sobota, 13 lipca 2013

Ten z lipcem 2009



22 lipca 2009      Tak to sobie.

Główny bohater:  wakacje


Trzy sylaby: Wa-ka-cje

Siedem liter: trzy samogłoski oraz cztery spółgłoski.

Siedem głosek: pięć dźwięcznych i dwie bezdźwięczne.

Mianownik:wakacje

Dopełniacz: wakacji

Celownik: wakacjom

Biernik: wakacje

Narzędnik: wakacjami

Miejscownik: wakacjach

Wołacz: o wakacje!

Wakacje.

Wakacje.

Wakacje.





W           a               k                  a                   c                   j                   e.







I wszystko jasne? Przerwa.




17 lipca 2009      Brr..


Boję się. Cztery litery mi ściska z strachu przed spowiedzią. Żołądek mi skręca, że znów zostanę wysłana do piekła. W złości wykrzyczane przez kratki konfesjonału pouczenia i groźby o potępieniu. Już dwa razy słyszałam, że w wieku siedemnastu lat stoję na krawędzi życia i w sumie już nie mam prawie żadnych szans na niebo. Za pierwszym razem się postawiłam i chciałam przedstawić swój punkt widzenia, ale spowiednik go wyśmiał. Za drugim razem, słysząc już tą samą gadkę, zacisnęłam zęby i liczyłam owe kratki, przez które wskazywano mi drogę do kręgów piekielnych.



Czemu jeden ksiądz zareagował normalnie, pytając tylko czy zdaję sobie sprawę z tego, co robię i czy wezmę za to ewentualnie odpowiedzialność, a drugi mi podał  klucze do bram szatana i przepustkę na spotkanie osobiste z Lucyferem?



A wszystko przez jeden grzech.

10 lipca 2009      Och i ach.

Brawa dla mnie! Po ciężkim boju w końcu przeczytałam „Potop”. Twarde postanowienie przeczytania wszystkich lektur z maturalnej i tych nadprogramowych jest zaciekle realizowane. Już na początku przeciwności, gdyż biblioteka odmówiła współpracy, pierw czyniąc problemy z kartą, a następnie zamykając się na sierpień. Aktualnie na placu boju jest trzy do dwunastu dla tzw. literatury obowiązkowej szeroko omijanej przez każdego ucznia. Ale jestem optymistycznej myśli.



Sierpień również rozplanowany z optymistyczną myślą nadrabiania pierwszego roku szkolnego z wiedzy o społeczeństwie i powtórki z drugiego. Już oswoiłam się z myślą, iż wakacje dopiero będę mieć po maturze, a w ciągu najbliższych dziesięciu miesięcy będę zapierniczać jak maszyna parowa.



Chociaż w archiwum notki są od września, to tak naprawdę blog powstał na przełomie czerwca i lipca 2006. Refleksje związane z ukończeniem w tym świecie prawie że dorosłości? Przez trzy lata moje podejście zmieniło się diametralnie. Na początku wyżalanie się światu, bezsensowne zdania i oczekiwanie na tysiące komentarzy, pierwszy zawód i pierwsze kroki w spamie, które chyba każdemu się zdarzyły. Stąd usunięte z archiwum początkowe trzy miesiące. Później pierwsze znajomości i ból po urwanych nagle kontaktach. Żal, że nikt nie pamięta. Do dziś gryzie mnie, co się stało z moją pierwszą blogową koleżanką Iskierką, która wtedy siedemnastoletnia wpadła ze swoim ówczesnym chłopakiem, a rodzice za karę ją odizolowali od świata. Pamiętam przerażenie przed wielkimi blogami i strachliwe kroki w komentowaniu, zaskoczenie w miłych odpowiedziach. Nowe doświadczenie, że wysoka pozycja w rankingu nie daje satysfakcji. I przede wszystkim od samego początku przez te trzy lata kroczy ze mną taka mała, słodka osóbka, która na jednym blogu nie potrafi usiedzieć dłużej niż pół roku i miała już chyba z jedenaście nicków. A nasza znajomość rozwijała się przez maile, smsy  i komunikatory. Tylko zdzwonić się nie potrafimy. I jest to jedna z niewielu osób, której potrafię powiedzieć wszystko. Ale tak wszystko wszystko. Za co jej z tego miejsca oficjalnie z owacjami na stojąco dziękuję.



A Luby to chciał mnie zabić, za moje uzewnętrznianie się, również Jego kosztem. Ale udobruchaliście Go tymi pozytywnymi i pochlebiającymi komentarzami. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz