Straciłam wiarę w ludzką uczciwość. Dorastając, tracę cząstki siebie. Dobroć, ufność, bezinteresowność, a teraz uczciwość. Brakuje jeszcze nadziei i równie dobrze mogę przeprowadzić się do dżungli i pozostać w lepiance do końca życia.
Miało być tak pięknie. Nie wiać w oczy i ociekać szczęściem. A jest obrzydliwie i dramatycznie, w oczach ciągle piasek, który przysłania cały widok i nie pozwala na dystans, szczęście wzięło nogi za pas i spierdoliło tak szybko, że aż się kurzyło.
Jestem już tak zmęczona i smutna. Boję się, że ten stan nie przemija tak szybko jak kiedyś. Jeżeli tak ma wyglądać już moje życie, to ja nie chcę.
Czego nauczyłam się dziś? Chyba każdy ma swoje źródło energii, które się po jakimś czasie wyczerpuje...
Do przemyślenia: jak kopnąć się samodzielnie w dupę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz