Brutalne zderzenie z rzeczywistością przypominało popularny obrazek z bajek Warner Brosa. Chodzi o ten pojawiający się na ekranie w momencie wybuchania dynamitu czy też innych środków. Po prostu BUM! Zderzenie spowodowało wiele skutków ubocznych, między innymi ból łydek (bo 28h z podkurczonymi nogami w autokarze robi swoje..)
Na dzień dobry otrzymałam pogrzeb. Żeby powrót nie był za wesoły - swoją drogą nie wiem czy którykolwiek powrót z wakacji jest wesoły - odpowiednia pogrzebowa dawka smutku została zaliczona. Podobno stypa też ma mieć charakter płaczliwo-pochlipująco-szlochający, jednak w przypadku naszej rodziny to się nie udało. Tak się nażarli, tak się schlali i tak się ubawili wszyscy, że dawno tak dobrej imprezy nie było. Szkoda, że akurat ja byłam tym kierowcą, któremu przysłużył zaszczyt odwożenia tych najbardziej nabitych w butelkę.
Już nie łudzę się tym, że pierścionek przywieziony z Grecji waży pięć kilo. A nawet pięć i pół. Piwko, wódeczka, chrupeczki, czekoladeczki a wszystko w bardzo nieodpowiednich ilościach w końcu połączyły siły i zemściły się na moich bioderkach. Konkretnie na boczkach. Nóżki też pomalutku jak takie dwa salcesoniki wyglądają. Lustro krzyczeć może ratunku! I ten ratunek nadejdzie już za parę dni, gdyż zamówione zostało specjalne koło zwane hula hopem z takimi magicznymi wypustkami, które mają moce rozbijające tkanki tłuszczowe. Parę tygodni hulania i figura jak ta lala znów ma być. Reklama taka jest, a czy to będzie to już czas pokaże.
Rodzice po raz kolejny dali dupy. Zamiast cieszyć się, że jesteśmy
Z&Z (Zakochani&Zaręczeni) to robią problemy. Bo dla nich znów
liczy się tylko kasa, kasa i kasa. Szkoda, że tylko w moim przypadku tak
jest. Mój brat i siostra chyba mają innych rodziców, bo oni jakoś nie
są tak traktowani.
Czego nauczyłam się przez te wakacje? Prawdziwą miłość można odbudować z zgliszcz i żarzących się węgielków.
Do przemyślenia: jeżeli mamy datę, to co dalej?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz