Babcia ma dług. Deja vu sprzed 14 lat. Wtedy udało się wszystko załatwić. Mieszkanie zamienić, dług różnicą pokryć. Ale tamten dług jest niczym w porównaniu z tym. Ten jest dziesięciokrotnie większy. Przed laty te tysiące, które trzeba było spłacić, teraz wydają się bagatelką, kroplą w szklance czy piórkiem na wietrze. Obecnie równowartość mieszkania dwupokojowego została wyrzucona w błoto. I wszyscy teraz się tylko zastanawiają nad jednym: gdzie są te cholerne pieniądze?
A wszystko wyszło jak zwykle przez przypadek. Jeden kredyt po kilkanaście tysięcy, nie mogą spłacić - zamiast już zwrócić się po pomoc do nas to nie - oni dadzą radę sami, więc biorą kolejny kredyt. Dług urasta do kilkudziesięciu tysięcy. W dwójkę jakoś dają radę spłacać, ale przecież w wrześniu umiera jedno z nich. Jak drugie ma funkcjonować, gdy spłata dwóch rat przerasta o kilka setek pojedynczą emeryturę. Warto tutaj wspomnieć, że to nie jest licha emerytura biednej babiny z sklepu spożywczego, ale emerytura górnicza ciężko przepracowana na dole.
Pomoc? Jak się okazuje, jedyni synowie nie mogą się dowiedzieć, bo znów wstyd będzie. Lepiej zaangażować żonę jednego z nich. Jednak tutaj się przeliczono, bo żona okazała się zdrajcą i od razu wielki sekret wyszedł na jaw. Od czego zaczynamy? Od szukania pieniędzy.
A pieniądze przepadły jak kamień w wodę. Każde z wnucząt stara się wyciągnąć z babci prawdę, tyle ile wnucząt, tyle wersji historii. Synowie i ich małżonki starają się matkę uratować, ale co można zrobić, gdy i jedni i drudzy też mają kredyty, planują wesela i zakup mieszkań własnych dzieci? Podział jeden czynsz, a drugi jedzenie i inne przybory wydaje się sprawiedliwy.
Teraz zaczynamy włóczenie się po notariuszach i sądach. Zrzeczenie się spadku, może zlikwiduje malutką część problemu. Problem rodzi problem - małoletni lądują w sądzie. Stres, bo nie wiemy, czy wyrobimy się w czasie, a deadline już 6. marca.
Ale jest druga strona monety ratowania - raz odratowana babcia, nie przejęła się niczym i wzięła na hop siup kolejny kredy, więc teraz nie mamy pewności, że nie weźmie kolejnego.
Czego nauczyłam się dziś? Oceny na studiach są takie niesprawiedliwe.. Stypendium jest dalej niż bliżej.
Do przemyślenia: czy dotyka nie powoli japońskie przepracowanie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz