19 stycznia 2013
Lecimy kaskadowo w dół.
Jego nastawienie. Jego priorytety w życiu. Jego sposób na życie.
Wszystko to jest powodem dla mnie żeby w tym momencie go zostawić.
Nie będzie mnie słuchał, gdy opowiadam uczelni, bo to go nudzi. Nie
będzie ze mną nigdzie wychodził, bo nie ma ochoty i wszystko kosztuje.
Ostatnio wszystko kręci się wokół kasy. Kasa. Kasa. Kasa.
Wakacjom mówimy nie, dlaczego? Bo motor. Bo on nie będzie mógł wziąć
motoru. Bo on nie będzie mógł pojeździć na motorze. Bo on będzie się martwił o
motor. Lista jest dość długa.
Kiedyś zadeklarował, że chce się ze mną ożenić i mieć ze mną dzieci.
Konsekwentnie się z tego wycofuje przez ostatnie 3 lata. Nieco ponad pół roku
temu mieliśmy poważną rozmowę na ten temat. Powiedziałam mu prawdę. Ten związek
nie ma sensu, jeżeli on nie chce ślubu i dzieci. Dla mnie był to od zawsze
priorytet. Wtedy odpowiedział mi, że może nie na chwilę obecną, ale w
przyszłości raczej na pewno będzie chciał.
Nie wiem czy nastąpiła już ta przyszłość, ale właśnie mi powiedział, że
on nie chce ślubu i nie chce dzieci. I powtarza to na okrągło i przypomina w
każdej sytuacji powiązanej z tematem.
Więc czy to ma sens?
Dzisiejsze spotkanie było straszne. W tej chwili mam ochotę od niego
odpocząć. Może rzeczywiście jeden z moich wykładowców ma rację, mówiąc o tym,
że związek nie przetrwa więcej niż 5 lat, jeżeli partnerzy w tym czasie nie
zdecydują się na ślub?
Chciałabym napisać : „oby nie”, ale w tym momencie nie wiem czego
chce..
13 stycznia 2013
Żeby zagłuszyć myślenie muzyka musi lecieć naprawdę głośno.
Za dużo myśli ostatnio w głowie mam. Zaczyna mnie przygniatać ciężar,
który wzięłam na barki.
Jednak nie mam z czego zrezygnować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz