sobota, 13 lipca 2013

Ten z listopadem 2008



29 listopada 2008             Wziąć ten głęboki oddech.

Wszystko już mi bokiem wychodzi. Choroba za to uszami wchodzi i wygrywa wszystkie batalie, terytorium gardła i nosa już zajmując. I na nic armie posyłane przez sąsiadujące państwa Witamin i Syropów, jedynym naprawdę pożądanym sojusznikiem jest Republika Chusteczek Higienicznych.



W myślach przenoszę się do domku z jedną izbą i jednym wielkim łóżkiem z ciepłą kołdrą. Siedzimy sobie przed kominkiem i trzymamy kubki ciepłej herbaty, ogrzewając dłonie. Czas płynie wolno, nie jesteśmy ograniczeni przez jakiś głupi zegar czy kalendarz. Nie musimy nic mówić, wystarczy że jesteśmy tam razem.



„I’ll come back, when you call me.
No need to say goodbye..”



[Regina Spektor “The call”]

9 listopada 2008               Sprzęgło, hamulec i gaz.

Z racji, że za parę miesięcy z hakiem być może uzyskam licencję na zabijanie samochodów mój kochany A. wziął auto, tonę cierpliwości i pojechaliśmy na duży parking. Odkryłam nową zdolność, dzięki której śmiem twierdzić iż nadaję się wręcz do programu „Mam talent!”, a mianowicie: zapalanie auta. Nic lepiej mi nie wychodzi, po prostu to mam we krwi. ;)



Ale o ile zapalanie samochodu wychodzi mi wręcz perfekcyjnie to do reszty nie mam już tak wielkiego talentu.. Mimochodem jednak podkreślę iż mój kochany chłopak nie krzyczał po mnie, co można uznać za nie lada wyczyn, bo do innych kierowców takiej wielkiej tolerancji nie posiada i można dowiedzieć się wielu jakże interesujących informacji na ich temat. ^^





- Kochanie, zrobię prawo jazdy, to zwiedzimy świat

- Ten, czy tamten?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz