Włączył mi się syndrom rodziny. Zdarza mu się zaskoczyć tak raz czy też dwa razy na rok. Ten jest tak silny, że zdarza mi się fantazjować o zrezygnowaniu z studiów i poszukaniu normalnej pracy.
Bo marzy mi się już wyprowadzka z domu. Mam dość moich rodziców wiecznie żyjących w XVIII wieku. Zawsze śmieje się, że gdyby papież powiedział: "Idziemy ocalić Jerozolimę!", to mój tata w pierwszym rzędzie stałby z widłami, a moja mama zaraz za nim z pochodnią. Ale w każdym dowcipie czy też anegdotce jest odrobina prawdy, tak i w tym jest jej duża część.
Moją ulubioną porą zawsze były minuty przed zasypianiem. Dopiero na wyjazdach rozsmakowałam się dzieleniem tych chwil z drugą osobą. Po wakacjach, majówkach, wolnych chatach i wylotach tak do tego się przyzwyczaiłam, że teraz aż boli, gdy leżę wieczorem sama i mogę przytulić się co najwyżej do poduszki..
Stąd pierwszym elementem syndromu rodziny jest miejsce. Miejsce, w którym moglibyśmy osobno zamieszkać. Rozważamy kredyt na mieszkanie, który możemy spłacić w przyszłości sprzedażą innego mieszkania, na które czekamy, dzięki czemu moglibyśmy wziąć kredyt na dom i potem dopłacić jego dużą część sprzedażą pierwszego kredytowego mieszkania. Jednak zbyt wiele jest tutaj gdybania, ale przede wszystkim niestabilnej pracy zarówno mojej, jak i Jego. Chociaż moja niestabilna praca, to po prostu brak pracy.
Idealnym uzupełnieniem miejsca jest maleńkie stworzonko. W głębi serca wiem, że jestem już na to gotowa i mogłabym być matką. Mieć ślicznego dzidziusia i uczyć go życia. Ten element pewnie jednak nie będzie jeszcze brany pod uwagę jeszcze przez długi czas w samych planach, więc nawet nie ma co tutaj mówić o jego realizacji.
Pozostaje mi tylko czekać, aż nastąpi kolejne zwarcie i przełącznik znów przejdzie w tryb OFF.
Czego nauczyłam się dziś? Ironia statystyki matematycznej polega na tym, że pomimo tego, że jest to naprawdę proste i jesteś w stanie rozwiązać wszystkie zadania z książki, to gdy przychodzi co do czego to egzaminator i tak udowodni, że jesteś niczym.
Do przemyślenia: a co jeśli życie jednak mi nie wyjdzie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz