sobota, 13 lipca 2013

Ten z kwietniem 2009



25 kwietnia 2009              Ośmionogi gigant


 Sobota, godzina siódma rano.



- Mamooo… Mamooo… Maaamooo…. – szepcząc, poszturchuję mamę.

- Coooooooooooooooooo? – umierającym głosem odpowiada.

- Bo tam w łazience jest taki ogromny pająk… -  dla uzmysłowienia powagi sytuacji pokazuję wielkość pająka.

- To go zabij. – odwraca się na drugą stronę.

- Ale mamoooo…



Mama burcząc pod nosem wiele niezrozumiałych słów, z których zdołałam jedynie wyłapać poszczególne słówka takie jak niewiarygodne, głupi pająk i sobota, ofiarnie wstała i poszła ze mną do łazienki.



- No i gdzie masz tego giganta?

- Tu się za Domestosem chowa!

- Pff wcale nie jest taki duży jak pokazywałaś..

- Nieprawda….



Mama jednym ruchem przeniosła pająka do lepszego świata. A po chwili, kiwając głową i  burcząc kolejne słowa, z których można było wyłapać osiemnastolatka i po raz kolejny pająk, poszła z powrotem do łóżka.



Na swoją obronę dodam, że przecież pająk ma osiem nóg, a ja tylko dwie..


13 kwietnia 2009              Taki mały zaciesz



Kontynuuję akcję pod tytułem: „Jak zabić swojego chłopaka?”, ale Luby umiejętnie unika pułapek: na rolkach się nie wywraca, koszykówkę opanował i teraz wymiata, kościółek toleruje i grzecznie wysiedział w ławeczce w święta, spacerki są przyjemnością. Jeszcze oswoić tylko tenis, bo rower to ma opanowany i będzie cacy.



Święta? A dziękuję, dobrze. Tylko rano nerwy mi poszły i wylałam butelkę wody na kuzyna, który chciał mnie też takową oblać. Wyszedł obrażony, bo jak ja śmiałam niby podnieść rękę na trzynastoletnie dziecię? W swojej obronie powiem, że dziecię postury jest mojej i teoretycznie jest silniejsze.



W ogóle wybieramy się grillować. Znaczy się ja będę leżeć i patrzeć na słońce, ewentualnie gadać jak katarynka, a Luby będzie się cieszył z dokonanego zakupu.


Enjoy? Enjoy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz