Może spisanie obaw wystarczająco je odstraszy i dzięki temu uwolnię się od nich. Nie jest to opatentowany sposób, ale może mnie się on uda.
Po pierwsze. Boję się, że to nie jest to. To co powinno być skończone kiedyś, może rzeczywiście powinno się zakończyć. W końcu nie wydarzyło się wszystko bez powodu.
Po drugie. Jak można przy drugiej osobie tracić głowę do trzeciej? Jest to dla mnie niewyobrażalne, a jednak prawdziwe.
Po trzecie. Jestem przerażona świadomością tego, że gdy już dotrze do mojego mózgu, że punkt pierwszy jest niebezpodstawny i coś trzeba z tym zrobić - nie będę w stanie,
Po czwarte. Brakuje w moim życiu iskry. Wypaliła się.
Po piąte. Zaczynam mieć stracha przed semestralnym wyjazdem do Czech.
Obawy wypisane. Spoglądają na mnie z ekranu. Wcale nie uciekły, w ogóle to nie pomogło. Zaczynam panikować.
Czego nauczyłam się dziś? Mam słabość do imienia Łukasz.
Do przemyślenia: a co jeśli nie potrafię być wierna?