piątek, 12 lipca 2013

Ten z marcem 2007



               
18 marca 2007   Inny autor czyli dziwna notka ;-)
Piszę w imieniu Magdy, która zaniemogła ;) Z powodu zepsutego komputera czeka, aż jej tata się zllituje i pójdzie z nim do naprawy (teraz trzeba wierzyć w talent aktorski Magdy i jej umiejętności maślanych oczu, które raz z moimi robią powalający efekt:P), a że na w-fie miała wypadek i ma noge w gipsie (ta historia jest na inny raz i przeznaczona dla mamy tego bloga, bo niestety ja jestem tylko siostrą:PP) nie może się przyturlać (:D) do jakiejś kafejki internetowej, by wam tu coś napisać. Tak więc zostałam poproszona o krótkie wyjaśnienie nieobecności notek ;) Oczywiście wszystko z nią ok skoro potem było wyznanie miłości:PP to chyba na tyle z mojej strony. Musicie wybaczyć tą notke ale jest jedynie wyjaśnieniem a na chwilę obecną nie mam weny, a nie chce przyćmić jej sławy przez wzglad na przyjaźń:* 

Jeszcze jedno. Chciałabym pozdrowić moją rodzine ze Skoczowa……..
której niestety nie posiadam.

Honoratka:*

7 marca 2007     Kronika.
Zdjęcie do kroniki.

Niby nic, a jednak. Cała nasza drużyna odpicowana została uwieczniona na zdjęciu. Powiedzieli, ze udostępnią je na internetowej stronie naszej szkoły.
Zobaczy się, a nuż dam na bloga.
Teraz Magda jest dumna.
Przykulałam sie do szkoły, specjalnie po to.
Wpisałam się w karty naszej szkoły.
Pierwsza drużyna dziewczyn, która się dostała.
Nasza drużyna byłaby niczym, gdybyśmy sie nie lubiły.
Nie stworzyły więzi.
Nie wspomagały się, gdy przegrywałyśmy.
Przyjaciele są potrzebni i ważni.
Także ci z świata wirtualnego.
Dzięki Wam uśmiech wita na mojej zmęczonej twarzyczce i jest mi lepiej.
Czuję, że zdrowieję. 
Tworzymy jedną drużynę.
I my też wpisaliśmy się w historię świata.
Każdym blogiem.

6 marca 2007     Dziesięć minut życia.
Wchodzę do szkoły.
Przerwa.
Od razu wpadam w wir uczniów pędzących na kolejne lekcje. Spokojnie ide pod salę, w której moja klasa ma lekcje.
 Drzwi otwarte. Wychodzą. Zdziwienie. „Magda??!!” I pytania jak grad. „Jak sie czujesz? Kiedy wrócisz?” Uśmiecham się i odpowiadam, że ja tylko na chwilę.
Widzę w oddali moją paczkę. Te trzy minuty rozmowy dają mi więcej aniżeli trzy dni w łóżku.
Ale muszę się pożegnać, iść odnieść koszulkę z reprezentacji, podejść do szkolnej kuchni, zanieść zwolnienie do wychowawczyni, oddać ksiązki z biblioteki szkolnej.
Kieruję sie ku wyjściu. Mówię „do widzenia” i wychodzę.
Zapinam porządnie kurtkę i powoli idę do domu.

Wzdłuż szkoły.
Nigdy bym nie przypuszczała, że nie będę chciała stamtąd wychodzić.
Byłam niecałe dziesieć minut.
W ciągu dziesieciu minut odżyłam.
Odpowiadając na wszystkie „cześć”, kiwnięcia głowami i uśmiechy, poczułam się raźniej.
Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak tesknię.
Za przyjaciółmi, salą gimnastyczną, przerwami, a nawet lekcjami.
Chyba już lepsze trzy godziny matematyki czy fizyki z przyjaciółmi, niż sam na sam z łóżkiem.

2 marca 2007     Pięć :)
5 tajemnic i wpadek – zawsze na innych blogach rozbawiały mnie do łez i czasem szczerze żałowałam osób, które zostały przez autorów wytypowane. Ale teraz nadszedł czas i na mnie…Zostałam wytypowana przez Mayuri, więc nie zostaje mi nic innego jak mieć nadzieję, ze nie zostanę zlinczowana przez was po moich wspaniałych wyznaniach.

1. Jak byłam mała i chodziłam do przedszkola, znacznie bardziej bawiło mnie towarzystwo facetów niż dziewczyn, więc więcej przebywałam z nimi aniżeli z moimi ówczesnymi rówieśnicami. Naturalnie czasem znalazłam czas i dla koleżanek, ale znacznie bardziej bawiły mnie samochodziki i klocki Lego. Chłopców z mojej grupy tak sobie wyszkoliłam, że nie reagowali już histerycznie, gdy siadałam koło nich na dywanie i zaczynałam się z nimi bawić. Ale pewnego dnia do naszej grupy doszły starszaki, gdyż ich wychowawczyni pochorowała się. Gdy zobaczyli, że wśród ich nowych kolegów jest dziewczyna, strasznie zaczęli się śmiać i mnie wyrzucili z kółka. No to ja w bojowym nastawieniu zaczęłam się buntować. Podszedł do mnie największy i z gadką: „Mała, ty się nie stawiaj, bo ci lalkę wezmę!”, a ja reagując – poprawnie moim zdaniem, które utrzymuje do dzisiaj – wzięłam i pięścią trzasnęłam mu w nos. Ale na tym nie poprzestałam, gdy chłopak się chwycił za nosek, ja z całej siły kopnęłam go w najczulszy punkt. Gdy zwijał się z bólu, zaczęłam się śmiać i zadałam mu pytanie: „I kto teraz jest mały?” Na moje nieszczęście stanęła za mną moja wychowawczyni i posadziła mnie do kąta. A ja siedząc w tym kącie i słuchając zaczepek kolegów poszkodowanego….. posikałam się ze wstydu   Aaa  Na samo wspomnienie tego wydarzenia – nawet dzisiaj – mam całą twarz czerwoną  hehe

 2. Mam taką jedną strasznie upierdliwą cioteczną siostrę – Martynę, która jest ode mnie o sześć lat młodsza. Strasznie mnie zawsze wkurza, a powodów jest wiele. Ona ma dom i własny pokój z taką ogromną szczelną szafą, to ja, pod pretekstem, żeby zobaczyć jak dużą ma szafę i by móc ja podziwiać i zazdrościć, zaproponowałam, aby Martyna do niej weszła. Oczywiście był ukryty w tym podły i chytry plan. diabe  Gdy tylko kuzyneczka weszła do szafy, ja ją zamknęłam na zasuwkę. Upewniając się, że okna są zamknięte i nikt jej nie usłyszy, wyszłam i dokładnie zamknęłam drzwi. Przez następne dwie godziny wspaniale się bawiłam, nie przejmując się niczym. Ale gdy nastała pora kolacji, ciocia przypomniała sobie o swojej córeczce i zapytała mnie, gdzie podziewa się Martyna, a wtedy ja – już wtedy posiadałam talent aktorski – zagrałam doskonałe przedstawienie: przykryłam usta dłonią i wykrztusiłam : „ Och nie! Myśmy się bawiły w chowanego i ona zamknęła się w szafie by nikt jej nie znalazł! Szafa jest zamknięta z zewnątrz! Miałam ją potem otworzyć, ale ja o niej zapomniałam!” Wszyscy pognali do pokoju Martynki, a ja siadłam sobie przy stole i wzięłam koleje ciastko, uśmiechając się mściwie. Do dzisiaj czuję satysfakcję, przypominając sobie minę Martyny, gdy zeszła na dół cała popłakana i obejmowana przez mamę i jej reakcję, gdy powiedziałam: „Przepraszam, nie rozumiem jak ja mogłam o tobie zapomnieć!”
3. Moi rodzice mają brzydki nawyk rodzicielski, który im każe czytać sms-y. Oczywiście strzegłam mojej komórki jak lwica, ale pewnego dnia przez przypadek zostawiłam ją na stole i wyszłam do koleżanki. Gdy przyszłam do domu, od razu złapałam komórkę, ciekawa czy ktoś do mnie napisał. Nagle ze zdumieniem dostrzegłam, ze wszystkie sms-y zostały wykasowane. A gdy weszłam do pokoju rodziców z groźną miną, już mając im robić wymówki, zobaczyłam, ze mają gości. Policzyłam do dziesięciu i gdy już otwierałam mi usta, tata mi przerwał: „ Spokojnie „Księżniczko” twój chłopak nic nie napisał oprócz wyznań i zwierzeń.” Wszyscy jak jeden mąż wybuchnęli śmiechem, gdy ja wyskoczyłam z domu i trzasnęłam drzwiami, że urwała się klamka. Nie potrafiłam uwierzyć, że przeczytali sms-y od mojego ówczesnego chłopaka. Do domu wróciłam dopiero po 22. Potem przez dwa tygodnie słyszałam bez przerwy : „Księżniczko pryzniś masło. Księżniczko pójdz do sklepu. Księzniczko jak tam w szkole? Jedziesz z nami Książniczko? Księżniczko to i tamto…” blee  Ale od tamtej chwili do dzisiaj mam nawyk, ze sms po przeczytaniu zawsze kasuję.

4. Od zawsze podobał mi się pewien chłopak. Zastanawiałam się jak podejść i zrobić coś, żeby zaiskrzyło – na daremnie. A on – nazwijmy go pan X – miał kolegę Y. Więc ja wpadłam na genialny plan, żeby zakumplować się z panem Y, ażeby zdobyć pana X. Po wielu staraniach wreszcie się udało. Byliśmy blisko z Y, stanowczo za blisko jak na mój gust, bo będąc z Y, nie miałam szans u X. Więc szybko się wycofałam, zrywając kontakty. Do dzisiaj trudno mi spojrzeć Y w oczy, bo mam wrażenie, że się domyślił i poczuł się brutalnie wykorzystany.
5. Mam strasznie „romantyczną naturę”   jak to niektórzy nazywają, ponieważ przez ponad dwie godziny po Titanicu jeszcze wyłam, na samym filmie już nie wspominając. Każdy taki film wywołuje u mnie straszne potoki łez, wiec z reguły unikam oglądania z całą rodziną, ponieważ jestem wtedy pośmiewiskiem. Za to uwielbiam wszystkie filmy z rozróbami i mnóstwem krwi, ponieważ doprowadzają mnie do śmiechu, np. gdy na Pile II facet odpiłowywał sobie nogę, żeby uciec z łazienki – ja jadłam sobie obiad i kroiłam w tamtym momencie kotleta zaśmiewając się do łez  hehe

 A jako kolejna z kolei „nominowana” do wyznań mam zaszczyt zarazić tą – jakże zaszczytną nominacją ( czytajcie i cieszcie się jakbyście dostali nominację do Oscara =P ) – kolejne pięć osób. Uwaga, a honoru tego dostąpią:

Edyta – Pigeon

Martii – Une fille

Olusia – Oleeenka

Ann R

Natalcia



*dopisek z 5 marca:

Jako, że Magda ślepa jest i nie zauważyła, że Ann R jest klepnieta jako zmiennika wyznaczam Tomka .

A że Edytka to bardzo zabiegana uczennica i nie ma zbytnio czasu na zabawy, jako jej zmiennika typuję: Green

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz