11 kwietnia 2007 - Pięć sekund….
A raczej godzina, bo tyle dał mi chrzestny, a raczej na tyle
sie wprosiłam, żeby dostać sie do komputera. Piszę szybko, bez składu i ładu,
wiec wybaczcie nie bede zwracała uwagi na literówki.
Po pierwsze: po żmudnych 3 tygodniach sciągneli mi gips.
Doktor sie upierał zeby jeszcze trzymać ale takich katuszy nie miałam zamiaru
cierpiec przez nastepny tydzien. Pękniecie kości i skręcenie trzeciego stopnia
to przynajmniej cztery tygodnie!, krzyczał. Ale ja sie nie dałam. a na drugi
dzien po ściągnieciu gipsu szłam w szpilkach :P
Po drugie: moje maślane oczka nie zrobiły na tacie zadnego
wrażenia. Powiedział : Justyn ma mature.. bla bla bla bla… ty piszesz egzamin i
bla bla bla, więc ja nie zaniose bo bla bla bla.” z grubsza to tak brzmiało. A
rozmowy z braciszkiem o kupno nowego zasilacza i wentylatora brzmią mniej
więcej tak: Co to to nie! nie bede płacić tyle skoro ty mniej! a zreszta ona
nie płaci wiec z jakiej racji…A spadaj!” Tymi słowami Justyn zwykle kończy się. Niestety nie zostanie on
dyplomata.. co to to nie..
Po trzecie: z góry
was przepraszam za nieodpisywane komentarze i nieodwiedzane blogi… ja sobie bede
wpadac ot tak zeby na szybko przebiec i zobaczyc co jest…..
Ufff to tak z grubszych informacji.
A tak z zycia prawie-szesnastolatki to ciekawostek jest
duuużżooo, stanowczo za duzo jak na godzinę. Tylko wspomnę że planuje kolejny
wielki plan miłości ( na szczescie nie moj, bo moj to była kompletna klapa =P )
. A więc, nam ministranta, który podoba sie mojej przyjaciółce, a że on służy
wieczorem to postanowiłyśmy ( a raczej ja postanowiłam ) że pojdziemu na
wieczorna msze a potem jakos ich poznam. Tylko jeszcze nie wiem jak… Ale no
cóż, może i ja bede miała jakąs z tego korzysć. W końcu w kościele można
spotkać wielu interesujących facetów, w szczególnoscie jak sie wie na która oni
chodzą do kościoła :)
A tak a propo facetów to odkryłam nowy problem. Jak spotykam
faceta na którym mi zalezy to… wtedy sie zacinam. I nic. Albo robie jakieś
bezsensowne rzeczy. A jak mi wreszcie sie odblokuje to gadam rzeczy bezsesu,
bez skadu i ładu… Ale ta śruba znowu potem powraca i blokuje umysł i znowu
siedze cicho. I tak w kółko i kółko. A z innymi facetami tak nie mam. Moge sie
śmiać, żartować i wszystko, a tu taki postój… A przy panu Y to prawie
wysiadam..Jak widze go oddali mam ochote uciec, a jednoczesnie do niego
podejśc. Moja odwaga wtedy pryska szybciej niż bańka mydlana.. A potem pluje
sobie w brode ze nie podeszłam.. i problem zatacza koło.. Oj panie Y panie
Y.. co pan ze mną wyprawia?
ps. czy tylko ja tak mam?
ps. ps. naciskam na tate, zeby zaniósł komp do naprawy, bo
musze jakoś złożyć elektroniczne podania do liceum.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz