31 maja 2008 „A ty dalej gadasz??”
Rzadko
spotyka się człowieka, z którym można bez problemowo porozmawiać w
rzeczywistości i jednocześnie nie brakuje tematów na komunikatorach
internetowych. Smsy z takim to też pikuś. A wczoraj na dodatek doszły półtoragodzinne
rozmowy przez telefon.
„Gdy
znajdzie Cię głos,
Który będzie
wspierał Cię
Pragnę żebyś
wiedział, że….
To będę ja..
A gdy czuła
dłoń
Da przyjazny
znak
wskaże dobry
szlak….
To będę ja….
Mogę dla
Ciebie zdobyć sto gór
Mogę dla
Ciebie przez czasu gnać nurt
A po
rozstaniu niejeden raz
zobaczysz
blask…
i to będę
ja…”
(Brotherbear
polish)
____________________________________________________________
3 czerwiec
Lublin,
Czarnolas, Kazimierz Dolny, Sandomierz, Puławy.
Jednym
słowem wycieczka szkolna ^^
Zbiórka
jutro o 5.50 (słownie piąta pięćdziesiąt rano!).
Powrót
nieokreślony. Mniej więcej trzy dni.
Już za Wami
tęsknię :*
26 maja 2008 Pffff….
Z góry
wybaczcie, ale teraz po prostu taki zlepieniec informacji będzie ^^.
Przeżywam
tydzień śmierci. To przede wszystkim. Dochodzi nawet do tego, że w czwartek są
cztery sprawdziany (żadnego nie da się przełożyć na dodatek), a ja w czwartek
mam plażówkę. I teraz latam sobie po profesorach i wybłaguje inne terminy. Ale
czwartek to pikuś. Cyrk się zaczyna, bo ni stąd ni zowąd wszystkim nauczycielom
się przypomniało, że wypadałoby wystawić oceny, a przecież oni mają tyyyyyleeee
materiału, a przecież trzeba napisać z tego przynajmniej malutki (czytaj: tylko
dwie strony A4) sprawdzianik. O.O
Mam bilet na
mecz Polska vs. Dania.. Mhmmm.. Rozpływam się normalnie ^^ Nawet humoru mi nie
zepsuło to, iż drugiego czerwca mam sprawdzian z chemii (dla niezorientowanych
mecz jest pierwszego).
A Mamusi
kupiłam ślicznie g(w)oździki ^^
I wiecie co?
Zawsze się śmiałam, że dla zakochanych świat jest jeszcze piękniejszy niż
zwykle. A to przecież prawda.
Kącik
śmiechu:
Z rozpędu na
dzisiejszym sprawdzianie z biologii napisałam,że człowiek w kolanie zamiast
rzepki ma rzekotkę. Pffff….
ps. Perełko
kochana kartka doszła i jest prześliczna :*
20 maja 2008 Moja wina?
Pada.
A ja w
swoich nowiutkich spodniach, w bluzce z krótkim rękawem i czymś co teoretycznie
przypomina sportowy cieniutki żakiet. Ale niech sobie pada. Naprawiono mi mp3,
więc nie widziałam problemu w staniu na przystanku. Ba, wręcz z uśmiechem
przyglądałam się innym. Spędziłam wczoraj pół dnia z Andrzejem, profesorka z niemca na słowach
tylko skończyła, z trenerem mam jutro jeszcze do pogadania.
Wracając,
spotkałam dobrego kumpla, który mieszka koło mnie. Przegadaliśmy całą drogę i
staliśmy jeszcze pod jego klatką, nie przejmując się, że coraz bardziej leje.
Kończyliśmy się żegnać, gdy podjechał autobus. A z niego wyszedł On. Ten, który
się nie zdecydował, bo „są dla mnie lepsi”.
Szybkie
spojrzenie. Moja ulubiona bluza i czarne spodnie. Rzuciłam szybkie ‘Pa’ i
puściłam się biegiem do domu.
Przemywając
twarz, zobaczyłam w lustrze swoje odbicie. Mokre włosy i zarumienione policzki.
Przemknęła mi przez głowę myśl: Co by było gdyby..? I dalej się zastanawiam czy
uciekłam, bo było mi zimno czy po prostu dlatego, że bałam się Mu spojrzeć w
twarz i wyczytać z niej zawód, że ja mam chłopaka…
„Ostatni raz
pisałem że
Pamiętam
była jeszcze zima..
Że tylko to,
no wiesz, liczy się….
Że zaufanie
to taka czarna świnia
W dzień
jest, w nocy nie ma…
A miało być
tak pięknie
Miało nie
wiać w oczy nam…
I ociekać
szczęściem
Miało być
sto lat, sto lat…”
[Happysad
„Sto lat”]
19 maja 2008 Auć.
„Zachowanie
obniżone! I to maksymalnie!” Za głupią Coca colę, po którą na długiej przerwie
sobie poszłam, bo w końcu chyba mam prawo czuć się spragniona. A że rozdawali
ją za darmo to już inną drogą. Ale trener się wydarł.
„Powiedziała,
że pójdzie do waszej wychowawczyni.” Oczywiście jak inni zmywają się z
niemieckiego to nic nie ma, ale jak ja to musi wielka afera być.
W tym roku
będzie miła odmiana. Tydzień temu miałam wzorowe.Dzisiaj mam poprawne. Za
tydzień będę miała nieodpowiednie.
Hm.. tylko
jak to powiedzieć rodzicom? x)
14 maja 2008 ….
Chwilę po
kupieniu lodów, Andrzej stwierdza, kręcąc głową:
„Ma loda i
mnie i od razu świat staje się piękniejszy, a ona się do wszystkich śmieje.”
bez
komentarza.
x)
10 maja 2008 Bo trzeba się szanować…
Akcja dokarm
Magdę przed imprezą:
- A co ty
tam będziesz jeść?
- ???
- To może ja
ci coś zrobię?
- Tak tato,
osiem kanapek na drogę.
Zdziwiłam
się jedynie tym, że podczas, gdy w domu słyszałam co trzy minuty hasło:
„Tabletki gwałtu są wszędzie!”, Andrzej po prostu spokojnie oznajmił: „Ja
powiem tylko tyle: uważaj na siebie i to wystarczy, bo wiem ze będziesz”.
„Przepraszam
można?” pokazując palcem na jego pełny kufel, pytam się kolesia, który siedzi z
nami przy stoliku i jak mniemałam był przyjacielem chłopaka z mojej klasy.
Podaje bez oporów. „Dziękuję” i posyłam kufel do koleżanki, która o niego
prosiła.
Środek
imprezy. Kuflowy kolega podbija. Po trzech minutach jego ręce lądują na moich
pośladkach. Odwracam się z uśmiechem „przypadkowo”nadeptując go. Koleś załapał.
Tańczymy. Mijają trzy piosenki, a kolo przybliża się twarzą i już usta w ciup.
Położyłam palce na jego ustach i kiwam głową, że nie. Chłopak wściekły, a ja
opuszczam parkiet, pokazując język na odchodnym.
Widzę potem
jak siedzi w kącie. Dosiadam się i zaczynam rozmowę. Tłumaczę, że ja nawet nie
wiem jak on ma na imię, nie znamy się w ogóle i przede wszystkim to, że się z
kimś już na poważnie spotykam. Mówię cicho „Przepraszam”, całuję na pocieszenie
w policzek i odchodzę.
„Jestem
Marcel. To ja cię najmocniej przepraszam. Nie wiedziałem, że masz chłopaka.”
Podchodzi po pięciu minutach. „Zazdroszczę twojemu chłopakowi. Niejedna
postąpiłaby inaczej.”
Ale ja nie
jestem jedną z tych niejednych. Wiem, co to za uczucie być zdradzaną. Nigdy
nikomu tego nie życzę. Ja po prostu dochowuję wierności i jestem słowna w
obietnicach.
„Miłość to
żaden film w żadnym kinie
ani róże ani
całusy małe, duże.
Ale miłość –
kiedy jedno spada w dół,
drugie
ciągnie je ku górze.”
[Happysad „Zanim pójdę”
5 maja 2008 Chwila zawahania.
Czemu znowu
wylądowałam w środku nocy na oknie, z kartką i podręcznikiem historii część
druga „Średniowiecze” jako podkładką? W sumie nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak tutaj siedziałam.
Chociaż nie.. Przypominam sobie, że słuchałam muzyki i wydawało mi się, że mam
tyle problemów, co gwiazd na niebie. Piłam kakao, a łzy płynęły mi strumieniami
po policzkach. Teraz niebo jest bezchmurne. Cicho przez plac zabaw przemyka
mała istotka. Nie w sposób dostrzec czy to pechowy czarny kot czy po prostu
zwykły pies.
Wszystko
stanęło. Nawet pociągi nie jadą, a mrugająca latarnia się uspokoiła. W
przeciwieństwie do mnie. Od dwóch godzin o niczym innym nie myślę jak o jednym
sms-ie.
„To dla mnie
bardzo trudne i nie napiszę tego w sms-ie. Jednak musisz to wiedzieć i mam nadzieję,
że jutro się na to zdobędę..Mimo tego, iż wiem, że nie będziesz chciała mnie
znać. Dobrej nocy…”
Zakończył
sobie ot tak. Nie mam się bać. Nie muszę się do tego psychicznie przygotować i
nastawiać. To tylko Jego przeszłość. Aż. On się jej wstydzi. Wie jaka będzie
moja reakcja i strasznie się jej boi. Nie chce mnie utracić.
Myśli tak
szybko przelatują mi przez głowę, że nie nadążam z pisaniem. Ja też się mimo
wszystko boję. Przez mój mózg przelatują straszne wizje. Zastanawiam się czy
wyjdę na idiotkę. Zdaję sobie sprawę, że noc wyolbrzymia problem, który być
może jutro okaże się błahostką.
Gdy
przepisałam to wszystko na komputer, długo się zastanawiałam czy to
opublikować. Co jeśli okaże się, że to głupia pierdołka, a ja panikuję
strasznie?
Czuje
skowronki radości, bo się z Nim dzisiaj spotkam. Mam pełno strachu w tyłku, bo
się z Nim spotkam. Może mam zbyt pojemne
serce?
________________________________________________________
6 maja
Sprawa
wielka. Wpadka z przeszłości.
Nie
przeraziła mnie aż tak jak się spodziewał.
Zaakceptowałam
4 maja 2008 WwrRRrrR….
Godzina
piętnasta pięćdziesiąt.
- Czy ty
przypadkiem nie umówiłaś się na szesnastą?
- Uhm..
- To czemu
nie idziesz na autobus? Spóźnisz się.
- Bo nie
potrzebuję autobusu.
(Tata ciężko
myśli)
- To ON
przyjedzie na rowerze??????!!!!!!
- Nie..
(Tata bardzo
ciężko myśli)
- Przyjdzie
piechotą????!!!!
- Nie…
(Z głowy
mego Ojca wręcz paruje)
- Tato..
Przyjedzie autem.
- ????????
(Tata
podejrzliwie patrzy)
- To ile on
ma lat?
- Dużo..
________________________________
„Tak, babciu. Dokładnie. Ma trzydzieści osiem
lat i nie dość, że jest pedofilem to jeszcze seryjnym mordercą. [...] Tak,
jasne. Poznałam Go przez to całe gadu gadu, szczególnie, że wpadliśmy na siebie
na ulicy. Tak, Internet to szatan. A On jest jego pomocnikiem. Ba, jego prawą
ręką. Wczoraj wywiózł mnie do lasu nad jeziorem i na pomoście była taka wielka
dziura i mnie w niej regularnie co trzy minuty topił. [...] Ależ babciu to jest
czysta prawda!”
Jutro całe
osiedle będzie wiedziało, że spotykam się z samym diabłem. Jutro? Niiieeeee..
Przeceniłam możliwości babci. Dzisiaj.
1 maja 2008 „Potrafisz czarować… Oj, potrafisz..”
„ Jak to sie
mówi… jesteś jednorazowa w sensie, że jedyny niepowtarzalny egzemplarz”
Złapałam się na tym, że rumienię się przed komputerem. „Jeszcze nigdy takiej
osoby nie spotkałem i pewnie nie spotkam. Jedyna w swoim rodzaju. O.” A ja
zaryzykowałam i umówiłam się z Nim dzisiaj.
Teraz
jedynie obawiam się pytanie rodziców: „To ile on ma lat, że po ciebie autem
przyjechał?”
A jutro
skończy się piękny okres nazywany słodką szesnastką. Świętować zaczynam już
dzisiaj z Nim.
„Kurcze,
mogłem to na żywo..”
___________________________________________
2 maja
Ups.. Chyba
się zakochałam…
Cały wieczór
tylko z Nim…
Byliśmy
między innymi w zoo. ^^
Rodzicom
powiedziałam, że ma dwadzieścia dwa lata.
Zaakceptowali
to chociaż z wielkim trudem. A ja doszłam do wniosku, że nie muszą jeszcze
wiedzieć, że ma dwadzieścia pięć. Nie muszą się aż tak bardzo martwić.
A dzisiaj
siostra obudziła mnie słowami:
„Sto lat
stara krowo!”
^^’
_____________________________
O rany….
polecili mojego bloga ^^
Czyżby
prezent urodzinowy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz