niedziela, 22 czerwca 2014

Ten kłopotliwy

Jeszcze nigdy sesja nie szła mi aż tak źle. Niby wszystko zaliczone so far, jakby powiedzieli to w firmie. Jednak oceny moje są tak żałosne, że wstyd na nie aż patrzeć. Syndrom kujona - nie potrafię się cieszyć z czegoś poniżej 4,5. Jestem chora na umyśle.

Powinnam się cieszyć, że prawie udało mi się zamknąć dwie sesje za jednym zamachem. Przecież połowa ludzi z ledwością potrafi zaliczyć kilka egzaminów i to jeszcze w kilku podejściach. Ten niesmak powinien zniknąć, przecież liczy się zaliczenie, a nie to, że jest "ino czi". Mimo wszystko nie potrafię spojrzeć bez wstydu na oceny, które posiadam. W gimnazjalno-licealnym slangu: żenua.

Tylko teraz można się zastanawiać, czego będzie to zażenowanie dotyczyć: ocen czy zachowania?

Czego nauczyłam się dziś? W deszczu na motocyklu się nie jeździ, bo potem i pupa mokra.
Do przemyślenia: a może tak tabelka plusowo-minusowo-wyjazdowa?

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Ten w nocnych chmurach..

W takich chwilach jak te marzę o tym by iść spać. Szkoda, że mam tak dużo nauki.

Jestem zazdrosna o to, że ktoś dobrze się bawi, gdy ja jestem przytłoczona obowiązkami i muszę siedzieć w domu. Taka postawa nie wróży dobrego w przyszłości.

Czego nauczyłam się dziś? Znowu pluję sobie w brodę za moją nadgorliwość.
Do przemyślenia: czy nie jestem łatwowierna?

niedziela, 8 czerwca 2014

Ten po sercowych burzach

Chyba już się uspokoiło. Głęboki wdech iiiiiiii...... jest jak jest.

Czekam na końcówkę czerwca - impreza będzie pełną gębą. Zniszczę mózg tym razem nie nauką, ale muzyką.

Malutkie, tłuściutkie palce na moich przeciwsłonecznych okularach. Do przyzwyczajenia się, bo Mały spędzi z nami cały przyszły tydzień.

Czego nauczyłam się dziś? Każdy ma swoje własne priorytety.
Do przemyślenia: czy nadużywa przyjaźni, wymawiając się pracą?

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Ten w tygodniu pięcio-egzaminowej śmierci

Czytam książki autorów, którzy mocno popili albo tak się zjarali, że nie wiedzieli o czym piszą. Muzyka popularna jest be, Barbie jest drag queen i to w jaki sposób funkcjonuję wykreowane jest przez McDonald'sa. Za mało wypiłam i za mała zjarałam się ja, żebym mogła to zrozumieć.

Moje fałszywe potrzeby są zaspokajane przez muzykę popularną. Jak dla mnie może być, pod warunkiem, że to Happysad odrywa mnie od rzeczywistości. Razem z Birdy, One Republic, Green Day czy też Maroon 5.

W ogóle jestem niesklasyfikowanym przypadkiem. Jak mogę łączyć ten "szit" z muzyką poważną? I okazuje się, że wcale nie ja mam wąskie horyzonty, tylko Strinati. Aż zanucić się chce: SIĘ DA!

Wciąż czuję juwenaliowe podniecenie. Niezaspokojony ból podbrzusza będzie ciągnął się pewnie aż do wakacji.

Czego nauczyłam się dziś? Nie zawsze chce się być tym dobrym.
Do przemyślenia: gadatliwą znów się staję?

niedziela, 1 czerwca 2014

Ten wynucony

Wpuść mnie weszło i coś czuję, że szybko nie wyjdzie.

Uwielbiam wyzwania. Ja nie dam rady? A właśnie, że dam!

Czego nauczyłam się przez te ostatnie parę godzin? Analiza strategiczna wcale nie jest taka fajna, wolę czytać o drag queen Barbie.
Do przemyślenia: nie, wciąż wolę nie.

Ten niedzielny

Tyle słów w głowie. Myśli wyciekających przez uszy. Jednak żadna nie chce pojawić się jako zdanie. Zdanie logiczne, najlepiej złożone. Wyjaśniające, dlaczego wnioskuje w ten, a nie inny sposób. Chaos się śmieje, bo znów zwyciężył.

Być może  nie ma nad czym się zastanawiać. To przecież nie jest ta sama sytuacja co rok temu. Nawet jeżeli wydaje się, jakby tego roku nie było, to on naprawdę był. Jest to prawda, której nie można zaprzeczyć. Dwanaście długich miesięcy wahań i prób walki z swoim ja. Nie ma już powrotu. Powinnam sobie już to wbić do głowy na stałe.

Czego nauczyłam się dziś? Użalam się nad sobą, a tak naprawdę to nie mnie ten żal przysługuje.
Do przemyślenia: wolałabym nie. 

Ten z wykręconym sercem

Poproszę o nóż. Operacja wycięcia uczuć powinna obyć się planowo rok temu. Jednak chyba i tutaj wpływ ma NFZ z swoimi długimi kolejkami i terminami..

Przywiązać balony do domu i odlecieć w nieznane. Zamieszkać na wyspie i rozmawiać z wyimaginowanymi przyjaciółmi zamkniętymi w kokosach. Może taka powinna być moja przyszłość?

Czego nauczyłam się dziś? Jestem żałosna, żałosna i jeszcze bardziej żałosna.
Do przemyślenia: jak można tak żyć?