Próba z numerem drugim przyszła niezauważenie. Dworzec to naprawdę duże miejsce.
Chyba rzeczywiście jest tak, jakbyśmy się nigdy nie zdali. Nigdy nie chciałam, żeby tak się stało. Nie można tego zmienić, bo wiem, że istnieje tylko iluzja platonicznej znajomości. Czuję, że powinnam kopnąć się mocno w szanowne pośladki i wziąć się w garść. Bo łudzę się, że wszystko jeszcze może się zmienić. Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że nawet gdyby wszystko się zmieniło - nie mam już szans. Niektóre rany nigdy się nie zagoją.
Czasem w chwilach wątpliwości mam ochotę wszystkim rzucić i zmienić całe swoje życie. Ale zmienić je tak od A do Z. Wyjechać gdzieś na cały semestr, przeprowadzić się do innego miasta i poznać całkowicie nowych ludzi.
W niektórych momentach czuję, że nie doceniam życia. Powinnam się cieszyć, że otrzymałam stypendium rektora. Ale tak naprawdę to, co z tego skoro są to ochłapy uczelni i jałmużna nie raz jest większa.
Ostatnio czuję się przytłoczona wszystkim. Boję się wchodzić na facebooka. Kilkanaście wiadomości i kilkadziesiąt powiadomień pożera cały mój wolny czas. Odpowiedzialność skacze po moich plecach.
Czego nauczyłam się dziś? Łudzę się z wielu sprawach.
Do przemyślenia: czy te przemyślenia będą trzymały mnie tak będzie do końca życia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz