Moja psychika przegrała z chorobą. Ciężko udawać, że nie jest się chorym, gdy przesypia się całe dwa dni w łóżku. Trudno wyprzeć z głowy smarkanie, kichanie, kaszlenie i świszczące oddychanie. Tabletki, syropy, psikadła i chusteczki w zwartym szeregu przystępują do ataku.
Tak się zaparłam, że dzisiaj byłam w czapce. Tak się staram wyzdrowieć.
Czego nauczyłam się dziś? Choroba ma swoje tradycje - zawsze dopada w najmniej oczekiwanym i najgorszym momencie
Do przemyślenia: nic, absolutnie nic, bo tak łupie mi w głowie..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz