wtorek, 20 sierpnia 2013

Ten bezsenny

Wiatraczek kręci się. Okno uchylone. Zęby umyte. Bałagan na ziemi. Pojedyncze myśli po głowie chodzą. Za tydzień o tej porze będę też wiercić się w łóżku, bo w przyszłym tygodniu jedziemy na wakacje.

Walizka jeszcze stoi niezapakowana. W sumie nie wiem, które sukienki wziąć. Ostatnio chyba trochę za dużo słodkości wkroczyło do mojego życia, bo coś mi zaokrągliła się pupa. Lista zakupów na wakacje też jest niedokończona. W sumie nawet nie została dobrze przemyślana.

To prawda, że w nocy idea za ideą, myśl za myślą po głowie skaczą. W takich chwilach bezsenności zastanawiam się, jak będzie wyglądał październik. Ciekawe czy, a jeśli tak, to jak to się skończy. Bo krzywdzenie, nawet te najbardziej niechciane i przypadkowe, zawsze kończy się źle.

Strój na dwa kółka pociągająco wisi na wieszaczku. Przypomina o ostatnich harcach.

Dobrze, że nikt nie ma wglądu w myśli. W innej sytuacji szpitale psychiatryczne pękałyby w szwach. Za moje przemyślenia dostałabym żółte papiery, które zamknęłyby mnie w czterech białych ścianach na lata. Dobrze, że gdybanie na temat własnej śmierci i niezbyt korzystnych zjawiskach, nie jest karalne.

Czego nauczyłam się dziś? Jednak inaczej pisze się pod publikę, aniżeli dla siebie samej.

Do przemyślenia: czy naprawdę tak dużo narzekam?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz