28 grudnia 2006 -
Czarnoksiężnik ojciec
Magda idzie sobie do kuchni, a tam rządzi teraz tata.
Uzbrojony po zęby w pieprz, sól i inne przyprawy, sam przyprawia mnie o
dreszcze. Ostrożnie podchodzę…
- Czego chcesz ma córo?
- Co tam pichcisz mój ojcze?
- Zobaczysz moja najstarsza córko.
Zaczynam się bać. Tata niby jakiś czarnoksiężnik czaruje w
kuchni. Do makaronu dosypał czosnek. Gdzieś indziej dodał jabłko. Wymieszał do
wszystko. Zagląda do piekarnika. Wyciąga,
nie wiadomo skąd, kolejną potrawę jak czarodziej z kapelusza królika.
Dodaje – ku mojej zgrozie – mięso i grzyby.
- Tato! CO TO JEST? – wołam.
- To jest jedzenie – odparł lakonicznie i wyprowadził mnie z
kuchni – Nie irytuj i nie rozpraszaj mistrza! To jest niewybaczalny błąd moja
córko!
- Niewybaczalnym błędem będzie otrucie całej rodziny.. –
bąkam pod nosem, gdy tata znów zaszył się w kuchni.
Pół godziny później dumny nas woła i prezentuje swoją
twórczość. Magda ma niewyraźną minę, ale dla czarnoksięznika liczy sie tylko
czy smakuje jednej osobie. I nie łudźcie się, to nie jestem ja. To jest moja
matka, a jego żona. Mama ostrożnie próbuje. Zanim zdąży przełknąć tata się
pyta:
- Dobre? Smakuje ci?
Mama nieznacznie kiwa głową. Tata zadowolony przenosi wzrok
na nas – na swoje dzieci. Justyn Wszystkożerny wszystko zjadł. Weronika
doskonała kopia brata też wszystko pożarła. Teraz ojciec spogląda na swą
najstarszą córeczkę – Magdalenkę, która ma niewyraźną minę….
- Czemu nic nie jesz?
- Bo mi nie smakuje, wielmożny ojcze.
W tym momencie wielmożny ojciec zamienia się w złego
czarnoksięznika. Gorszego od Lorda Voldemorta i ryczy:
- Przecież nawet nie spróbowałas?!
- Ale to dziwnie wygląda – Magda grzebie w talerzu – A
zresztą są tu grzyby i mięso.
Zrezygnowany ojciec wstaje i wyciąga suchy chleb.
- Masz. – podaje.
- Dzięki.
Tata ze zdziwieniem patrzy jak jego córeczka wcina suchy
chlebek i kręci z niedowierzeniem głową:
- Kiedy ty nauczysz się doceniać prawdziwe jedzenie, moja
córko?
Magda profesjonalnie milczy. Tata wstaje i nalewa jej Coli.
- Dzięki tato. Ten chleb jest pycha wiesz? Sam kupiłes?
Energia powraca na twarze ojczulka.
- A pewnie, ze ja. Tylko taki tata jak ja potrafi wybrać
taki chleb, który zjesz ty, moja córko.
27 grudnia 2006 - Poranny śpioch
W te święta postanowiłam odespać te wszystkie ranne seanse
nauki, które zaczynały się koło 4.30 . Z góry zapowiedziałam, że przed 10.00
mają mnie nie budzić. Dzisiaj rano tata stanął nad moim łóżkiem i się zapytał :
- Wstajesz? Jest dopiero 11.00 .
Magda okryła się kołdrą i przewróciła na drugi bok.
- To o której cie obudzić? o 13.00?- zapytał z ironią.
- Nieee… Coć koło 14.00 – uśmiechnęłam sie i głębiej
zakopałam się w pierzynie.
- ?!
Powinniście widzieć jego minę.
23 grudnia 2006 -
Zuch dziewczynka :)
Madalenka to zuch
dziewczynka. Poodkurzała własny pokój.
Uporządkowała ksiażki na półkach. Zrobiła porządek w szafkach. Poukładała u
brata i siostry na biurkach. Wypucowała ogromne lusto w pokoju. Pozanosiła napoje i mięsko do piwnicy. Umyła
brodzik. Umyła kabinę prysznicową. Umywalkę. Sedes. Półeczki na rodzinne
kosmetyki. Wytarła łazienkę. Przystroiła choinkę. Pościerała wszystkie kurze w całym domu. To
dopiero zuch. Tylko teraz ją plecki bolą. I kręgosłup wysiada. O palcach nie
wspominając. Całe rozmoczone. I w ogóle cała mokra jest. Ale co tam. Ważne, ze
jest satysfakcja, że teraz już Nowonarodzony może przyjśc, bo w końcu jest
czysto.
12 grudnia 2006 - Warunek wymagany :)
Magda usiadła sobie w ławce na matematyce i patrze dennie na
tablice: ” O co tej babie chodzi? Jakiś pierdoły bredzi! Ja tam jestem geniusz
matematyczny, więc się dzisiaj nic nie stanie jak sobie mate odpuszcze.” Ale
nasza pani nie odpuszcza – pyta.
- Kto wie? Kto?
Magda spogląda leniwym okiem. Wynik bedzie 5 pierwiastków z
pi do sześcianu. Tylko jest jeszcze ten wysiłek i trzebaby usta otyworzyć… Po
co? Zamknęłam sobie oczka i marzyłam….. A wspaniałym facecie….. O tym cholernym
zakładzie z Tomkiem…. Po co zakładałam się, że wytrzymam do czerwca bez faceta?
Że na amnesti? Ale trudno, przecięli, więc wygram te Coca- cole Otworzyłam leniwie jedno oko… Co ona bredzi? Jakieś koło
narysowała, tłumaczy, że pi to de, a de to pierwiatek kwadrat z a. Oko samo się
zamyka, nie mam na to wpływu. Wyłaczyłam
się z lekcji. Umysł przełączył się na facetów. Znowu. Mimowolny uśmiech pojawia
się na mojej twarzy. Piękny… Wspaniały. Najlepiej blondyn. O brązowych oczach.
Potrafiący rozróżnić zielony od niebieskiego…. Czysty …..
- …. COCO JAMBO!
Otwieram gwałtownie oczy. I zaczynam się śmiać. Matematyczka:
- Magda co się stało?
Nerwowo rozglądam się dookoła. Gdzie oni są? Co robią? Po
chwili doszło do mnie, że nie, nie jestem z miłym na wyspie tylko dalej na
macie.
- Nie. Nic sie nie stało.
Siadam. Chociaż tego nie chce, oczy same mi się zamykają…
Obraz przystojnego blondyna sam mi się wsuwa przed oczy….
- A do rozwiązania tego zadanie przyjdzie…… Magda.
Szturchnięcie Kasi mnie dopiero budzi. Nie no…… myśle, idąc do tablicy…. Czy ona sie na mnie
uwzięła? Patrze, co za zadanie mam zrobić. Trzy minuty i po sprawie. I znów
siadam i znów marze. I znów mi przerwano – tym razem to dzwonek. Nawet nie
zdążyłam dojść do wspaniale umięśnionych nóg…. Zła wyszłam z sali. Jestem za
tym, żeby lekcje były po 60 minut. Przynajmniej mogłabym sobie pomarzyć o
facetach. Ech….
6 grudnia 2006 - „Kocham Cię!” Co to właściwie oznacza?
Uwaga! Jak wiadomo
skromna nie jestem, co można łatwo zauważyć. Dlatego pochwalę się wypracowaniem
szkolnym, nad którym spędziłam cały tydzień i za które otrzymałam ocenę
celującą Zadanie było dość nietypowe,
ponieważ brzmiało : Napisz wypracowanie,w którym podsumowaniu uwzględnisz
definicję miłości.
No więc czytajcie moje wypociny
Romeo wołał do
swojej ukochanej:
„Płaszcz nocy przed ich wzrokiem mnie osłoni.
Zresztą, jeżeli choć trochę mi sprzyjasz,
Wydaj mnie: lepsza już śmierć w walce z wrogiem
Niż usychanie bez twojej miłości.”
( „Romeo i
Julia” William Shakespare ; akt II scena 2 )
Co młody Montecchi chciał przez
te słowa wyznać Julii?? Miłość? Ale co to tak naprawdę jest? Każdy niby wie, co
to oznacza, ale gdy zadamy te pytanie, to nagle spotykamy się z ciszą – nie
potrafimy ująć tego w słowa. Człowiek już od wieków próbuje zdefiniować to
wspaniałe uczucie. Kwestia ta zaprzątała umysły uczonych, filozofów, a także
zwykłych ludzi Siadając do napisania tej notki, myślałam, ze będzie to łatwy
temat, lecz pozory mylą. Także i ja po dłuższym zastanowieniu nie potrafiłam
powiedzieć definicji miłości. Nasuwało mi się mnóstwo myśli, a jednocześnie
miałam pustkę w głowie…. I do teraz dręczy mnie pytanie : Czym tak naprawdę
jest miłość?
„- Kocham cię – szepnęła Gabrysia do Pyzy i pocałowała ją w
czoło.
- Ja ciebie mamusiu też – odszepnęła dziewczynka i mocno się
do niej przytuliła”
(„ Tygrys i Róża”
Małgorzata Musierowicz)
Każdemu z nas
robi się ciepło na sercu, gdy widzimy małe dziecko biegnące z krzykiem : „
Mamo! Mamo!” i rzucające się na szyję ukochanej osobie. Od razu, widząc ten
przepiękny obrazek, wracamy myślami ku domowi. Przypominamy sobie najbliższe
osoby, a w szczególności rodzinę. Kochamy tych ludzi. Ojca, rodzeństwo i matkę.
Miłość matczyna jest największa na świecie. Mama to osoba, która nigdy nie
zawodzi. Zawsze możemy się na niej wesprzeć, porozmawiać. To właśnie ona dba o
nasze bezpieczeństwo. Broni nas, kiedy dzieje się nam krzywda. Ale także w
takich zwykłych codziennych sytuacjach jest zawsze wtedy, gdy powinna być.
Właśnie przez obecność i poświęcenie przejawia się jej miłość.
„ Cały problem z nami, Patrycjo – powiedział cicho Baltona,
prosto w jej czoło – jest w tym, ze my się chyba kochamy.
- Też mi się tak
wydaje – szepnęła Patrycja w wymalowany na koszulce fiołek”
( „ Pulpecja” Małgorzata Musierowicz )
Uczucie dwojga
ludzi to nie zawsze prawdziwa miłość. To zauroczenie. Wspaniałe, szalone,
szybkie i niestabilne. Osoba staje się najważniejsza, ale tylko na chwilę. Na
moment zapominamy o prawdziwym świecie. Ale nawet i w tej małej cząsteczce
miłości jest nadzieja na nowy lepszy dzień. Bywa, że zauroczenie zaczyna
przeradzać się w coś głębszego, że pojawia się autentyczne zainteresowanie
człowiekiem takim, jakim jest, że w relacji pojawia się intymność, zaufanie,
przyjaźń. A wtedy jest szansa na miłość. Bo jak ktoś powiedział: ” Zakochanie
to głupsza forma miłości”.
„ Uwiózł na statku do Tyngielu umiłowane ciała. Wpodle
kaplicy, po lewej i prawej stronie absydy, pochował ich w dwóch grobach. Ale w
nocy z grobu Tristana wybujał zielony i liściasty głó [...] który zanurzył się
w grobie Izoldy. Ludzie miejscowi ucieoli głóg : nazajutrz odrósł na nowo,
równie zielony, równie kwitnąvcy, równie żywy, i znowuż utopił sie w łozu
Izoldy Jasnowłosej. [...] Król zabronił
ucinać głóg”
( „Dzieje Tristana i Izoldy”
)
Najdoskonalsza
jest miłość dojrzała. Trwalsza od śmierci. Trwająca mimo przeciwności losu.
Tristan i Izolda kochali się, mimo ze ona była żoną króla. Romeo i Julia
darzyli się miłością, chociaż ich rodziny nienawidziły się od niepamiętnych czasów.
Wytrwanie i wierność w miłości są niezwykle ważne. Moi dziadkowie będą wkrótce
obchodzili złote gody – pięćdziesięciolecie małżeństwa. Oni rozumieją, jak
ważne są oddanie , a także przebaczenie. Wiedza, że prawdą jest to, co mówił
Antoine de Saint-Exupéry, który głosił : „ Prawdziwa miłość nie wyczerpuje się
nigdy. Im więcej dajesz, tym więcej ci jej zostaje”
Miłość to
ogromne, wspaniałe uczucie. Na temat miłości można dyskutować w nieskończoność.
Dla każdego oznacza coś innego, dlatego definiuje się ją na różne sposoby.
„-A czym jest Miłość? -spytała pustynia.
-Miłość jest jak sokół, który krąży nad twoimi piaskami. Dla
niego jesteś najbujniejszą zielenią, a której zawsze powraca ze zdobyczą. On
zna twoje skalne urwiska, twoje wydmy i twoje góry, a i ty jesteś dla niego
najbardziej szczodra. „
( Alchemik, Paulo Coelho)
Jednak nie
ulega wątpliwości, że jest to pragnienie dobra dla drugiej osoby. Działanie, w
którym kochać to znaczy dawać, nie tylko brać i każdy może kochać. Dojrzałą i
doskonałą miłość cechuje wierność, wytrwałość, nadzieja, zaufanie, a także
poświęcenie. Pięknym cytatem na zakończenie będzie fragment z listu do
Koryntian, tzw. „Hymn o miłości” :
„Gdybym też miał dar prorokowania
[...]
a miłości bym nie
miał,
byłbym niczym.
Miłość cierpliwa
jest, łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się
bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
[...]
Tak więc trwają
wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz