sobota, 13 lipca 2013

Ten z majem 2008




31 maja 2008     „A ty dalej gadasz??”
Rzadko spotyka się człowieka, z którym można bez problemowo porozmawiać w rzeczywistości i jednocześnie nie brakuje tematów na komunikatorach internetowych. Smsy z takim to też pikuś. A wczoraj na dodatek doszły półtoragodzinne rozmowy przez telefon.
„Gdy znajdzie Cię głos,
Który będzie wspierał Cię
Pragnę żebyś wiedział, że….
To będę ja..

A gdy czuła dłoń
Da przyjazny znak
wskaże dobry szlak….
To będę ja….

Mogę dla Ciebie zdobyć sto gór
Mogę dla Ciebie przez czasu gnać nurt
A po rozstaniu niejeden raz
zobaczysz blask…
i to będę ja…”

(Brotherbear polish)

____________________________________________________________
3 czerwiec

Lublin, Czarnolas, Kazimierz Dolny, Sandomierz, Puławy.
Jednym słowem wycieczka szkolna ^^
Zbiórka jutro o 5.50 (słownie piąta pięćdziesiąt rano!).
Powrót nieokreślony. Mniej więcej trzy dni.

Już za Wami tęsknię :*

26 maja 2008     Pffff….

Z góry wybaczcie, ale teraz po prostu taki zlepieniec informacji będzie ^^.



Przeżywam tydzień śmierci. To przede wszystkim. Dochodzi nawet do tego, że w czwartek są cztery sprawdziany (żadnego nie da się przełożyć na dodatek), a ja w czwartek mam plażówkę. I teraz latam sobie po profesorach i wybłaguje inne terminy. Ale czwartek to pikuś. Cyrk się zaczyna, bo ni stąd ni zowąd wszystkim nauczycielom się przypomniało, że wypadałoby wystawić oceny, a przecież oni mają tyyyyyleeee materiału, a przecież trzeba napisać z tego przynajmniej malutki (czytaj: tylko dwie strony A4) sprawdzianik. O.O



Mam bilet na mecz Polska vs. Dania.. Mhmmm.. Rozpływam się normalnie ^^ Nawet humoru mi nie zepsuło to, iż drugiego czerwca mam sprawdzian z chemii (dla niezorientowanych mecz jest pierwszego).

A Mamusi kupiłam ślicznie g(w)oździki ^^

I wiecie co? Zawsze się śmiałam, że dla zakochanych świat jest jeszcze piękniejszy niż zwykle. A to przecież prawda.

Kącik śmiechu:

Z rozpędu na dzisiejszym sprawdzianie z biologii napisałam,że człowiek w kolanie zamiast rzepki ma rzekotkę. Pffff….


ps. Perełko kochana kartka doszła i jest prześliczna :*



20 maja 2008     Moja wina?

Pada.

A ja w swoich nowiutkich spodniach, w bluzce z krótkim rękawem i czymś co teoretycznie przypomina sportowy cieniutki żakiet. Ale niech sobie pada. Naprawiono mi mp3, więc nie widziałam problemu w staniu na przystanku. Ba, wręcz z uśmiechem przyglądałam się innym. Spędziłam wczoraj pół dnia z  Andrzejem, profesorka z niemca na słowach tylko skończyła, z trenerem mam jutro jeszcze do pogadania.



Wracając, spotkałam dobrego kumpla, który mieszka koło mnie. Przegadaliśmy całą drogę i staliśmy jeszcze pod jego klatką, nie przejmując się, że coraz bardziej leje. Kończyliśmy się żegnać, gdy podjechał autobus. A z niego wyszedł On. Ten, który się nie zdecydował, bo „są dla mnie lepsi”.



Szybkie spojrzenie. Moja ulubiona bluza i czarne spodnie. Rzuciłam szybkie ‘Pa’ i puściłam się biegiem do domu.



Przemywając twarz, zobaczyłam w lustrze swoje odbicie. Mokre włosy i zarumienione policzki. Przemknęła mi przez głowę myśl: Co by było gdyby..? I dalej się zastanawiam czy uciekłam, bo było mi zimno czy po prostu dlatego, że bałam się Mu spojrzeć w twarz i wyczytać z niej zawód, że ja mam chłopaka…



„Ostatni raz pisałem że
Pamiętam była jeszcze zima..
Że tylko to, no wiesz, liczy się….
Że zaufanie to taka czarna świnia
W dzień jest, w nocy nie ma…

A miało być tak pięknie
Miało nie wiać w oczy nam…
I ociekać szczęściem
Miało być sto lat, sto lat…”
[Happysad „Sto lat”]

19 maja 2008     Auć.

„Zachowanie obniżone! I to maksymalnie!” Za głupią Coca colę, po którą na długiej przerwie sobie poszłam, bo w końcu chyba mam prawo czuć się spragniona. A że rozdawali ją za darmo to już inną drogą. Ale trener się wydarł.



„Powiedziała, że pójdzie do waszej wychowawczyni.” Oczywiście jak inni zmywają się z niemieckiego to nic nie ma, ale jak ja to musi wielka afera być.



W tym roku będzie miła odmiana. Tydzień temu miałam wzorowe.Dzisiaj mam poprawne. Za tydzień będę miała nieodpowiednie.


Hm.. tylko jak to powiedzieć rodzicom? x)

14 maja 2008     ….


Chwilę po kupieniu lodów, Andrzej stwierdza, kręcąc głową:
„Ma loda i mnie i od razu świat staje się piękniejszy, a ona się do wszystkich śmieje.”

bez komentarza.
x)

10 maja 2008     Bo trzeba się szanować…

Akcja dokarm Magdę przed imprezą:



- A co ty tam będziesz jeść?

- ???

- To może ja ci coś zrobię?

- Tak tato, osiem kanapek na drogę.



Zdziwiłam się jedynie tym, że podczas, gdy w domu słyszałam co trzy minuty hasło: „Tabletki gwałtu są wszędzie!”, Andrzej po prostu spokojnie oznajmił: „Ja powiem tylko tyle: uważaj na siebie i to wystarczy, bo wiem ze będziesz”.

„Przepraszam można?” pokazując palcem na jego pełny kufel, pytam się kolesia, który siedzi z nami przy stoliku i jak mniemałam był przyjacielem chłopaka z mojej klasy. Podaje bez oporów. „Dziękuję” i posyłam kufel do koleżanki, która o niego prosiła.



Środek imprezy. Kuflowy kolega podbija. Po trzech minutach jego ręce lądują na moich pośladkach. Odwracam się z uśmiechem „przypadkowo”nadeptując go. Koleś załapał. Tańczymy. Mijają trzy piosenki, a kolo przybliża się twarzą i już usta w ciup. Położyłam palce na jego ustach i kiwam głową, że nie. Chłopak wściekły, a ja opuszczam parkiet, pokazując język na odchodnym.



Widzę potem jak siedzi w kącie. Dosiadam się i zaczynam rozmowę. Tłumaczę, że ja nawet nie wiem jak on ma na imię, nie znamy się w ogóle i przede wszystkim to, że się z kimś już na poważnie spotykam. Mówię cicho „Przepraszam”, całuję na pocieszenie w policzek i odchodzę.



„Jestem Marcel. To ja cię najmocniej przepraszam. Nie wiedziałem, że masz chłopaka.” Podchodzi po pięciu minutach. „Zazdroszczę twojemu chłopakowi. Niejedna postąpiłaby inaczej.”



Ale ja nie jestem jedną z tych niejednych. Wiem, co to za uczucie być zdradzaną. Nigdy nikomu tego nie życzę. Ja po prostu dochowuję wierności i jestem słowna w obietnicach.





„Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość – kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze.”
 [Happysad „Zanim pójdę”

5 maja 2008        Chwila zawahania.


Czemu znowu wylądowałam w środku nocy na oknie, z kartką i podręcznikiem historii część druga „Średniowiecze” jako podkładką? W sumie nie pamiętam,  kiedy ostatni raz tak tutaj siedziałam. Chociaż nie.. Przypominam sobie, że słuchałam muzyki i wydawało mi się, że mam tyle problemów, co gwiazd na niebie. Piłam kakao, a łzy płynęły mi strumieniami po policzkach. Teraz niebo jest bezchmurne. Cicho przez plac zabaw przemyka mała istotka. Nie w sposób dostrzec czy to pechowy czarny kot czy po prostu zwykły pies.

Wszystko stanęło. Nawet pociągi nie jadą, a mrugająca latarnia się uspokoiła. W przeciwieństwie do mnie. Od dwóch godzin o niczym innym nie myślę jak o jednym sms-ie.

„To dla mnie bardzo trudne i nie napiszę tego w sms-ie. Jednak musisz to wiedzieć i mam nadzieję, że jutro się na to zdobędę..Mimo tego, iż wiem, że nie będziesz chciała mnie znać. Dobrej nocy…”

Zakończył sobie ot tak. Nie mam się bać. Nie muszę się do tego psychicznie przygotować i nastawiać. To tylko Jego przeszłość. Aż. On się jej wstydzi. Wie jaka będzie moja reakcja i strasznie się jej boi. Nie chce mnie utracić.

Myśli tak szybko przelatują mi przez głowę, że nie nadążam z pisaniem. Ja też się mimo wszystko boję. Przez mój mózg przelatują straszne wizje. Zastanawiam się czy wyjdę na idiotkę. Zdaję sobie sprawę, że noc wyolbrzymia problem, który być może jutro okaże się błahostką.

Gdy przepisałam to wszystko na komputer, długo się zastanawiałam czy to opublikować. Co jeśli okaże się, że to głupia pierdołka, a ja panikuję strasznie?

Czuje skowronki radości, bo się z Nim dzisiaj spotkam. Mam pełno strachu w tyłku, bo się z Nim spotkam.  Może mam zbyt pojemne serce?

________________________________________________________

6 maja

Sprawa wielka. Wpadka z przeszłości.

Nie przeraziła mnie aż tak jak się spodziewał.

Zaakceptowałam

4 maja 2008        WwrRRrrR….


Godzina piętnasta pięćdziesiąt.

- Czy ty przypadkiem nie umówiłaś się na szesnastą?

-  Uhm..

- To czemu nie idziesz na autobus? Spóźnisz się.

- Bo nie potrzebuję autobusu.

(Tata ciężko myśli)

- To ON przyjedzie na rowerze??????!!!!!!

- Nie..

(Tata bardzo ciężko myśli)

- Przyjdzie piechotą????!!!!

- Nie…

(Z głowy mego Ojca wręcz paruje)

- Tato.. Przyjedzie autem.

-  ????????

(Tata podejrzliwie patrzy)

- To ile on ma lat?

- Dużo..

________________________________



 „Tak, babciu. Dokładnie. Ma trzydzieści osiem lat i nie dość, że jest pedofilem to jeszcze seryjnym mordercą. [...] Tak, jasne. Poznałam Go przez to całe gadu gadu, szczególnie, że wpadliśmy na siebie na ulicy. Tak, Internet to szatan. A On jest jego pomocnikiem. Ba, jego prawą ręką. Wczoraj wywiózł mnie do lasu nad jeziorem i na pomoście była taka wielka dziura i mnie w niej regularnie co trzy minuty topił. [...] Ależ babciu to jest czysta prawda!”

Jutro całe osiedle będzie wiedziało, że spotykam się z samym diabłem. Jutro? Niiieeeee.. Przeceniłam możliwości babci. Dzisiaj.

1 maja 2008        „Potrafisz czarować… Oj, potrafisz..”


„ Jak to sie mówi… jesteś jednorazowa w sensie, że jedyny niepowtarzalny egzemplarz” Złapałam się na tym, że rumienię się przed komputerem. „Jeszcze nigdy takiej osoby nie spotkałem i pewnie nie spotkam. Jedyna w swoim rodzaju. O.” A ja zaryzykowałam i umówiłam się z Nim dzisiaj.

Teraz jedynie obawiam się pytanie rodziców: „To ile on ma lat, że po ciebie autem przyjechał?”

A jutro skończy się piękny okres nazywany słodką szesnastką. Świętować zaczynam już dzisiaj z Nim.

„Kurcze, mogłem to na żywo..”

___________________________________________

2 maja


Ups.. Chyba się zakochałam…

Cały wieczór tylko z Nim…

Byliśmy między innymi w zoo. ^^

Rodzicom powiedziałam, że ma dwadzieścia dwa lata.

Zaakceptowali to chociaż z wielkim trudem. A ja doszłam do wniosku, że nie muszą jeszcze wiedzieć, że ma dwadzieścia pięć. Nie muszą się aż tak bardzo martwić.

A dzisiaj siostra obudziła mnie słowami:

„Sto lat stara krowo!”

^^’

_____________________________

O rany…. polecili mojego bloga ^^

Czyżby prezent urodzinowy?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz