Moja buźka jest niczym raczek-buraczek. Nie wiem jak to możliwe, skoro cały dzień spędziliśmy na dwóch kółkach. Niby w kasku się opaliłam? A jeżeli tak to, dlaczego tylko ja? Znów mogę zrzucić winę na mojego pecha.
Zmęczona tygodniem, dobiłam zmęczenie sobotnią wycieczką. Czeskie klimaty już dzisiaj zawitały. Nie powiem, że częściowo nie przeraziły. Okazuje się, że język jednak trochę trudniejszy niż się wydawało.
A jutro? Się wyśpię! I mam nadzieję, że ten czerwony blask trochę zejdzie z mojej twarzy....
Czego nauczyłam się dziś? Chyba mam słabość do imienia Łukasz.
Do przemyślenia: jak ewentualnie zbić ten róż?
sobota, 12 lipca 2014
niedziela, 6 lipca 2014
Ten przeciorany
Wciąż nie mogę się nadziwić, jak to jest możliwe, że gwara tak naturalna w moim języku, może wyglądać tak nienaturalnie i sztucznie w słowie pisanym. Bo ja tu cioram gębą po zolu. Głębszy sens wychodzi dopiero jak się przeczyta to na głos.
W każdym razie myślałam, że cioranie skończy się wraz z sesją, a tutaj taki psikus i staż wyciska ze mnie jeszcze więcej potów.
Czego nauczyłam się dziś? Mam dość bycia organizatorem.
Do przemyślenia: jak tu na wakacje?
W każdym razie myślałam, że cioranie skończy się wraz z sesją, a tutaj taki psikus i staż wyciska ze mnie jeszcze więcej potów.
Czego nauczyłam się dziś? Mam dość bycia organizatorem.
Do przemyślenia: jak tu na wakacje?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)