo
notatki (czyli zawsze tak jak on to robi) to trafi na nicość i zada pytanie:
„Kochanie skasowałaś bloga?”. Jeszcze nie zastanawiałam się nad odpowiedzią. Z
jednej strony odpowiedziałabym mu, że skasowałam, ale drugiej nie lubię go
okłamywać.. Zresztą zawsze, ale to z a w
s z e widać kiedy go okłamuję.. Więc
chyba zdecyduję się na wersję, że zmieniłam adres, żeby zachować więcej
prywatności.. Może będzie się złościł, może będzie go szukał, może 0leje
sprawę..
W każdym razie mogę oficjalnie powiedzieć: Kolejny etap za mną. Jabłko
hesperyjskie zostało zjedzone. Czasem było smaczne, czasem było kwaśne i
robaczywe.
Został tylko ogryzek.
28 stycznia 2012
Przestaje mieć wrażenie, że życie przebiega mi między palcami.
Jest dobrze.
18 stycznia 2012
Nowy Rok zaczynam z nowymi postanowieniami. Jedno pomalutku już się spełnia – byłam na
basenie. W końcu zaczęłam używać
karnetu, który zakupiłam w połowie grudnia. Miesięczny poślizg? Nie szkodzi,
dzięki temu mogłam przełożyć to na nowy rok.
Jednym z postanowień jest zmiana pracy. A jeśli nie zmiana, to
przynajmniej zwolnienie się z Komercyjnego Kina. W KK wszystko już mnie
denerwuje.. Mam nadzieję, że nie będzie tak w każdej pracy, którą znajdę. Pół
roku w KK to i tak dużo. Z tego co zauważyłam, jeśli ktoś wytrzyma dłużej niż
pół roku, to zostaje już na dłużej. Osoby niewytrzymujące tempa, idiotów i
wiele nieprzyjemnych czynników zwalniają się bardzo, ale to bardzo szybko.
Z sesją żyję sobie na razie w wielkiej zgodzie. :)
Chociaż ostatni egzamin był bardzo przykry.. Mam nadzieję, że moje
szczęście się nie wyczerpie i cudem to zaliczę.
Oczywiście Bohaterka Sesji zdaje wszystko na w miarę dobre oceny,
wszystkim wmawiając, że nic się nie uczy. Jak można zaliczyć
czterdziesto-stronicowe notatki ledwo je czytając? I to jeszcze zaliczyć na
4,5? Przyznam się szczerze, że ja bardzo dużo uczyłam się. Też mam niby 4,5 ,
ale jakoś to mnie nie cieszy.. Czy
przemawia przeze mnie zazdrość? Sama już nie wiem..
Wydaje mi się, że bardziej mnie denerwuje to, że ona kłamie. Bo tego,
że kłamie jestem pewna. Bo Pogórzanka też to przeczytała tylko, a słabo umiała
i jej pomagałam. Zdać zdała, ale na 3,5 a nie na ocenę prawie bardzo dobrą..
Lepiej mi. Z Tygryskiem jest cudownie. Nie zgadzam się z twierdzeniem,
że po trzech latach związku następuje kryzys. Owszem zdarzały się gorsze dni,
nawet tygodnie, ale zawsze potrafiliśmy się dogadać.
To jest ten jedyny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz