Moja buźka jest niczym raczek-buraczek. Nie wiem jak to możliwe, skoro cały dzień spędziliśmy na dwóch kółkach. Niby w kasku się opaliłam? A jeżeli tak to, dlaczego tylko ja? Znów mogę zrzucić winę na mojego pecha.
Zmęczona tygodniem, dobiłam zmęczenie sobotnią wycieczką. Czeskie klimaty już dzisiaj zawitały. Nie powiem, że częściowo nie przeraziły. Okazuje się, że język jednak trochę trudniejszy niż się wydawało.
A jutro? Się wyśpię! I mam nadzieję, że ten czerwony blask trochę zejdzie z mojej twarzy....
Czego nauczyłam się dziś? Chyba mam słabość do imienia Łukasz.
Do przemyślenia: jak ewentualnie zbić ten róż?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz