sobota, 13 lipca 2013

Ten z kwietniem 2013



29 kwietnia 2013             

Wyrwać sobie serce z klatki piersiowej. Założyć najwyższe szpilki jakie posiadam. Rzucić ten organ pompujący krew na ziemię. Podeptać. Rozdeptać. Zniszczyć. Zabić.

Zaczyna wszystko robić się zbyt skomplikowane. Pomalutku przerasta mnie to, w co sama się wplątałam. Tak naprawdę też na własne życzenie.

Jak mam zdecydować, skoro nie potrafię sobie wyobrazić jak potoczy się moje życie?

Czyżby pięcioletni bagaż trzymał mnie zbyt mocno? Czy on jest tą kotwicą, która jest silniejsza od uczuć? Ciągle zadaje sobie to pytanie. Gdy prawie się z nim rozstałam, serce mi pękło. Po raz kolejny. Jednak wtedy było inaczej, wtedy chciałam zostać i czułam nawet to uczucie na drugi dzień. Szkoda, że po paru dniach ono znów przeminęło.

Wyjeżdżamy teraz razem. On bardzo, ale to bardzo chce żeby to wypaliło. Stara się, ma plany i chce żebym była szczęśliwa.
Boję się, że gdy znów zostanę jego to odpuści. Po raz kolejny stanę się trofeum stojącym na zakurzonej półce.

W tym momencie chciałabym zniknąć z tego świata. Mieć wypadek i stracić w nim pamięć. Zacząć od nowa.

Pojawił się w moim życiu nowy strach w dwóch odsłonach. Nie wiem, który jest gorszy.






10 kwietnia 2013             

Sklonować bym się chciała. Byłoby wtedy fair.






8 kwietnia 2013               

Chciałabym czasem być zła. Może wtedy byłoby prościej. Może wtedy byłabym w stanie olać bagaż i wszystko rzucić. A tak czuję zbyt duże zobowiązania na barkach.

A On tak się stara. Naprawdę myśli, że wszystko jest ok. Gdyby tylko wiedział, co siedzi w mojej głowie. Jaka walka toczy się w moich uczuciach…

Czuję się jak taki węgielek. Już nie palę się radosnym blaskiem, tylko pomalutku się żarzę. Ale przecież jestem młoda. Nie chcę mieć teraz miłości, która umiera..

Pojawiła się najgorsza z moich obaw: A CO JEŚLI MI NIE PRZEJDZIE?






4 kwietnia 2013               

„Muszę zrobić to, co powinien na początku – odwalić się.”.

Pięcioletni bagaż doświadczeń zbyt mocno trzyma, żebym mogła ot tak go wyrzucić za drzwi. Po kłotniorozmowach jest szansa. Nie wiem, na ile zostanie ona wykorzystana, ale jest. I zmiana też już jest. Drobna, ale jest.

Oby wyszło wszystko na dobre.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz