piątek, 12 lipca 2013

Ten z kwietniem 2007



11 kwietnia 2007 - Pięć sekund….
A raczej godzina, bo tyle dał mi chrzestny, a raczej na tyle sie wprosiłam, żeby dostać sie do komputera. Piszę szybko, bez składu i ładu, wiec wybaczcie nie bede zwracała uwagi na literówki.

Po pierwsze: po żmudnych 3 tygodniach sciągneli mi gips. Doktor sie upierał zeby jeszcze trzymać ale takich katuszy nie miałam zamiaru cierpiec przez nastepny tydzien. Pękniecie kości i skręcenie trzeciego stopnia to przynajmniej cztery tygodnie!, krzyczał. Ale ja sie nie dałam. a na drugi dzien po ściągnieciu gipsu szłam w szpilkach :P

Po drugie: moje maślane oczka nie zrobiły na tacie zadnego wrażenia. Powiedział : Justyn ma mature.. bla bla bla bla… ty piszesz egzamin i bla bla bla, więc ja nie zaniose bo bla bla bla.” z grubsza to tak brzmiało. A rozmowy z braciszkiem o kupno nowego zasilacza i wentylatora brzmią mniej więcej tak: Co to to nie! nie bede płacić tyle skoro ty mniej! a zreszta ona nie płaci wiec z jakiej racji…A spadaj!” Tymi słowami Justyn  zwykle kończy się. Niestety nie zostanie on dyplomata.. co to to nie..

Po trzecie:  z góry was przepraszam za nieodpisywane komentarze i nieodwiedzane blogi… ja sobie bede wpadac ot tak zeby na szybko przebiec i zobaczyc co jest…..



Ufff to tak z grubszych informacji.

A tak z zycia prawie-szesnastolatki to ciekawostek jest duuużżooo, stanowczo za duzo jak na godzinę. Tylko wspomnę że planuje kolejny wielki plan miłości ( na szczescie nie moj, bo moj to była kompletna klapa =P ) . A więc, nam ministranta, który podoba sie mojej przyjaciółce, a że on służy wieczorem to postanowiłyśmy ( a raczej ja postanowiłam ) że pojdziemu na wieczorna msze a potem jakos ich poznam. Tylko jeszcze nie wiem jak… Ale no cóż, może i ja bede miała jakąs z tego korzysć. W końcu w kościele można spotkać wielu interesujących facetów, w szczególnoscie jak sie wie na która oni chodzą do kościoła :)

A tak a propo facetów to odkryłam nowy problem. Jak spotykam faceta na którym mi zalezy to… wtedy sie zacinam. I nic. Albo robie jakieś bezsensowne rzeczy. A jak mi wreszcie sie odblokuje to gadam rzeczy bezsesu, bez skadu i ładu… Ale ta śruba znowu potem powraca i blokuje umysł i znowu siedze cicho. I tak w kółko i kółko. A z innymi facetami tak nie mam. Moge sie śmiać, żartować i wszystko, a tu taki postój… A przy panu Y to prawie wysiadam..Jak widze go oddali mam ochote uciec, a jednoczesnie do niego podejśc. Moja odwaga wtedy pryska szybciej niż bańka mydlana.. A potem pluje sobie w brode ze nie podeszłam.. i problem zatacza koło.. Oj panie Y panie

Y.. co pan ze mną wyprawia?


ps. czy tylko ja tak mam?

ps. ps. naciskam na tate, zeby zaniósł komp do naprawy, bo musze jakoś złożyć elektroniczne podania do liceum.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz