Boję się, że to co odbudowaliśmy po powrocie nie posiada odpowiednich certyfikatów. Nie przejdzie odbioru i trzeba będzie wszystko burzyć.
Znowu mam mówić ja? Po raz kolejny mam tłumaczyć? Dlaczego zawsze ja muszę być ta zła? A jeśli naprawdę są różnice charakterów nie do pokonania? Czy ja naprawdę tak wiele wymagam? Czy mam obniżyć poprzeczkę i czuć się przez to mniej szczęśliwa?
Znowu kocham mocniej i to mnie bardziej zależy. W głowie cały czas huczy mi, że w prawdziwej miłości nie istnieje mocniejsze i słabsze kochanie, zawsze jest równe. Więc czy nasza miłość jest prawdziwa?
A co jeśli wybrałam źle?
Czego nauczyłam się dziś? Za bardzo miękkie serce dostaje się trzykrotnie mocniej w dupę.
Do przemyślenia: wszystkie powyższe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz