16 grudnia 2010
Sylwester załatwiony, chociaż nie powiem ile było z nim komplikacji
związanych. Dla mnie dziwna sytuacja umawiać się z kimś na imprezę, a potem
rezerwować osobno.. My jak szukaliśmy to przy rezerwacji zaznaczaliśmy dwa
dwuosobowe pokoje.. Strasznie to wkurzające.
Kłótnia o wszystko wynikająca z niczego? Kolejna w naszym dorobku. Oczywiście sylwester tylko podgrzał
atmosferę..
Zatoki mnie zaczynają dobijać. Przemarzałam na dworze i budzę się rano
z wielkim bólem. Dzisiaj fervex i spać.
Nie czuję atmosfery świąt. Nie wiem czy to dobrze czy źle.. Prezenty
niby pokupowane, ale to nie jest to samo, co kiedyś. Zresztą Tygrys nie chce
żadnego prezentu i jest wielka umowa o nic-nie-kupowaniu-sobie-na-święta, uje żebyśmy jeszcze podpisali ją krwią.
W nocy słyszę jak moje myśli wstukują się w klawiaturę i wpisują notki.
Ja jednak jestem zbyt padnięta, żeby wstać i zmienić to w rzeczywistość.
Ah, no i sprzedam siostrę. Chętni?
2 grudnia 2010
Ech.
Niezapowiedziane kolosy nie są czymś co szczególnie lubię.
1 grudnia 2010
Trzydziestodwumiesięcznica.
Aaaaaaaaa fajnie. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz