piątek, 12 lipca 2013

Ten z wrześniem 2006





25 września 2006 - Być facetem… :)

Notkę tę dedykuję Garde M. Wybaczam także mu to, że nie jest kobietą

Notka jest też dedykowana wszystkim gorszej płci, czyli facetom
Być mężczyzną. Co to oznacza?
Oznacza to :
    nie musieć sprzątać po sobie
    nie depilować się
    mieć wspaniała przemianę materii
    nie przejmować się wyglądem
    nie musieć się super wysilać w szkole ( bo w końcu co to za facet z samymi 6 )
    nie malować się
    nie trzeba gotować

Jeśli jesteś facetem, to :
    nie gubisz się w terenie
    zakupy robisz w 5 minut ( połowy rzeczy zapomnisz )
    nie musisz prać skarperek przez 2 lata
    nie dbasz o diete. ot tak po prostu jesteś szczupła/szczupły
    nie denerwujesz się spawdzianem
    nie przejmujesz się kolejnym pryszczem
    nie wymagają od ciebie wspaniałego śpiewu
    nie musisz sie opiekować młodszym rodzeństwem
    możesz sobie poskakać po drzewach
    możesz się bić z innymi

Czyżbym jeszcze czegoś zapomniała? Teraz sama nie wiem, czy chciałabym być facetem czy kobietą? Są chwile, w których żałuję, ze sie nie urodziłam jako mężczyzna. A są też te, w których ciesze sie, ze jestem kim jestem. :)

19 września 2006 - Być kobietą….

Nienawidzę takich chwil. Nienawidzę takich dni, w które mój mózg się przegrzewa nie dochodząc jeszcze w gólne do szkoły. Ha! Co tu mówić do szkoły, nawet jeszcze, gdy jestem niespakowana on mi się przegrzewa. Paruje ciężko. Wręcz dymi. Cięzki pot mi z twarzy spływa, piżama się do ciała lepi. A ja i tak dalej nie wiem, W CO MAM SIĘ UBRAĆ?? Warto tutaj wskazać, że ogłoszenie odwołane – porządek w szafie zrobiłam. Wprawdzie zajęło mi to 2 godziny, ale teraz jest wszysktom ładnie poukładane. Wszystko w kartonach z oznaczeniami. Ale co z tego, że wszystko jest ponumerowane, pooznaczone i posegregowane, skoro ja i tak nie wiem co założyć? Czemu faceci nie mają tego problemu? A potem wszyscy się dziwią, że  my już od 8 jesteśmy takie zmęczone. Przecież jak ja mam na 8.00 to wstaje o 6.45.  Prysznic biorę pięciominutowy, wycieram się 10. Do 7 jestem już odświeżona. Zostało mi 50 minut do wyjścia. Co robię przez ten czas? Siedzę i jak dziecko specjalnej troski , kołyszę się w przód i tył zastanawiając się : CO MAM DZISIAJ UBRAĆ?  Dzisja mi to zajęło tylko 30 minut, z czego jestem dumna. Ale trzeba wziąść pod uwagę, że w nocy nie potrafiłąm zasnąć i myślałam co ubrać dzisiaj do szkoły. I już mniej więcej miałam koncepcję, ale jak zwykle rano  zdanie zmieniłam i wsyzstkie ciuchy przymierzyłam. Z ledowścią się dowlokłam do szkoły i jak niby miałam napisać tę cholerną kartkówkę? sprawdzian? jak miałam niby z takim przemęczonym umysłem odpowiadać? ha ha ha dajcie mi spokój. To w ogóle cud, że przyszłam do tej szkoly ubrana. Jak kiedyś się wkurze to przyjdę do tej głupiej szkoly na golasa. Urządzę dzień nudystów, bo ja jestem tolerancyjna. Wtedy nauczyciele mogą mnie pocalować w du..pe i zapytać z całego roku. Mój ukochany mózg wtedy nie przemęczony może odpowiadać nawet z całego roku. Co tam rok szkolny. Z całego życia.



13 września 2006 – Idealność

Dzisiaj osiągnęłam to czego nie potrafiłam osiągnąć przez ostatnie 6 lat.
Idealny chłopak i idealny dzień.
Dzisiaj przekonałam się czego można dokonać za pomocą idealnego stroju. Ale po kolei.
Idealna ocena z historii.
Idealne odpowiedzi na niezapowiedzianym teście z rosyjskiego.
Idealny  w-f  z idealną grą w siatkówkę.
Idealny chór.
I przede wszystkim : idealny strój.
Idealna khakowa, trapezowa spódnica.
Idealne czarne buty i bluzka.
Idealna torba szkolna.
I tym osiągnęłam to.
Idealnie obok niego przeszłam
Idealnie zamaskowałam podekscytowanie, gdy on odwrócił głowę.
Wtedy już nie liczyły się idealnie obcierające buty i bloące po torbie ramię.
Liczyło się tylko to.
Odwrócił idealnie głowę.
A ja się idealnie uśmiechnęłam pod nosem i idalnie zeszłam  po schodach.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz