Paznokcie wciąż schną. W głowie jedna myśl - czy na pewno wszystko spakowałam? Walizka szlocha na dole. Bolą ją zamki i uchwyty i koła i wszystkie szwy.
W jak Wiele dni i nocy
A jak Autobusem przez Europę
K jak Kokino nero
A jak Arbuzowa wódka z moim Tygrysem
C jak Cały czas słońce
J jak „Jak bardzo znów kocham"
E prawie jak niE wracam
Czego nauczyłam się dziś? Kasa tak ciężko zarobiona, rozpływa się w oka mgnieniu.
Do przemyślenia: czy te erazmusowe Włochy naprawdę siedzą mi tak mocno w głowie?
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
środa, 21 sierpnia 2013
Ten z źle dobranym czasem
Czasem człowiek znajdzie się w złym miejscu i złym czasie. Innym razem jest lepiej, pasuje miejsce, chociaż czas nie ten. Dobre miejsce i dobry czas to przypadek bardzo rzadki. Prościej jest, gdy ktoś ma wyczucie czasu. Ja, w zależności od dziedziny, mam i nie mam wyczucia czasu. Na przykład na przychodzące maile kompletnie nie mam wyczucia czasu. I tak oferta pracy śmignęła mi koło nosa.
Dlaczego? Wysłałam CV o 00:30 do firmy, wyłączyłam laptopa i poszłam spać. Rano migusiem do pracy i dzisiaj przychodzę, patrzę na skrzynkę odbiorczą a tam wiadomość z 00:45. Zaproszenie na rozmowę na 15:30 i prośba o potwierdzenie przyjścia. Szkoda, ze była godzina 22:45.
Czego nauczyłam się dziś? Trzeba była wziąć ten droższy abonament z internetem, wtedy z mailami byłabym za pan brat.
Do przemyślenia: w jaki sposób opanować zazdrość o te niebotycznie drogie studia?
Dlaczego? Wysłałam CV o 00:30 do firmy, wyłączyłam laptopa i poszłam spać. Rano migusiem do pracy i dzisiaj przychodzę, patrzę na skrzynkę odbiorczą a tam wiadomość z 00:45. Zaproszenie na rozmowę na 15:30 i prośba o potwierdzenie przyjścia. Szkoda, ze była godzina 22:45.
Czego nauczyłam się dziś? Trzeba była wziąć ten droższy abonament z internetem, wtedy z mailami byłabym za pan brat.
Do przemyślenia: w jaki sposób opanować zazdrość o te niebotycznie drogie studia?
wtorek, 20 sierpnia 2013
Ten bezsenny
Wiatraczek kręci się. Okno uchylone. Zęby umyte. Bałagan na ziemi. Pojedyncze myśli po głowie chodzą. Za tydzień o tej porze będę też wiercić się w łóżku, bo w przyszłym tygodniu jedziemy na wakacje.
Walizka jeszcze stoi niezapakowana. W sumie nie wiem, które sukienki wziąć. Ostatnio chyba trochę za dużo słodkości wkroczyło do mojego życia, bo coś mi zaokrągliła się pupa. Lista zakupów na wakacje też jest niedokończona. W sumie nawet nie została dobrze przemyślana.
To prawda, że w nocy idea za ideą, myśl za myślą po głowie skaczą. W takich chwilach bezsenności zastanawiam się, jak będzie wyglądał październik. Ciekawe czy, a jeśli tak, to jak to się skończy. Bo krzywdzenie, nawet te najbardziej niechciane i przypadkowe, zawsze kończy się źle.
Strój na dwa kółka pociągająco wisi na wieszaczku. Przypomina o ostatnich harcach.
Dobrze, że nikt nie ma wglądu w myśli. W innej sytuacji szpitale psychiatryczne pękałyby w szwach. Za moje przemyślenia dostałabym żółte papiery, które zamknęłyby mnie w czterech białych ścianach na lata. Dobrze, że gdybanie na temat własnej śmierci i niezbyt korzystnych zjawiskach, nie jest karalne.
Czego nauczyłam się dziś? Jednak inaczej pisze się pod publikę, aniżeli dla siebie samej.
Do przemyślenia: czy naprawdę tak dużo narzekam?
Walizka jeszcze stoi niezapakowana. W sumie nie wiem, które sukienki wziąć. Ostatnio chyba trochę za dużo słodkości wkroczyło do mojego życia, bo coś mi zaokrągliła się pupa. Lista zakupów na wakacje też jest niedokończona. W sumie nawet nie została dobrze przemyślana.
To prawda, że w nocy idea za ideą, myśl za myślą po głowie skaczą. W takich chwilach bezsenności zastanawiam się, jak będzie wyglądał październik. Ciekawe czy, a jeśli tak, to jak to się skończy. Bo krzywdzenie, nawet te najbardziej niechciane i przypadkowe, zawsze kończy się źle.
Strój na dwa kółka pociągająco wisi na wieszaczku. Przypomina o ostatnich harcach.
Dobrze, że nikt nie ma wglądu w myśli. W innej sytuacji szpitale psychiatryczne pękałyby w szwach. Za moje przemyślenia dostałabym żółte papiery, które zamknęłyby mnie w czterech białych ścianach na lata. Dobrze, że gdybanie na temat własnej śmierci i niezbyt korzystnych zjawiskach, nie jest karalne.
Czego nauczyłam się dziś? Jednak inaczej pisze się pod publikę, aniżeli dla siebie samej.
Do przemyślenia: czy naprawdę tak dużo narzekam?
niedziela, 18 sierpnia 2013
Ten ociekający samozadowoleniem
Mam kask. Mam kask. Mam wreszcie kask. Ma wszystko to, co kask powinien mieć i jeszcze więcej. Strój kompletny, można zapierdalać. Bo dopiero przy 150 na blacie jest fun.
Chyba pani z numerem trzecim pójdzie w odstawkę. Ups, jak mi przykro. Chociaż.... Nie, jednak nie.
Czego nauczyłam się dziś? Jeżeli poblokowało się znajomych na fejsbuczku, to potem nie dziwota, że od trzech dni taka sama tablica jest. I nie ma co płakać na brak plotek.
Do przemyślenia: gdzie można znaleźć motywację?
Chyba pani z numerem trzecim pójdzie w odstawkę. Ups, jak mi przykro. Chociaż.... Nie, jednak nie.
Czego nauczyłam się dziś? Jeżeli poblokowało się znajomych na fejsbuczku, to potem nie dziwota, że od trzech dni taka sama tablica jest. I nie ma co płakać na brak plotek.
Do przemyślenia: gdzie można znaleźć motywację?
wtorek, 13 sierpnia 2013
Ten zmotoryzowany
Wyjątkowość objawia się w różnoraki sposób, zaskakując w najmniej oczekiwanych momentach. Szkoda, że w większości przypadków, nie sprawia mi to takiej radości, jaką - o ironio - powinno. Ale głowa za mała do kasków XS to chyba przesada. Siedzieć w każdym sklepie motocyklowym po półtorej godziny, mierząc kolejny niepasujący kask, jest dość smutne. Komiczność sytuacji potęgowali specjaliści, którzy rozkładali ręce z niedowierzaniem, gdy kask dziecięcy był za duży.
Takie ubranie? Nie mamy. A te buty? Nie ten rozmiar. To może spodnie? Ale nie ten komplet.
Czego nauczyłam się dziś? Można założyć kask szczękowy nie otwierając go, wprowadzając w osłupienie innych, bo jednak trzeba go otwierać, aby go założyć.
Do przemyślenia: co z tą kasą?
Takie ubranie? Nie mamy. A te buty? Nie ten rozmiar. To może spodnie? Ale nie ten komplet.
Czego nauczyłam się dziś? Można założyć kask szczękowy nie otwierając go, wprowadzając w osłupienie innych, bo jednak trzeba go otwierać, aby go założyć.
Do przemyślenia: co z tą kasą?
sobota, 10 sierpnia 2013
Ten o nienawiści
Dzisiejszy dzień mógłby być dniem nienawiści. A dokładnie nazywałby się : dzień nienawiści osobistej do świata, głupoty jego ludzi. Na dokładkę można dodać nienawiści niesprawiedliwości i nieuczciwości. W sumie mówiąc, może wystarczyłoby nazwać go dniem przedrostka NIE. Zdecydowanie byłoby prościej.
Zachowanie rodziców przekroczyło granicę jakiejkolwiek czyjejkolwiek tolerancyjności. Sposób traktowania pracowników przez klientów graniczy chyba z stylem zarządzania niemieckiej armii - ja być pan i mieć forsa, ty być gówno i dawać bilety za darmo.
To, co wydawało mi się, że zawsze będzie naszym kolejnym "pierwszym", rzeczywiście okazało się "pierwszym". Tylko nie dla nas. Dla niej i dla Niego.
Czego nauczyłam się dziś? Mimo szczerych chęci, czasem nie da się kogoś nie znienawidzić.
Do przemyślenia: czy znaki na niebie mówią mi żebym się zwolniła?
Zachowanie rodziców przekroczyło granicę jakiejkolwiek czyjejkolwiek tolerancyjności. Sposób traktowania pracowników przez klientów graniczy chyba z stylem zarządzania niemieckiej armii - ja być pan i mieć forsa, ty być gówno i dawać bilety za darmo.
To, co wydawało mi się, że zawsze będzie naszym kolejnym "pierwszym", rzeczywiście okazało się "pierwszym". Tylko nie dla nas. Dla niej i dla Niego.
Czego nauczyłam się dziś? Mimo szczerych chęci, czasem nie da się kogoś nie znienawidzić.
Do przemyślenia: czy znaki na niebie mówią mi żebym się zwolniła?
wtorek, 6 sierpnia 2013
Ten o zależnościach
Kolejna nieprawidłowość. Zależy na czymś? W takim wypadku życie kopie tak mocno w cztery litery, że leci się hohoho hen daleko. Dolatuje się do Księżyca, stamtąd w cztery i pół minuty na Saturna, aż w końcu ląduje się na Plutonie. Jak wrócić? Bardzo przecież zależy, by znów znaleźć się na Ziemi, więc kolejny kop w słodką dupę i jaki efekt? Inna galaktyka wita.
A gdy ma się sytuację w szanownych egipskich ciemnościach, to w tym momencie świat czerwony dywan kładzie. Biją brawa z czterech stron świata i zostaje się bohaterem miesiąca. Ba, roku. Stulecia, a nawet tysiąclecia.
Rozmowa w Pizzy Hut bardzo pozytywnie. Menagerka mnie pokochała. Zostałam milusińską i urodzą kandydatką.Tylko dlatego, że miałam i mam dalej tę ofertę pracy w głębokim poważaniu. Nie zależy mi szczerze powiedziawszy. W przeciwieństwie do drugiej dziewczyny, której marzeniem jest zostanie kelnerką. (sic!). Good luck.
To, co na czym naprawdę mi zależało, to co zostało mi praktycznie obiecane, zostało mi odebrane. Szkoda, że nie wszyscy są otwarci na nowe szanse i możliwości.
Czego nauczyłam się dziś? Receptą na porażkę jest uparte olewanie wszystkiego. Nie zależy na pracy i nie przywiązuje się wagi do rozmowy kwalifikacyjnej - wychodzi świetnie i proponują pracę. Starania, zaangażowanie i stuprocentowe podjęcie wyzwania owocuje porażką. W moim przypadku zawsze.
Do przemyślenia: czy jeżeli do całego życia nie przywiązuje się uwagi i nie zależy na nim, to wtedy to życie jest wygrane?
A gdy ma się sytuację w szanownych egipskich ciemnościach, to w tym momencie świat czerwony dywan kładzie. Biją brawa z czterech stron świata i zostaje się bohaterem miesiąca. Ba, roku. Stulecia, a nawet tysiąclecia.
Rozmowa w Pizzy Hut bardzo pozytywnie. Menagerka mnie pokochała. Zostałam milusińską i urodzą kandydatką.Tylko dlatego, że miałam i mam dalej tę ofertę pracy w głębokim poważaniu. Nie zależy mi szczerze powiedziawszy. W przeciwieństwie do drugiej dziewczyny, której marzeniem jest zostanie kelnerką. (sic!). Good luck.
To, co na czym naprawdę mi zależało, to co zostało mi praktycznie obiecane, zostało mi odebrane. Szkoda, że nie wszyscy są otwarci na nowe szanse i możliwości.
Czego nauczyłam się dziś? Receptą na porażkę jest uparte olewanie wszystkiego. Nie zależy na pracy i nie przywiązuje się wagi do rozmowy kwalifikacyjnej - wychodzi świetnie i proponują pracę. Starania, zaangażowanie i stuprocentowe podjęcie wyzwania owocuje porażką. W moim przypadku zawsze.
Do przemyślenia: czy jeżeli do całego życia nie przywiązuje się uwagi i nie zależy na nim, to wtedy to życie jest wygrane?
piątek, 2 sierpnia 2013
Ten z nutami trójkątów i kwadratów
Negatywne patrzenie w przyszłość zaczyna chyba się sprawdzać Wtedy nagle wszystko pięknie wychodzi i jest realizowane według planu ściśle ukrytego w podświadomości. W przeciwieństwie do jak charakterystycznego dla mnie optymistycznego podejścia do życia. Chociaż warto zauważyć, że ostatnio nie jest może tyle co optymistyczne, a egoistyczne.
Jednak na swoje usprawiedliwienie dodam, że nie jest to egoizm w stylu: jestem zajebista, więc wszystko mi się należy. Raczej zapracowałam na swój swój sukces, miałam świetne pomysły, poświęciłam temu czas. Mimo wszystko chyba znajomości robią swoje.
Czasem szczere rozmowy są do niczego. Chce się dobrze, a wychodzi jak zwykle - czyli źle.
Czego nauczyłam się dziś? Leniwe piątki są potrzebne.
Do przemyślenia: czy naprawdę chcę pracować w pizzeri? Czy w kinie trzyma mnie tylko lenistwo?
Jednak na swoje usprawiedliwienie dodam, że nie jest to egoizm w stylu: jestem zajebista, więc wszystko mi się należy. Raczej zapracowałam na swój swój sukces, miałam świetne pomysły, poświęciłam temu czas. Mimo wszystko chyba znajomości robią swoje.
Czasem szczere rozmowy są do niczego. Chce się dobrze, a wychodzi jak zwykle - czyli źle.
Czego nauczyłam się dziś? Leniwe piątki są potrzebne.
Do przemyślenia: czy naprawdę chcę pracować w pizzeri? Czy w kinie trzyma mnie tylko lenistwo?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)