Kolejna nieprawidłowość. Zależy na czymś? W takim wypadku życie kopie tak mocno w cztery litery, że leci się hohoho hen daleko. Dolatuje się do Księżyca, stamtąd w cztery i pół minuty na Saturna, aż w końcu ląduje się na Plutonie. Jak wrócić? Bardzo przecież zależy, by znów znaleźć się na Ziemi, więc kolejny kop w słodką dupę i jaki efekt? Inna galaktyka wita.
A gdy ma się sytuację w szanownych egipskich ciemnościach, to w tym momencie świat czerwony dywan kładzie. Biją brawa z czterech stron świata i zostaje się bohaterem miesiąca. Ba, roku. Stulecia, a nawet tysiąclecia.
Rozmowa w Pizzy Hut bardzo pozytywnie. Menagerka mnie pokochała. Zostałam milusińską i urodzą kandydatką.Tylko dlatego, że miałam i mam dalej tę ofertę pracy w głębokim poważaniu. Nie zależy mi szczerze powiedziawszy. W przeciwieństwie do drugiej dziewczyny, której marzeniem jest zostanie kelnerką. (sic!). Good luck.
To, co na czym naprawdę mi zależało, to co zostało mi praktycznie obiecane, zostało mi odebrane. Szkoda, że nie wszyscy są otwarci na nowe szanse i możliwości.
Czego nauczyłam się dziś? Receptą na porażkę jest uparte olewanie wszystkiego. Nie zależy na pracy i nie przywiązuje się wagi do rozmowy kwalifikacyjnej - wychodzi świetnie i proponują pracę. Starania, zaangażowanie i stuprocentowe podjęcie wyzwania owocuje porażką. W moim przypadku zawsze.
Do przemyślenia: czy jeżeli do całego życia nie przywiązuje się uwagi i nie zależy na nim, to wtedy to życie jest wygrane?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz