środa, 25 września 2013

Ten napełniony lękiem

Boli, gdy w jednej chwili zmienia się kąt patrzenia na świat. Siła uderzenia powodująca przyspieszone bicie serca, wypełnia mózg. Głowa niczym w imadle ściskana wydziela soki, jednak to nie krew, a łzy. Bo okazuje się, że to co było dotychczas tak nierealne stało się prawdziwe.

Czyta się o tym, widzi się to pokazywane w telewizji, mówi się o tym w radiu. Jednak to są obcy ludzie. Nie moi znajomi, nie moje koleżanki czy kuzynki. A tutaj na naszej imprezie z naszym jedzeniem i naszymi ludźmi dochodzi do zła.

Z tych którzy wiedza, każdy czuje się winny. Głowa pusta jak akwarium, a w środku jedna myśl: "Dlaczego nie wzięliśmy ją za szmaty i nie pojechała z nami do domu?".

Soli do ran dosypuje policja. Potraktowała ją jak rzecz. Po co zgłaszać? Przecież nic się nie stało, bo udało jej się w końcu uwolnić i zdołała uciec. A co jeśli inna dziewczyna nie będzie miała tyle siły w sobie? Dopiero gdy stanie się jeszcze większe zło, policja i szpital mogą zareagować.

Strach jest w moich oczach. Boję się wieczorem wrócić z pracy. Założyć słuchawki i przejść w tych ciemnościach trzysta metrów. Co z tego, że mam gaz skoro ich może być więcej?Nie czuję się bezpiecznie nawet w domu.

Może to przez to ze nie mam czasu chodzić do Kościoła, ale nie czuję wokół siebie obecności Boga.

Czego nauczyły mnie ostatnie tygodnie? Żyjemy w chorym kraju, gdzie próba gwałtu nie jest przestępstwem i nikomu nic za to nie grozi.
Do przemyślenia: jak przeorganizować uczelnię, żeby nie wracać w mroku?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz