piątek, 4 kwietnia 2014

Ten, w którym wreszcie zasiane jest szczęście

Zmiany, zmiany, zmiany. Bo kto powiedział, że zawsze wszystko musi być złe? Ja? W takim razie musiałam się pomylić. Pewnie nie pierwszy i nie ostatni raz.

Spacer z nową grą zakończony najlepszym wynikiem tego sezonu. Prawie o połowę mniejszy niż w zeszłym, ale ten dopiero się rozkręca, dlatego dobre jest i to. Gra zabawna, ale i irytująca. Ilość głów odwróconych za nogami, moimi oczywiście. Gryzie się to z poprzednim wpisem, ale zdarza się każdemu przecież zaprzeczyć w jakiś sposób samemu sobie.

RMFon oszukuje. Gdy już potrzebuje słów do nucenia i przełączam z muzyki klasycznej na największe hity, to okazuje się że 3 dzień z rzędu puszczają dokładnie tą samą playlistę. I tylko moje szczęście pokazuje mi język, bo za każdym razem trafiam na "Zombie" lub "Kryzysową narzeczoną."

Zaczynam wierzyć w niemożliwe. Wkręciłam się w "Grę o tron". Jestem wciąż w szoku.

Czego nauczyłam się dziś? On już nie pozwoli odejść mi nigdy więcej. Stara się udowodnić, że nie popełniłam błędu wybierając Jego. Wreszcie czuję się doceniona.
Do przemyślenia: czas porzucić niektóre marzenia czyż nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz