Wciąż nie mogę się nadziwić, jak to jest możliwe, że gwara tak naturalna w moim języku, może wyglądać tak nienaturalnie i sztucznie w słowie pisanym. Bo ja tu cioram gębą po zolu. Głębszy sens wychodzi dopiero jak się przeczyta to na głos.
W każdym razie myślałam, że cioranie skończy się wraz z sesją, a tutaj taki psikus i staż wyciska ze mnie jeszcze więcej potów.
Czego nauczyłam się dziś? Mam dość bycia organizatorem.
Do przemyślenia: jak tu na wakacje?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz