25 kwietnia
2009 Ośmionogi gigant
Sobota, godzina siódma rano.
- Mamooo…
Mamooo… Maaamooo…. – szepcząc, poszturchuję mamę.
-
Coooooooooooooooooo? – umierającym głosem odpowiada.
- Bo tam w
łazience jest taki ogromny pająk… - dla uzmysłowienia
powagi sytuacji pokazuję wielkość pająka.
- To go
zabij. – odwraca się na drugą stronę.
- Ale
mamoooo…
Mama burcząc
pod nosem wiele niezrozumiałych słów, z których zdołałam jedynie wyłapać
poszczególne słówka takie jak niewiarygodne, głupi pająk i sobota, ofiarnie
wstała i poszła ze mną do łazienki.
- No i gdzie
masz tego giganta?
- Tu się za
Domestosem chowa!
- Pff wcale
nie jest taki duży jak pokazywałaś..
-
Nieprawda….
Mama jednym ruchem
przeniosła pająka do lepszego świata. A po chwili, kiwając głową i burcząc kolejne słowa, z których można było
wyłapać osiemnastolatka i po raz kolejny pająk, poszła z powrotem do łóżka.
Na swoją
obronę dodam, że przecież pająk ma osiem nóg, a ja tylko dwie..
13 kwietnia
2009 Taki mały zaciesz
Kontynuuję
akcję pod tytułem: „Jak zabić swojego chłopaka?”, ale Luby umiejętnie unika
pułapek: na rolkach się nie wywraca, koszykówkę opanował i teraz wymiata,
kościółek toleruje i grzecznie wysiedział w ławeczce w święta, spacerki są
przyjemnością. Jeszcze oswoić tylko tenis, bo rower to ma opanowany i będzie
cacy.
Święta? A
dziękuję, dobrze. Tylko rano nerwy mi poszły i wylałam butelkę wody na kuzyna,
który chciał mnie też takową oblać. Wyszedł obrażony, bo jak ja śmiałam niby
podnieść rękę na trzynastoletnie dziecię? W swojej obronie powiem, że dziecię
postury jest mojej i teoretycznie jest silniejsze.
W ogóle
wybieramy się grillować. Znaczy się ja będę leżeć i patrzeć na słońce,
ewentualnie gadać jak katarynka, a Luby będzie się cieszył z dokonanego zakupu.
Enjoy? Enjoy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz