Czasem człowiek znajdzie się w złym miejscu i złym czasie. Innym razem jest lepiej, pasuje miejsce, chociaż czas nie ten. Dobre miejsce i dobry czas to przypadek bardzo rzadki. Prościej jest, gdy ktoś ma wyczucie czasu. Ja, w zależności od dziedziny, mam i nie mam wyczucia czasu. Na przykład na przychodzące maile kompletnie nie mam wyczucia czasu. I tak oferta pracy śmignęła mi koło nosa.
Dlaczego? Wysłałam CV o 00:30 do firmy, wyłączyłam laptopa i poszłam spać. Rano migusiem do pracy i dzisiaj przychodzę, patrzę na skrzynkę odbiorczą a tam wiadomość z 00:45. Zaproszenie na rozmowę na 15:30 i prośba o potwierdzenie przyjścia. Szkoda, ze była godzina 22:45.
Czego nauczyłam się dziś? Trzeba była wziąć ten droższy abonament z internetem, wtedy z mailami byłabym za pan brat.
Do przemyślenia: w jaki sposób opanować zazdrość o te niebotycznie drogie studia?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz