25 września 2006 - Być facetem… :)
Notkę tę dedykuję Garde M. Wybaczam także mu to, że nie jest
kobietą
Notka jest też dedykowana wszystkim gorszej płci, czyli
facetom
Być mężczyzną. Co to oznacza?
Oznacza to :
nie musieć
sprzątać po sobie
nie depilować się
mieć wspaniała
przemianę materii
nie przejmować się
wyglądem
nie musieć się
super wysilać w szkole ( bo w końcu co to za facet z samymi 6 )
nie malować się
nie trzeba gotować
Jeśli jesteś facetem, to :
nie gubisz się w
terenie
zakupy robisz w 5
minut ( połowy rzeczy zapomnisz )
nie musisz prać
skarperek przez 2 lata
nie dbasz o diete.
ot tak po prostu jesteś szczupła/szczupły
nie denerwujesz
się spawdzianem
nie przejmujesz
się kolejnym pryszczem
nie wymagają od
ciebie wspaniałego śpiewu
nie musisz sie
opiekować młodszym rodzeństwem
możesz sobie
poskakać po drzewach
możesz się bić z
innymi
Czyżbym jeszcze czegoś zapomniała? Teraz sama nie wiem, czy
chciałabym być facetem czy kobietą? Są chwile, w których żałuję, ze sie nie
urodziłam jako mężczyzna. A są też te, w których ciesze sie, ze jestem kim
jestem. :)
19 września 2006 - Być kobietą….
Nienawidzę takich chwil. Nienawidzę takich dni, w które mój
mózg się przegrzewa nie dochodząc jeszcze w gólne do szkoły. Ha! Co tu mówić do
szkoły, nawet jeszcze, gdy jestem niespakowana on mi się przegrzewa. Paruje
ciężko. Wręcz dymi. Cięzki pot mi z twarzy spływa, piżama się do ciała lepi. A
ja i tak dalej nie wiem, W CO MAM SIĘ UBRAĆ?? Warto tutaj wskazać, że
ogłoszenie odwołane – porządek w szafie zrobiłam. Wprawdzie zajęło mi to 2
godziny, ale teraz jest wszysktom ładnie poukładane. Wszystko w kartonach z
oznaczeniami. Ale co z tego, że wszystko jest ponumerowane, pooznaczone i
posegregowane, skoro ja i tak nie wiem co założyć? Czemu faceci nie mają tego
problemu? A potem wszyscy się dziwią, że
my już od 8 jesteśmy takie zmęczone. Przecież jak ja mam na 8.00 to
wstaje o 6.45. Prysznic biorę
pięciominutowy, wycieram się 10. Do 7 jestem już odświeżona. Zostało mi 50
minut do wyjścia. Co robię przez ten czas? Siedzę i jak dziecko specjalnej
troski , kołyszę się w przód i tył zastanawiając się : CO MAM DZISIAJ
UBRAĆ? Dzisja mi to zajęło tylko 30
minut, z czego jestem dumna. Ale trzeba wziąść pod uwagę, że w nocy nie
potrafiłąm zasnąć i myślałam co ubrać dzisiaj do szkoły. I już mniej więcej
miałam koncepcję, ale jak zwykle rano
zdanie zmieniłam i wsyzstkie ciuchy przymierzyłam. Z ledowścią się
dowlokłam do szkoły i jak niby miałam napisać tę cholerną kartkówkę?
sprawdzian? jak miałam niby z takim przemęczonym umysłem odpowiadać? ha ha ha
dajcie mi spokój. To w ogóle cud, że przyszłam do tej szkoly ubrana. Jak kiedyś
się wkurze to przyjdę do tej głupiej szkoly na golasa. Urządzę dzień nudystów,
bo ja jestem tolerancyjna. Wtedy nauczyciele mogą mnie pocalować w du..pe i
zapytać z całego roku. Mój ukochany mózg wtedy nie przemęczony może odpowiadać
nawet z całego roku. Co tam rok szkolny. Z całego życia.
13 września 2006 – Idealność
Dzisiaj osiągnęłam to czego nie potrafiłam osiągnąć przez
ostatnie 6 lat.
Idealny chłopak i idealny dzień.
Dzisiaj przekonałam się czego można dokonać za pomocą
idealnego stroju. Ale po kolei.
Idealna ocena z historii.
Idealne odpowiedzi na niezapowiedzianym teście z
rosyjskiego.
Idealny w-f z idealną grą w siatkówkę.
Idealny chór.
I przede wszystkim : idealny strój.
Idealna khakowa, trapezowa spódnica.
Idealne czarne buty i bluzka.
Idealna torba szkolna.
I tym osiągnęłam to.
Idealnie obok niego przeszłam
Idealnie zamaskowałam podekscytowanie, gdy on odwrócił
głowę.
Wtedy już nie liczyły się idealnie obcierające buty i bloące
po torbie ramię.
Liczyło się tylko to.
Odwrócił idealnie głowę.
A ja się idealnie uśmiechnęłam pod nosem i idalnie
zeszłam po schodach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz