sobota, 1 lutego 2014

Ten pełen hormonów

Włączył mi się syndrom rodziny. Zdarza mu się zaskoczyć tak raz czy też dwa razy na rok. Ten jest tak silny, że zdarza mi się fantazjować o zrezygnowaniu z studiów i poszukaniu normalnej pracy.

Bo marzy mi się już wyprowadzka z domu. Mam dość moich rodziców wiecznie żyjących w XVIII wieku. Zawsze śmieje się, że gdyby papież powiedział: "Idziemy ocalić Jerozolimę!", to mój tata w pierwszym rzędzie stałby z widłami, a moja mama zaraz za nim z pochodnią. Ale w każdym dowcipie czy też anegdotce jest odrobina prawdy, tak i w tym jest jej duża część.

Moją ulubioną porą zawsze były minuty przed zasypianiem. Dopiero na wyjazdach rozsmakowałam się dzieleniem tych chwil z drugą osobą. Po wakacjach, majówkach, wolnych chatach i wylotach tak do tego się przyzwyczaiłam, że teraz aż boli, gdy leżę wieczorem sama i mogę przytulić się co najwyżej do poduszki..

Stąd pierwszym elementem syndromu rodziny jest miejsce. Miejsce, w którym moglibyśmy osobno zamieszkać. Rozważamy kredyt na mieszkanie, który możemy spłacić w przyszłości sprzedażą innego mieszkania, na które czekamy, dzięki czemu moglibyśmy wziąć kredyt na dom i potem dopłacić jego dużą część sprzedażą pierwszego kredytowego mieszkania. Jednak zbyt wiele jest tutaj gdybania, ale przede wszystkim niestabilnej pracy zarówno mojej, jak i Jego. Chociaż moja niestabilna praca, to po prostu brak pracy.

Idealnym uzupełnieniem miejsca jest maleńkie stworzonko. W głębi serca wiem, że jestem już na to gotowa i mogłabym być matką. Mieć ślicznego dzidziusia i uczyć go życia. Ten element pewnie jednak nie będzie jeszcze brany pod uwagę jeszcze przez długi czas w samych planach, więc nawet nie ma co tutaj mówić o jego realizacji.

Pozostaje mi tylko czekać, aż nastąpi kolejne zwarcie i przełącznik znów przejdzie w tryb OFF.

Czego nauczyłam się dziś? Ironia statystyki matematycznej polega na tym, że pomimo tego, że jest to naprawdę proste i jesteś w stanie rozwiązać wszystkie zadania z książki, to gdy przychodzi co do czego to egzaminator i tak udowodni, że jesteś niczym.
Do przemyślenia: a co jeśli życie jednak mi nie wyjdzie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz