Szkoda, że w życiu nie jest tak prosto jak w bajce. Zrobiło się źle - wystarczy przeprosić i już wszystko gra. W rzeczywistości tak słodko to nie wygląda. Tym bardziej, gdy samo słowo "przepraszam" nie ma kiedy być wypowiedziane. Nie wspominając o tym, że nawet w przypadku, gdy wreszcie uda się próba jego wykrztuszenia, to ono tak naprawdę nie chce być usłyszane.
Tak sobie myślę, że właśnie tak trzeba myśleć, chociaż czasem chciałabym myśleć inaczej. A najlepiej to zrobić sobie przerwę od tego konkretnego myślenia.
Czego nauczyłam się dziś? Nie mam mocy, która pozwoli rozdwoić mi życie i w ostateczności wybrać lepszą wersję.
Do przemyślenia: jak nie myśleć, o czymś o czym się myśli, mimo że wie się, że nie powinno się o tym myśleć?
środa, 30 października 2013
wtorek, 29 października 2013
Ten przed gorącymi modlitwami
Zła na siebie jestem. Oj, zła, zła, zła. Inaczej sobie to wyobrażałam, miało być tak i tak. Nie skończyło się wyreżyserowaną w myślach scenką. Didaskalia okazały się nie potrzebne. Słowa nie zostały nawet użyte. Bo cóż zostaje do wypowiedzenia, gdy oczy nie są w stanie się spotkać? Głos w krtani utknął i zwykłe "Cześć" jest niemożliwe do wydukania.
A ja tak bardzo chciałam, żeby to wyszło inaczej. Taki dobry scenariusz przygotowałam. Znaczy się wydawało się, że dobry, ale to tylko wydawało się. Ładne teksty i nić porozumienia, niczym abecadło z pieca pospadały, ale już chyba się nie podniosą.
Mącenie znów się włączyło. Z Cashem mogę śpiewać lekko zachrypniętym głosem, że i ja dzisiaj się zraniłam. Test wyszedł pozytywnie - wciąż czuję, a ból sięgnął samego dna bijącego serca. Bo też pamiętam wszystko. Auć. A jednak zabolało.
Próba pierwsza stała się porażką. Najgorsza jest świadomość, że to nie będzie ostatnia. A wątpliwości o słuszności decyzji pulsują w krwi.
Czego nauczyłam się dziś? Mam imperium brudu i biurokracji pod stopami. Skrzywdzić trzy osoby w jednym momencie, okazuje się dużo prostsze niż się wydawało wcześniej.
Do przemyślenia: jak wyrzucić z głowy OneRepublic z swoją piosenką, a w szczególności tekst: "Lately I've been, I've been losing sleep. Dreaming about the things that we could be"?
A ja tak bardzo chciałam, żeby to wyszło inaczej. Taki dobry scenariusz przygotowałam. Znaczy się wydawało się, że dobry, ale to tylko wydawało się. Ładne teksty i nić porozumienia, niczym abecadło z pieca pospadały, ale już chyba się nie podniosą.
Mącenie znów się włączyło. Z Cashem mogę śpiewać lekko zachrypniętym głosem, że i ja dzisiaj się zraniłam. Test wyszedł pozytywnie - wciąż czuję, a ból sięgnął samego dna bijącego serca. Bo też pamiętam wszystko. Auć. A jednak zabolało.
Próba pierwsza stała się porażką. Najgorsza jest świadomość, że to nie będzie ostatnia. A wątpliwości o słuszności decyzji pulsują w krwi.
Czego nauczyłam się dziś? Mam imperium brudu i biurokracji pod stopami. Skrzywdzić trzy osoby w jednym momencie, okazuje się dużo prostsze niż się wydawało wcześniej.
Do przemyślenia: jak wyrzucić z głowy OneRepublic z swoją piosenką, a w szczególności tekst: "Lately I've been, I've been losing sleep. Dreaming about the things that we could be"?
piątek, 25 października 2013
Ten złośliwy
Już wiem dlaczego jeżdżę na uczelnię, w dodatku jest to taki banalny powód. Okazuje się, że nie dlatego, że chcę zdobyć wiedzę, doświadczenie, poznać nowe osoby, tylko dlatego, żeby uniknąć mojej rodziny. Jeden dzień w domu i nie jestem w stanie znieść ich upierdliwości i ciągłego marudzenia.To już chyba najwyższy czas na wyprowadzkę z domu.
"Mnich" przeczytany. Jakoś nie jestem w stanie współczuć głównemu bohaterowi. Delektowałam się wręcz ostatnią sceną.
Czego nauczyłam się dziś? W takie leniwe dni nic się nie chce.
Do przemyślenia: z lenistwa myślenie również zostało wyłączone.
"Mnich" przeczytany. Jakoś nie jestem w stanie współczuć głównemu bohaterowi. Delektowałam się wręcz ostatnią sceną.
Czego nauczyłam się dziś? W takie leniwe dni nic się nie chce.
Do przemyślenia: z lenistwa myślenie również zostało wyłączone.
wtorek, 22 października 2013
Ten, który nie powinien powstać
Boję się, że to co odbudowaliśmy po powrocie nie posiada odpowiednich certyfikatów. Nie przejdzie odbioru i trzeba będzie wszystko burzyć.
Znowu mam mówić ja? Po raz kolejny mam tłumaczyć? Dlaczego zawsze ja muszę być ta zła? A jeśli naprawdę są różnice charakterów nie do pokonania? Czy ja naprawdę tak wiele wymagam? Czy mam obniżyć poprzeczkę i czuć się przez to mniej szczęśliwa?
Znowu kocham mocniej i to mnie bardziej zależy. W głowie cały czas huczy mi, że w prawdziwej miłości nie istnieje mocniejsze i słabsze kochanie, zawsze jest równe. Więc czy nasza miłość jest prawdziwa?
A co jeśli wybrałam źle?
Czego nauczyłam się dziś? Za bardzo miękkie serce dostaje się trzykrotnie mocniej w dupę.
Do przemyślenia: wszystkie powyższe.
Znowu mam mówić ja? Po raz kolejny mam tłumaczyć? Dlaczego zawsze ja muszę być ta zła? A jeśli naprawdę są różnice charakterów nie do pokonania? Czy ja naprawdę tak wiele wymagam? Czy mam obniżyć poprzeczkę i czuć się przez to mniej szczęśliwa?
Znowu kocham mocniej i to mnie bardziej zależy. W głowie cały czas huczy mi, że w prawdziwej miłości nie istnieje mocniejsze i słabsze kochanie, zawsze jest równe. Więc czy nasza miłość jest prawdziwa?
A co jeśli wybrałam źle?
Czego nauczyłam się dziś? Za bardzo miękkie serce dostaje się trzykrotnie mocniej w dupę.
Do przemyślenia: wszystkie powyższe.
niedziela, 20 października 2013
Ten po zachwianiu fundamentami wartości życiowych
Czasami tak po prostu nienawidzę mojego życia. Nie jestem w stanie słuchać tego, co się do mnie mówi. Nie mogę patrzeć na świat. Cofa mi się na koniec dnia jego początkiem. Mam awersję do jakichkolwiek zadań. Plany wszystkie zostają wyrzucone do pieca zniechęcenia.
Jedyne o czym marzę to stary dres i izolatka. Pozostawiona samej sobie i głosom w głowie. Czasami mocno uderza to, co się kiedyś zrobiło. To dni przebiegające z dwoma głównymi tematami - użalanie się nad sobą i wiecznego gdybania. Coś w stylu: czy gdyby zakończyć coś innego, to wyszłoby lepiej teraz?
Może rzeczywiście mój entuzjazm jest żałosny. Chęci zmienienia świata dziecinne, a marzenia prostackie. Ostatnie badania mądrych naukowców stwierdziły, że jeżeli ktoś nie pragnie pieniędzy, nigdy nie będzie bogaty. Wizyta u wróżki w takim razie odwołana - bieda jest drogą mego życia. Jedyna nadzieja w Bogu, że się zlituje i pozwoli zarobić jakiś grosz.
Powinnam skulić się w kącie i popłakiwać, przecież moje życie nie ma sensu. Nie pragnę kasy, wierzę w ludzi i dobro, mam nadzieję, że przyczynię się do szczęścia innych i wciąż się uśmiecham do nowego dnia. I myliłam się, wierząc że jest to urocze i godne podziwu. Żal mi osób, które tego nie szanują. Znowu one pogardzają mną i moim sposobem na życie.
Nienawidzę się za to miękkie serce. Za współczucie i chęć dzielenia się dobrem. Za to, że inny człowiek jest w mojej hierarchii wyżej niż ja. Za to, że nie potrafię być egoistką, a gdy w pewnych sytuacjach postawię na swoim, mam wyrzuty sumienia. Za to, że wierzę i że ufam. Za to martwienie się za każdego. Za to, że nie potrafię patrzeć na krzywdę ludzką. Szczególnie, gdy przypadkowo się do niej przyczyniłam. Nienawidzę się za to, że tak łatwo kocham i nie potrafię odpuścić.
Więc jeśli chcesz zapytać czy mam kryzys, to odpuść. Lepiej zapytaj, jak głęboki jest i kiedy można rzucić mi drabinkę, żebym mogła z niego wyjść. Bo na razie nie mam ochoty, ciemna izolatka dobrze mi zrobi.
Czego nauczyłam się dziś? Ambicja naprawdę skraca życie. I mimo że nie wyrabiam, nie chcę przyznać się do porażki.
Do przemyślenia: czy naprawdę warto pisać bloga ekonomicznego?
Jedyne o czym marzę to stary dres i izolatka. Pozostawiona samej sobie i głosom w głowie. Czasami mocno uderza to, co się kiedyś zrobiło. To dni przebiegające z dwoma głównymi tematami - użalanie się nad sobą i wiecznego gdybania. Coś w stylu: czy gdyby zakończyć coś innego, to wyszłoby lepiej teraz?
Może rzeczywiście mój entuzjazm jest żałosny. Chęci zmienienia świata dziecinne, a marzenia prostackie. Ostatnie badania mądrych naukowców stwierdziły, że jeżeli ktoś nie pragnie pieniędzy, nigdy nie będzie bogaty. Wizyta u wróżki w takim razie odwołana - bieda jest drogą mego życia. Jedyna nadzieja w Bogu, że się zlituje i pozwoli zarobić jakiś grosz.
Powinnam skulić się w kącie i popłakiwać, przecież moje życie nie ma sensu. Nie pragnę kasy, wierzę w ludzi i dobro, mam nadzieję, że przyczynię się do szczęścia innych i wciąż się uśmiecham do nowego dnia. I myliłam się, wierząc że jest to urocze i godne podziwu. Żal mi osób, które tego nie szanują. Znowu one pogardzają mną i moim sposobem na życie.
Nienawidzę się za to miękkie serce. Za współczucie i chęć dzielenia się dobrem. Za to, że inny człowiek jest w mojej hierarchii wyżej niż ja. Za to, że nie potrafię być egoistką, a gdy w pewnych sytuacjach postawię na swoim, mam wyrzuty sumienia. Za to, że wierzę i że ufam. Za to martwienie się za każdego. Za to, że nie potrafię patrzeć na krzywdę ludzką. Szczególnie, gdy przypadkowo się do niej przyczyniłam. Nienawidzę się za to, że tak łatwo kocham i nie potrafię odpuścić.
Więc jeśli chcesz zapytać czy mam kryzys, to odpuść. Lepiej zapytaj, jak głęboki jest i kiedy można rzucić mi drabinkę, żebym mogła z niego wyjść. Bo na razie nie mam ochoty, ciemna izolatka dobrze mi zrobi.
Czego nauczyłam się dziś? Ambicja naprawdę skraca życie. I mimo że nie wyrabiam, nie chcę przyznać się do porażki.
Do przemyślenia: czy naprawdę warto pisać bloga ekonomicznego?
środa, 16 października 2013
Ten z wielkim wdechem...
... i jeszcze większym UFF.
Czego nauczyłam się dziś? Zbyt duży entuzjazm i pozytywna energia życiowa u innych jest według niektórych żałosną postawą.
Do przemyślenia: absolutnie nic.
Czego nauczyłam się dziś? Zbyt duży entuzjazm i pozytywna energia życiowa u innych jest według niektórych żałosną postawą.
Do przemyślenia: absolutnie nic.
Ten z obawami
Wymarzona praca okazała się w Wawce, więc żalu nie ma. Jest za to zdziwienie, bo dlaczego śląskim studentom przesyła się ofertę i mówi że to specjalnie dla nich, kłamiąc w żywe oczy?
Plany awaryjne są pospiesznie budowane. Każdy jest zły. W większości są nieścisłości. Żaden nie jest zadawalający. Ale co innego można zrobić, jeśli na dniach życie może się zawalić? Misternie ułożony schemat życia i uparte dążenie do realizacji może iść w kąt. To chyba jest idealne miejsce do popłakania i poużalania się nad sobą. Za głupotę trzeba płacić to jest zrozumiałe, ale dlaczego za niesprawiedliwość świata też, nigdy nie zrozumiem.
Wisimy z pętelką na szyi. A dokładnie dwoma pętelkami na dwóch szyjach. Terminem śmierci jest poniedziałek. Wtedy nastąpi, albo i nie rozłam życia. Każdy wolałby wrócić na swój właściwy tor, a ja to w szczególności. Poświęcenie, pot i łzy staną się marnością w przypadku nieszczęsnej opcji drugiej. Nie mówiąc juz o funduszach, a raczej ich braku.
Może ktoś widział i ktoś wie? List gończy został wysłany prawie 8 (słownie: osiem!) dni temu. Poszukiwany/poszukiwana nie chce się zgłosić. Gdyby to było zaginięcie powakacyjne, to bym rozumiała stuprocentowo, ale teraz? Zniknięcie depresyjno-jesionno-nie-mające-czasu-na-nic nie powinno się nawet zdarzyć.
Nie wiem co zrobię, gdy się nie odnajdzie w najbliższym czasie. Bo w tych czasach to wstyd. Jak dwoje dorosłych ludzi może do tego dopuścić? Modlitwy wysokiej rangi wysyłane, jedna spełniona, wciąż oczekuję na realizację drugiej.
Czego nauczyłam się dziś? Dziecko aktualnie to zły, zły, bardzo zły pomysł.
Do przemyślenia: czy jeśli dopuszczę do głowy jakąś myśl, czy to się spełni?
Plany awaryjne są pospiesznie budowane. Każdy jest zły. W większości są nieścisłości. Żaden nie jest zadawalający. Ale co innego można zrobić, jeśli na dniach życie może się zawalić? Misternie ułożony schemat życia i uparte dążenie do realizacji może iść w kąt. To chyba jest idealne miejsce do popłakania i poużalania się nad sobą. Za głupotę trzeba płacić to jest zrozumiałe, ale dlaczego za niesprawiedliwość świata też, nigdy nie zrozumiem.
Wisimy z pętelką na szyi. A dokładnie dwoma pętelkami na dwóch szyjach. Terminem śmierci jest poniedziałek. Wtedy nastąpi, albo i nie rozłam życia. Każdy wolałby wrócić na swój właściwy tor, a ja to w szczególności. Poświęcenie, pot i łzy staną się marnością w przypadku nieszczęsnej opcji drugiej. Nie mówiąc juz o funduszach, a raczej ich braku.
Może ktoś widział i ktoś wie? List gończy został wysłany prawie 8 (słownie: osiem!) dni temu. Poszukiwany/poszukiwana nie chce się zgłosić. Gdyby to było zaginięcie powakacyjne, to bym rozumiała stuprocentowo, ale teraz? Zniknięcie depresyjno-jesionno-nie-mające-czasu-na-nic nie powinno się nawet zdarzyć.
Nie wiem co zrobię, gdy się nie odnajdzie w najbliższym czasie. Bo w tych czasach to wstyd. Jak dwoje dorosłych ludzi może do tego dopuścić? Modlitwy wysokiej rangi wysyłane, jedna spełniona, wciąż oczekuję na realizację drugiej.
Czego nauczyłam się dziś? Dziecko aktualnie to zły, zły, bardzo zły pomysł.
Do przemyślenia: czy jeśli dopuszczę do głowy jakąś myśl, czy to się spełni?
piątek, 4 października 2013
Ten smutny
Czasem zastanawiam się w chwilach takich jak ta, czy wrócimy na ścieżkę destrukcji. Znów brakuje mi wsparcia.
Żal z podjetego drugiego kierunku po raz enty. Idealna praca urąbana brakiem 30 godzin tygodniowo, bo przecież dzień bez zajęć to zło.
Czego nauczyłam się dziś? Chyba już nie będziemy mieć 100% idealnych dni - zawsze cos sie popsuje.
Do przemyślenia: czy oddalamy się od siebie?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)