Zła na siebie jestem. Oj, zła, zła, zła. Inaczej sobie to wyobrażałam, miało być tak i tak. Nie skończyło się wyreżyserowaną w myślach scenką. Didaskalia okazały się nie potrzebne. Słowa nie zostały nawet użyte. Bo cóż zostaje do wypowiedzenia, gdy oczy nie są w stanie się spotkać? Głos w krtani utknął i zwykłe "Cześć" jest niemożliwe do wydukania.
A ja tak bardzo chciałam, żeby to wyszło inaczej. Taki dobry scenariusz przygotowałam. Znaczy się wydawało się, że dobry, ale to tylko wydawało się. Ładne teksty i nić porozumienia, niczym abecadło z pieca pospadały, ale już chyba się nie podniosą.
Mącenie znów się włączyło. Z Cashem mogę śpiewać lekko zachrypniętym głosem, że i ja dzisiaj się zraniłam. Test wyszedł pozytywnie - wciąż czuję, a ból sięgnął samego dna bijącego serca. Bo też pamiętam wszystko. Auć. A jednak zabolało.
Próba pierwsza stała się porażką. Najgorsza jest świadomość, że to nie będzie ostatnia. A wątpliwości o słuszności decyzji pulsują w krwi.
Czego nauczyłam się dziś? Mam imperium brudu i biurokracji pod stopami. Skrzywdzić trzy osoby w jednym momencie, okazuje się dużo prostsze niż się wydawało wcześniej.
Do przemyślenia: jak wyrzucić z głowy OneRepublic z swoją piosenką, a w szczególności tekst: "Lately I've been, I've been losing sleep. Dreaming about the things that we could be"?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz