27
października 2008 Do potęgi entej
Prysnęły jak
bańka mydlana marzenia małej małolaty myślącej, że związek to sielanka. Związek
to wyrzeczenia, próba pogodzenia i wyborów między rodziną, przyjaciółmi a
chłopakiem. Co się nie wybierze zawsze będą pretensje.
Widzieć
niczym w tych wszystkich amerykańskich wielobudżetowych filmach swoją połówkę
tylko raz w tygodniu? Wykluczone, potem nie dziwota, że trzy na pięć małżeństw
się rozwodzi skoro widzi się partnera raz na tydzień a potem jest nagle przeskok
na dwadzieścia cztery godziny na dobę… Dlatego im częściej tym lepiej.
Nikt w końcu
nie zrozumie kobiety jak inne kobiety. Spotkania bardzo wskazane. Wylewać żale
z duszy, wypowiadać się na niekończący się temat pod tytułem: Jaki To Mój
Chłopak Jest Och i Ach i tym podobne i tak dalej.
Z żalem się
patrzy w oczy rodzica, który wie, że pociecha wychodzi, bo po raz kolejny
wybrała kogoś innego a nie rodzinę.. Więc czasem się zostaje.
Dwadzieścia
cztery godziny to stanowczo za mało. Sprawia się radość, jednocześnie
sprawiając komuś przykrość i zawód.
______________________________________________________
Ps. Małgosiu
nie wiem czy to czytasz, ale nie potrafię się z Tobą skontaktować.
11
października 2008 „Czcij ojca twego i
matkę twoją..”
Od chwili
narodzenia wymagany jest od dziecka szacunek dla rodziców. W końcu to właśnie
dzięki nim znaleźliśmy się na tym świecie, to oni zdecydowali się na dziecko
świadomie czy też i nie, ale nawet jeśli to nie dokonali aborcji. Wychowują nas
czasem dobrze czasem tragicznie, czy stosując wychowanie bezstresowe czy też
uważając, że w jednym klapsie nie ma nic złego. Są wsparciem, oparciem i
jakimkolwiek synonimem tego słowa. Ale są także ludźmi. Krzyczą, płaczą,
wrzeszczą, obrażają się, wyzywają, klną pod nosem i na głos, wyżywają się z
powodu złego samopoczucia, nieprzyjemnego dnia, kłótni z partnerem, problemów w
pracy, nowego samochodu sąsiada z prawej strony i pięknej sukienki od Armaniego
sąsiadki po lewej, która idzie na wesele, imprezę czy nawet stypę. Tyle, że
głównym obiektem tej agresji staje się dziecko. Zostaje wykrzyczane,
wywrzeszczane, wyzwane począwszy od smarkul kończąc po gówniarzach, przeklnięte
po stokroć, pozostawione z poczuciem
winy i wykrzyczanymi zdaniami huczącymi raz po raz w głowie, o tym jak lepiej
by było gdyby się nie urodziło, o tym jak swoim istnieniem zniszczyło karierę,
o tym jakie jest obrzydliwe, śmierdzące i w ogóle ubolewanie nad tym, że jednak
się urodziło, bo jakby było cudnie, gdyby… Takie akty może i nieczęsto się
zdarzają, ale wykruszają szacunek. Wszyscy potem mają pretensje do nastolatków,
że nie szanują rodziców, przeciwstawiają się im i nie zgadzają w wielu
kwestiach. Ale jeśli odmówi się posprzątania nieporządku na biurku siostry i
przez to usłyszy się wielu jakże ciekawych informacji na swój temat, to nie
dziwota, że młodzież jest jaka jest.
Tak wiem,
sama napisałam, że są także ludźmi, ale przede wszystkim są rodzicami i powinni
przynajmniej w obecności dziecka zapanować nad sobą i jak już pokrzyczeć na
równego sobie, a nie wyżywać się na dziecku, które z reguły nie jest niczemu
winne. Szacunku wymagasz – sam szanuj.
2
października 2008 (p)cinco.
Czas ucieka
między palcami. Zamykam oczy – huśtamy się na huśtawkach, otwieram je – zaczyna
się nowy dzień. Każde mrugnięcie przedstawia nowe obrazy.. Szkoła, lekcje,
znajomi, park, spacer, pizza, dom, łóżko, budzik.. To już minęło pięć miesięcy.
I’m addicted to You…
Don’t You know that You’re toxic?
(Britney
Spears „Toxic”)
____________________________
Brak czasu i
zaniedbanie.
Wybaczycie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz