sobota, 13 lipca 2013

Ten z październikiem 2008



27 października 2008      Do potęgi entej


Prysnęły jak bańka mydlana marzenia małej małolaty myślącej, że związek to sielanka. Związek to wyrzeczenia, próba pogodzenia i wyborów między rodziną, przyjaciółmi a chłopakiem. Co się nie wybierze zawsze będą pretensje.



Widzieć niczym w tych wszystkich amerykańskich wielobudżetowych filmach swoją połówkę tylko raz w tygodniu? Wykluczone, potem nie dziwota, że trzy na pięć małżeństw się rozwodzi skoro widzi się partnera raz na tydzień a potem jest nagle przeskok na dwadzieścia cztery godziny na dobę… Dlatego im częściej tym lepiej.



Nikt w końcu nie zrozumie kobiety jak inne kobiety. Spotkania bardzo wskazane. Wylewać żale z duszy, wypowiadać się na niekończący się temat pod tytułem: Jaki To Mój Chłopak Jest Och i Ach i tym podobne i tak dalej.



Z żalem się patrzy w oczy rodzica, który wie, że pociecha wychodzi, bo po raz kolejny wybrała kogoś innego a nie rodzinę.. Więc czasem się zostaje.



Dwadzieścia cztery godziny to stanowczo za mało. Sprawia się radość, jednocześnie sprawiając komuś przykrość i zawód.







______________________________________________________



Ps. Małgosiu nie wiem czy to czytasz, ale nie potrafię się z Tobą skontaktować.

11 października 2008      „Czcij ojca twego i matkę twoją..”

Od chwili narodzenia wymagany jest od dziecka szacunek dla rodziców. W końcu to właśnie dzięki nim znaleźliśmy się na tym świecie, to oni zdecydowali się na dziecko świadomie czy też i nie, ale nawet jeśli to nie dokonali aborcji. Wychowują nas czasem dobrze czasem tragicznie, czy stosując wychowanie bezstresowe czy też uważając, że w jednym klapsie nie ma nic złego. Są wsparciem, oparciem i jakimkolwiek synonimem tego słowa. Ale są także ludźmi. Krzyczą, płaczą, wrzeszczą, obrażają się, wyzywają, klną pod nosem i na głos, wyżywają się z powodu złego samopoczucia, nieprzyjemnego dnia, kłótni z partnerem, problemów w pracy, nowego samochodu sąsiada z prawej strony i pięknej sukienki od Armaniego sąsiadki po lewej, która idzie na wesele, imprezę czy nawet stypę. Tyle, że głównym obiektem tej agresji staje się dziecko. Zostaje wykrzyczane, wywrzeszczane, wyzwane począwszy od smarkul kończąc po gówniarzach, przeklnięte po stokroć,  pozostawione z poczuciem winy i wykrzyczanymi zdaniami huczącymi raz po raz w głowie, o tym jak lepiej by było gdyby się nie urodziło, o tym jak swoim istnieniem zniszczyło karierę, o tym jakie jest obrzydliwe, śmierdzące i w ogóle ubolewanie nad tym, że jednak się urodziło, bo jakby było cudnie, gdyby… Takie akty może i nieczęsto się zdarzają, ale wykruszają szacunek. Wszyscy potem mają pretensje do nastolatków, że nie szanują rodziców, przeciwstawiają się im i nie zgadzają w wielu kwestiach. Ale jeśli odmówi się posprzątania nieporządku na biurku siostry i przez to usłyszy się wielu jakże ciekawych informacji na swój temat, to nie dziwota, że młodzież jest jaka jest.



Tak wiem, sama napisałam, że są także ludźmi, ale przede wszystkim są rodzicami i powinni przynajmniej w obecności dziecka zapanować nad sobą i jak już pokrzyczeć na równego sobie, a nie wyżywać się na dziecku, które z reguły nie jest niczemu winne. Szacunku wymagasz – sam szanuj.

2 października 2008        (p)cinco.

Czas ucieka między palcami. Zamykam oczy – huśtamy się na huśtawkach, otwieram je – zaczyna się nowy dzień. Każde mrugnięcie przedstawia nowe obrazy.. Szkoła, lekcje, znajomi, park, spacer, pizza, dom, łóżko, budzik.. To już minęło pięć miesięcy.

I’m addicted to You…
Don’t You know that You’re toxic?
(Britney Spears „Toxic”)

____________________________

Brak czasu i zaniedbanie.
Wybaczycie?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz