niedziela, 8 lutego 2015

Ten rozpoczynający monopol na temat weselny

Wszystko byłoby dużo prostsze, gdybyśmy wybudowali własny dom weselny. Z moich obserwacji wynika, że tylko on spełni moje wymagania. A przecież one nie są tak wysokie czy absurdalne jak zdarzyło się powiedzieć to mojemu ojcu.

Okrągłe stoliki, ogród, na uboczu, do 30 minut samochodem to wcale nie są warunki nie do spełnienia. Szukam, szukam, szukam, chociaż bardzo chciałabym się już poddać. Najgorsze jest to, że to jest dopiero początek.

Kusi, naprawdę kusi, nieorganizowanie wszystkiego. Tym bardziej, że jest coraz więcej przeciwności niż pomocy.

Urozmaicenie monopolu: walczę z dwoma pracami. Ból dupy mocno ściska.

Czego nauczyłam się dziś: bezczelnie plagiatować w taki sposób, żeby nikt nie wiedział, że to plagiat. Brawo!

Do przemyślenia: czy naprawdę chcę dokładać na swoje barki dodatkową robotę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz