16
października 2009 Psik.
Ścięło mnie
z nóg, gdy rano spojrzałam przez okno, a tam śniegu po kostki. Zabiłam w
zeszłym roku i buty zimowe i te jesienne, a jedyne dostępne w szafce to
adidasy. Baletowe piruety i olimpijskie skoki przy wymijaniu kałuż nic nie dały
– po pięciu minutach chlupało i pluskało mi w butach.
Oto jakie są
skutki jak się chodzi w śnieg w adidasach. Łóżko, kołdra, chusteczki, tabletki
i syropy.
A tak było jeszcze 10 dni temu
10
października 2009 U wozu
Bo czasem
się okazuje, że jednak jednostronności nie zamieni się w dwustronność. Choćby
były przeprowadzane największe próby i starania dwóch stron, a nawet trzech. A
i tak wisi się jak klamkowicz u cudzych drzwi, że tak to ujmę.
Zostałam
znietaktowana, a przecież to mi się mówi, że jestem mistrzynią nietaktu.
Tak mocno
dawno nie zabolało. Wspomnienia z podstawówki odżyły. Te najgłębiej ukrywane,
niechciane, zepchnięte na sam kraniec pamięci.
Najchętniej
zostałabym w łóżku Lubego, przykryła się Jego kołdrą i jadła buchty z jogurtem.
„But no one would listen, ‚couse no
one else cared”
[Linkin Park "Leave Out All The
Rest"]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz