środa, 16 października 2013

Ten z obawami

Wymarzona praca okazała się w Wawce, więc żalu nie ma. Jest za to zdziwienie, bo dlaczego śląskim studentom przesyła się ofertę i mówi że to specjalnie dla nich, kłamiąc w żywe oczy?

Plany awaryjne są pospiesznie budowane. Każdy jest zły. W większości są nieścisłości. Żaden nie jest zadawalający. Ale co innego można zrobić, jeśli na dniach życie może się zawalić? Misternie ułożony schemat życia i uparte dążenie do realizacji może iść w kąt. To chyba jest idealne miejsce do popłakania i poużalania się nad sobą. Za głupotę trzeba płacić to jest zrozumiałe, ale dlaczego za niesprawiedliwość świata też, nigdy nie zrozumiem.

Wisimy z pętelką na szyi. A dokładnie dwoma pętelkami na dwóch szyjach. Terminem śmierci jest poniedziałek. Wtedy nastąpi, albo i nie rozłam życia. Każdy wolałby wrócić na swój właściwy tor, a ja to w szczególności. Poświęcenie, pot i łzy staną się marnością w przypadku nieszczęsnej opcji drugiej. Nie mówiąc juz o funduszach, a raczej ich braku.

Może ktoś widział i ktoś wie? List gończy został wysłany prawie 8 (słownie: osiem!) dni temu. Poszukiwany/poszukiwana nie chce się zgłosić. Gdyby to było zaginięcie powakacyjne, to bym rozumiała stuprocentowo, ale teraz? Zniknięcie depresyjno-jesionno-nie-mające-czasu-na-nic nie powinno się nawet zdarzyć.

Nie wiem co zrobię, gdy się nie odnajdzie w najbliższym czasie. Bo w tych czasach to wstyd. Jak dwoje dorosłych ludzi może do tego dopuścić? Modlitwy wysokiej rangi wysyłane, jedna spełniona, wciąż oczekuję na realizację drugiej.

Czego nauczyłam się dziś? Dziecko aktualnie to zły, zły, bardzo zły pomysł.

Do przemyślenia: czy jeśli dopuszczę do głowy jakąś myśl, czy to się spełni?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz