środa, 16 września 2015

Ten o szukaniu pracy

Jak sam tytuł wskazuje - szukam pracy. Dopiero (albo i już) dwa tygodnie i zaczynam dostrzegać ironię naszego zasranego kraju.

Ironia pierwsza.
Młoda, kreatywna osoba po studiach ma mieć milion lat doświadczenia. Hmm zaraz, zaraz... Podczas studiów pracowałam dorywczo, co wakacje miałam praktyki i staże, niektóre nawet w roku akademickim i..... jeśli dodamy to do tamtego to wychodzi mi ponad rok doświadczenia. Yes! Mogę aplikować! A po chwili nadchodzi opowiedz: brak wymaganego doświadczenia. Niby jak? Ponieważ dla pracodawcy staże i praktyki nie są doświadczeniem zawodowym, a tylko.. no właśnie czym? zapełniaczami czasu na studiach? podnoszeniem kwalifikacji? Doświadczenie to dla nich ciągła praca, której nie mogłam mieć studiując w trybie dziennym.

Ironia druga.
Wszyscy narzekają, że zaścianki przeprowadzają się do Warszawy i innych dużych miast za pracą. Ale jak mamy nie wyjeżdżać, skoro 95% ofert z mojej branży (PR, marketing, komunikacja) jest w Warszawie. Przewijam tylko te oferty i widzę: W-wa, W-wa, W-wa, W-wa,W-wa,W-wa,W-wa,W-wa,W-wa,W-wa,W-wa,W-wa,W-wa,W-wa.. ileż można??? O Katowice!!!! Szybko otwieram i co widzę? 5 lat doświadczenia. Oo-ookeej. Następna. Też Katowice! Znajomość programów graficznych. Myślę sobie spoko - znam podstawy dwóch, a skoro to są "elementy graficzne" to będę w stanie to zrobić. Na miejscu okazuje się, że "elementy graficzne" polegają na tworzeniu i rysowaniu plakatów, ulotek, broszur i katalogów. Znajomość 6 programów graficznych i 4 do montażu filmów. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że pracownik zatrudniony na tym miejscu będzie zarabiał szaloną kwotę wyższą o 100 zł od minimalnej. Yeah! Tyle wygrać.

Ironia trzecia.
Presja. Jedno słowo starczy. Bo w końcu tyle staży, tyle praktyk i tyle znajomości, więc wypadałoby znaleźć pracę w dzień czy dwa. Moi rodzice patrzą, babcia dzwoni i już szlag trafia, gdy trzeba powiedzieć po raz kolejny: "Nie, nic nie mam..". Nie wspominając tu o ich staropolskim myśleniu - wydrukuj CV i chodź od firmy do firmy i błagaj o przyjęcie, to któraś w końcu Cię przyjmie...

Ironia czwarta.
Plan był tworzony, aktualizowany na bieżąco. Ale widzę, że ma dziury. Awaryjny polegał na wyjeździe. Początkowo w planach była Polska i przeprowadzka w granicach. Natomiast teraz porównując wszystko - co się bardziej opłaca: zapierniczać 14h dziennie w Polsce czy 7h za granicą za tą samą pensję?


Czego nauczyłam się dziś? Płakanie w kącie nie znajdzie mi pracy.
Do przemyślenia: co robić?

czwartek, 10 września 2015

Ten o stanie zawieszenia

To nie blokada, w głowie zdania same się układały i wyobrażały samopiszące się literki. To lenistwo. Zapanowało w moim życiu. Czy można być wypalonym tak wcześnie?


Potrzebuję zmiany. Teraz, natychmiast. Bo życie korzysta z photoshopa, a ja wciąż nie opanowałam jego obsługi. Jak mam walczyć, gdy nie mam amunicji?

Czasem posiadam więcej pytań niż odpowiedzi. Niebezpiecznie się robi wtedy, gdy nie jestem w stanie wymyślić nawet najgłupszego wyjaśnienia. Jestem właśnie na tej granicy.

Czego nauczyłam się przez te ostatnie miesiące? Mojego planu na życie nikt nie wziął pod uwagę, podczas planowania świata.

Do przemyślenia: co sprawia, że jestem szczęśliwa?