niedziela, 6 lipca 2014

Ten przeciorany

Wciąż nie mogę się nadziwić, jak to jest możliwe, że gwara tak naturalna w moim języku, może wyglądać tak nienaturalnie i sztucznie w słowie pisanym. Bo ja tu cioram gębą po zolu. Głębszy sens wychodzi dopiero jak się przeczyta to na głos.

W każdym razie myślałam, że cioranie skończy się wraz z sesją, a tutaj taki psikus i staż wyciska ze mnie jeszcze więcej potów.

Czego nauczyłam się dziś? Mam dość bycia organizatorem.

Do przemyślenia: jak tu na wakacje?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz