Podziwiam osoby, które pomimo braku mózgu dostały się na studia. Dziś odbył się konkurs głupoty na zajęciach. Biorąc pod uwagę przedstawienie, które odbyło się na ćwiczeniach z dumą mogę powiedzieć sobie, że w porównaniu z koleżankami i kolegami z studiów, mój iloraz inteligencji nie jest przeciętny. A rozbieżność między ich średnią, a moją to jak od Einsteina do myszy polnej. Takich pierdół dawno się nie nasłuchałam. Martwię się tym, że przy realizacji projektów będę musiała zniżyć się do ich poziomu. Może to być przyczyną głębokiej depresji.
Od kwietnia wprowadzane są innowacyjne bilety - z limitem przejazdu. Popłakałam się z śmiechu, jak podliczyłam sobie ile razy przeciętnie w miesiącu jadę różnymi liniami, nie wspominając nawet o przesiadkach. A każde przecież liczy się, a co!
Myśli zostały skonfrontowane. O dziwo, okazały się takie same. Powrót kryzysu potwierdzony. Plany awaryjne wdrożone.
Czego nauczyłam się dziś? Granice mojej cierpliwości mają tylko określony stopień elastyczności i rozciągliwości. Dziś zostały mocno naruszone.
Do przemyślenia: kiedy w końcu zadbać o siebie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz